Radio Kraków

Podcasty

Noc Kupały

21 czerwca obchodzimy najkrótszą noc w roku. Noc Kupały, czy inaczej Noc Świętojańska, to święto, które temu towarzyszy. Znane jest od pokoleń, a swoją tradycją sięga jeszcze czasów Słowian. W Krakowie, w takich miejscach jak kopiec Kraka czy kopiec Kościuszki zaplanowane są spotkania z tradycjami naszych przodków. Więcej o tradycji obchodów Nocy Kupały - Paweł Morawczyński

Naukowcy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie pomogą pozbyć się lęku przed owadami

W ramach odbywających się w sobotę i w niedzielę XIX Ogólnopolskich Dni Owada będzie można zobaczyć setki rzadkich egzemplarzy, a także owady preparowane, obrazy ze skrzydeł motyli czy kolekcję roślin owadożernych z Ogrodu Botanicznego UJ. Tegoroczne hasło przewodnie to "Szanujmy owady".

Konsul honorowy, generalny czy zawodowy?

Który z nich ma największe możliwości, kogo interesy reprezentuje każdy z nich oraz jakie prawa im przysługują 17 czerwca Krakowie odbyła się inauguracja Konsulatu Honorowego Królestwa Hiszpanii, będzie to tym samym drugi oficjalnie otwarty konsulat w tym tygodniu w Krakowie. W poniedziałek taka uroczystość dotyczyła Konsulatu Honorowego Republiki Peru. W obydwu przypadkach jednak konsulowie zostali powołani w 2020 roku. Co jeśli spotkaliśmy obcokrajowców, którym podczas pobytu w naszym kraju przydarzy się coś złego i potrzebują pomocy? Gdzie powinni się wtedy udać? Więcej o konsulach mówi Paweł Morawczyński.

Częściowe zaćmienie Słońca

Dziś w całej Polsce mogliśmy obserwować częściowe zaćmienie Słońca. Najwięcej tarczy naszej gwiazdy było zasłonięte na północy kraju, u nas w Małopolsce były to maksymalnie kilkunastoprocentowe wartości. Mimo to wydarzenie zgromadziło wielu obserwatorów, amatorów astronomii i fotografii. O niezwykłym, względnie rzadkim i nietypowym zjawisku, jakim jest zaćmienie Słońca, jak interpretowali je uczeni i jak powszechnie reagowano na zakrytą tarczę w starożytności i w średniowieczu - o tym dowiedzą się państwo z naszego cyklu radiowej Wiedzy o Społeczeństwie

Europejski Dzień Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

  • calendar_today Czwartek, 2021.05.06
Z tej okazji przygotowaliśmy krótką historię o początkach motoryzacji i rozwiązaniach, które wprowadzane na przestrzeni lat przyczyniły się do poprawy bezpieczeństwa na drogach. W ramach radiowej lekcji Wiedzy o Społeczeństwie opowiadał o tym Bartłomiej Bujas .

111. rocznica przyłączenia Krowodrzy do Krakowa

  • calendar_today Czwartek, 2021.04.01
1 kwietnia 2021 r. przypada 111. rocznica przyłączenia Krowodrzy do Krakowa. Dokładnie 1 kwietnia 1910 roku teren podkrakowskiej gminy znalazł się w obszarze miasta. Skąd pomysł rozszerzania granic Krakowa? Z czego słynęła Krowodrza na początku XX wieku? I czy teren dawnej gminy zamyka się tylko w obrębie współczesnej dzielnicy? - o tym Bartłomiej Bujas.

Z okazji kolejnej rocznicy włączenia Krowodrzy do Krakowa, aktywiści nawiązując do ogrodniczej tradycji, rozdali dokładnie 111 rzeżuch. Jeśli pozwoli na to sytuacja epidemiczna -   we wrześniu mają odbyć się specjalne krowoderskie dożynki.

 

Tajne nauczanie

  • calendar_today Piątek, 2021.03.19
76 lat temu, 19 marca 1945 roku Uniwersytet Jagielloński zainaugurował powojenną działalność. Było to możliwe dzięki prowadzonemu w czasie wojny tajnemu nauczaniu. Dziś prof. Antonina Kowalska, jedna ze studentek tajnego nauczania, została odznaczona Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości nadanym przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę. Odznaczenia w imieniu Prezydenta RP dokonał Pan Minister Wojciech Kolarski. Jakie znaczenie miało tajne nauczania dla ciągłości Uniwersytetu i czy znajdujemy pewne podobieństwa z obecną sytuacją - o tym Marzena Florkowska

425. rocznica przeniesienia stolicy z Krakowa do Warszawy

  • calendar_today Czwartek, 2021.03.18
18 marca wypada 425. rocznica przeniesienia stolicy z Krakowa do Warszawy. Sprawa przeprowadzki dworu, który "spłynął" do Warszawy Wisłą, nie jest jednak taka prosta, a data 18 marca jest datą - powiedzmy - umowną. O historii przenosin stolicy z Krakowa do Warszawy i powodach, jakie kierowały Zygmuntem III Wazą, już teraz w lekcji Wiedzy o Społeczeństwie w Radiu Kraków.

425 lat temu, 18 marca 1596 roku, król Zygmunt III Waza podjął decyzję o przeniesieniu stolicy z Krakowa do Warszawy. To zdanie można dziś usłyszeć i przeczytać w wielu mediach, ale data ta jest - delikatnie mówiąc - umowna. Albo nawet więcej...

"To nie jest data umowna, tylko data bałamutna. Data nieprawdziwa w każdym calu" - mówi Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Krakowa.

"Po pierwsze dlatego, że pojęcie stolicy w takim rozumieniu jak teraz, wtedy nie istniało. Była siedziba dworu, gdzie zapadały najważniejsze decyzje polityczne, obrady, ceremonie i wydarzenia i z tego punktu widzenia data 1596 absolutnie nie jest prawdziwa i jest powiązana z kilkoma wydarzeniami, które wydarzyły się wcześniej i miały wpływ na decyzję Zygmunta III Wazy" - wyjaśnia Niezabitowski.

Jej powody wylicza doktor habilitowany Marcin Starzyński z Instytutu Historii UJ: "Mamy kilka takich czynników: upadek Krakowa jako stolicy handlowej Polski, wzrost znaczenia Gdańska, przewartościowanie polityki zagranicznej - Szwecja, Mazowsze, Litwa - odbywanie sejmów w Warszawie no i decyzja monarchy o przeniesieniu dworów i urzędów centralnych z Krakowa do Warszawy, decyzja podjęta w marcu 1596 roku, ale tak naprawdę przeciągnięta aż po rok 1609".

Bo to właśnie wtedy król Zygmunt III Waza wyjechał z Krakowa - i już do niego nie wrócił.

"Król wyjechał z Krakowa, ale nie do Warszawy, tylko pod Smoleńsk. Toczone było długie oblężenie, zwycięskie, po nim król pojechał do Warszawy, nie wrócił do Krakowa" - mówi Michał Niezabitowski

Kraków pozostaje miastem koronacji i miastem, gdzie kolejny monarchowie są chowani po śmierci w podziemiach katedry, tu przechowywane jest archiwum koronne, insygnia koronacyjne, aż do lat 60. stulecia XVIII.

Wzrost znaczenia Warszawy od szesnastego wieku jest jednak niepodważalny - zaznacza Romuald Murawski z Muzeum Historycznego Miasta Stołecznego Warszawy: "Już w wieku XVIII następuje skumulowanie wszystkiego w Warszawie i to na tyle silnie, że Warszawa jest największym miastem Rzeczypospolitej".

Co ciekawe, do rozpoczęcia procesu przenoszenia królewskiego dworu i najważniejszych instytucji z Krakowa do Warszawy przyczynił się także pożar.

"Pożar Wawelu, o którym nie można zapominać. Pożar z roku 1594 łączony z pewnymi alchemicznymi ciągotami króla i zniszczeniem jednego skrzydła. I zniszczenie tego skrzydła mieszkalnego wawelskiego tak naprawdę przeciągnęło się przez dobre ćwierć wieku, bo dopiero gdzieś na początku lat 20. stulecia 17 ono zostało odbudowane, a właściwie przebudowane" - relacjonuje Starzyński.

Do tego czasu król zdążył już zamieszkać w Warszawie. Podział funkcji między dwoma miastami trwał do roku 1795 – czyli do daty trzeciego rozbioru Polski. Formalnie zapis o stolicy w Warszawie znalazł się w konstytucji dopiero w 1952 roku, choć funkcję tę pełniła faktycznie już dużo wcześniej. Ale czy jest czego zazdrościć?

"Niektórzy nawet mówią, nie przenoście nam stolicy do Krakowa i to jest taki dyskurs o Krakowie o moim mieście, które posiada w sobie królewski splendor, ale jednocześnie taka senna prowincjonalność" - ocenia dyrektor Muzeum Krakowa.

Jakub Zastawniak/łk

Setna rocznica uchwalenia Konstytucji marcowej

  • calendar_today Środa, 2021.03.17
Składała się z 7 rozdziałów, 126 artykułów i dzięki niej Polska znalazła się w gronie państw o ustroju republikańskim. Dziś przypada setna rocznica uchwalenia tzw. Konstytucji marcowej. Dokument był uznawany za jedną z najbardziej demokratycznych ustaw na świecie.

Uchwalenie konstytucji było konieczne. Chodziło o ustalenie ustroju odrodzonego w 1918 roku państwa i wytyczenie kierunków rozwoju. Dlatego uchwalenie ustawy zasadniczej było najważniejszym zadaniem Sejmu Ustawodawczego, który po raz pierwszy zebrał się 10 lutego 1919 roku. Posłowie pracowali nad nią w trudnych warunkach m.in. ciągle toczących się walk o granice państwa. W kraju było także mnóstwo problemów wewnętrznych, a różnice zdań dotyczących kształtu konstytucji, były ogromne wśród ówczesnych polityków.
Po dwóch latach prac, 17 marca 1921 roku uchwalono w końcu konstytucję. Dokument wprowadził w Polsce ustrój republikański. Zapisano w nim, że władzę w imieniu narodu będą sprawować dwie demokratycznie wybrane izby parlamentu: Sejm i Senat. Zgodnie z ustawą posłowie i senatorowie stanowili prawo i kontrolowali pracę rządu jako władza ustawodawcza. Zgromadzenie Narodowe, czyli połączone izby parlamentu, wybierały na 7-letnią kadencję prezydenta. Władzę sądowniczą sprawowały niezawisłe sądy. Konstytucja uznawała własność prywatną za jedną z głównych podstaw ustroju. Gwarantowała też wolność słowa. Konstytucja marcowa nie była doskonała. Zdaniem Patryka Pleskota największą jej wadą była sejmokracja.

Jak jednak podkreśla historyk Łukasz Połomski, uchwalenie Konstytucji marcowej miało ogromne znaczenie dla wizerunku Polski na arenie międzynarodowej.

Konstytucja marcowa obowiązywała do 1935 roku. Wówczas uchwalono tak zwaną Konstytucję kwietniową, wdrażającą autorytarny system prezydencki.

 

Bartosz Niemiec/sp

Na czym polega dostęp do informacji publicznej i kto może z niego skorzytać?

  • calendar_today Piątek, 2021.02.26
Pierwsza prezes Sądu Najwyższego chcę uznania niekonstytucyjności części przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej. Chodzi konkretnie o... brak konkretów, a dokładnie o takie pojęcia jak "osoby pełniące funkcje publiczne" albo "władze publiczne". Zdaniem prezes Małgorzaty Manowskiej jest też problem z naruszaniem prywatności i anonimowością osób występujących w dokumentach. Organizacje, które patrzą na ręce władzy, alarmują, że wniosek może utrudnić im dostęp do informacji. A na czym właściwie on polega i kto może z niego skorzystać?

Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112

  • calendar_today Czwartek, 2021.02.11
Pożary, wypadki drogowe, przemoc czy inne nagłe sytuacje zagrożenia życia lub zdrowia - co zrobić, żeby pomóc i jak poinformować odpowiednie służby? Najlepiej sięgnąć po telefon i wykonać krótkie, ale bardzo ważne połączenie. Dziś obchodzimy Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112. Kto jako pierwszy wprowadził numer alarmowy i jak wygląda praca operatorów przyjmujących zgłoszenia? O tym w ramach radiowej lekcji wiedzy o społeczeństwie opowiada Bartłomiej Bujas.

Nie możesz uszczęśliwić wszystkich, chyba że jesteś pizzą!

  • calendar_today Wtorek, 2021.02.09
W Światowym Dniu Pizzy to przysłowie brzmi wyjątkowo mocno.

Potrawa, która została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, po raz pierwszy w wersji mocno okrojonej pojawiła się podobno w X wieku w miejscowości Gaeta, mniej więcej w połowie drogi między Rzymem a Neapolem. Wyglądała wtedy po prostu jak płaski chleb. Dopiero w szesnastym wieku popularny staje się płaski chleb z ziołami, kawałkiem sera albo ryby, z oliwą lub smalcem. W siedemnastym wieku, wraz z Kolumbem do Europy przypłynęły pomidory i szybko zaprzyjaźniły się z włoskim ciastem.

Pizza najpierw była posiłkiem dla prostego włoskiego ludu, jednak królowie podobno wymykali się ze swoich pałaców do pizzerii.
Dopiero w XIX wieku pizza oficjalnie trafiła na królewski stół. Przygotował ją dla królowej Margherity Sabaudzkiej neapolitański kucharz Raffaele Esposito. Nietrudno sobie wyobrazić, jak królową zaskoczył i zachwycił smak pomidorów, sera i bazylii, których kolory symbolizowały dodatkowo włoską flagę. Królowa Margherita potrawę więc wypromowała, a pizza stała się królową Włoch.
Pizza może być serwowana na różne sposoby, np. al taglio, czyli pocięta na prostokątne kawałki albo w całości, jako okrągłe placki. Bo pizza niejedno ma imię.
- Pizza al taglio rzymska różni się tym od neapolitańskiej, nawet okrągła pizza, że jest chrupiąca. Nie jest to kawałek ciasta gumowatego, tylko musi być chrupiąca, tzw. scrocchiarella - mówił krakowski pizzaiolo Mariusz Vicenti, który swojego fachu uczył się w rzymskich pizzeriach przez prawie trzydzieści lat.
Pizza rzymska to cienkie kruche ciasto i jedynie kilka składników: często szynka parmeńska, świeże zioła, pomidory i mozzarella. Neapolitańska - to ciasto, które ma kilka milimetrów grubości i grubsze brzegi. Na niej najczęściej znajdziemy pomidory San Marzano, Mozzarellę di Bufala i listek bazylii.
Pizza sycylijska, podobna do focacci, jest często prostokątna i można na niej znaleźć cebulę, anchois, pomidory, zioła i takie sery jak caciocavallo czy toma.
Rodzajów pizzy jest całe mnóstwo i nie są tylko pizze włoskie, przecież jest też pizza nowojorska z wyrośniętymi brzegami czy pizza w stylu Chicago z ogromną ilością sera, a nawet pizza polska - z dużą ilością dodatków i serem, który niekoniecznie jest mozzarellą.
A jaki jest przepis na idealną pizzę?
Jak tłumaczy maestro pizzaiolo Łukasz Hrabia, idealna pizza to dobra mąka, dobra woda, bardzo mała ilość drożdży, sól morska, praca rąk i dużo czasu: "Mąka jest bardzo ważna, mamy kilka rodzajów mąki, jest to typ 00. Jest mąka, przy której ciasto będzie gotowe w 4-6 godz., ale jest też taka, przy której ciasto musi "odpoczywać" nawet 24-48h."
W pizzy liczą się też właściwe proporcje, temperatura i odpowiednie wymieszanie ciasta. Zrobienie dobrej pizzy to nie jest prosta sprawa - przyznaje pizzaiolo. Chociaż do tej pory wiele osób tak myślało: "Osoby, które przychodzą do pracy w pizzerii myślą, że tak będzie. mamy przepis, gdzieś w internecie, ktoś nam powie, jak, my wymieszamy i już. Niestety, tak nie jest. Za dużo jest tam reakcji, czynników zmiennych, które odgrywają rolę: temperatura, wilgotność powietrza, bakterie w otoczeniu, zachowanie drożdży, ilość białka w mące, czas wyrastania, skład wody..."
- Ale nawet najlepszy specjalista nie stworzy pizzy idealnej - twierdzi Łukasz Hrabia. Owszem, za pizzę klasyczną można uznać neapolitańską margheritę, którą zresztą bardzo ciężko zrobić, ale jeśli chodzi o pizzę, to każdy ma swój gust.
Jak zauważa jednak Mariusz Vicenti, jest jednak pewna uniwersalna zasada w tworzeniu pysznej pizzy: "Powinna być delikatna. Jedząc pizzę, nie powinniście nigdy czuć uczucia sytości czy zapchanego brzucha. Jeżeli to czujecie, to nie była dobra."

No chyba że zjedliśmy jej po prostu za dużo.
 


Martyna Masztalerz/sp

O grach...

  • calendar_today Czwartek, 2020.12.10
Grube miliony złotych, euro, dolarów - wydaje się, że także miliony potencjalnych odbiorców, ogromna kampania reklamowa, włącznie z billboardem na nowojorskim Times Square, ogromne oczekiwania... Dziś premiera gry Cyberpunk 2077. Gracze na całym świecie zacierają dłonie. Wśród nich - Martyna Masztalerz, która - czekając na kuriera - postanowiła przy okazji przyjrzeć się najważniejszym grom, jakie w ogóle powstały.

Chyba nie da się mówić o grach bez emocji. Nie tylko gracze zresztą się nimi ekscytują - nigdy nie zapomnę, jak w środku nocy moi rodzice wchodzili do pokoju i przyłapywali mnie na graniu w World of Warcraft. To były prawdziwe emocje...

Na szczęście czasy nastoletnie już dawno za mną, i teraz mogę w spokoju delektować się ulubionymi tytułami. Zanim jednak o nich - przyjrzyjmy się historii gier komputerowych.
Jeśli liczyć symulatory, to można powiedzieć, że pierwsza w cudzysłowie "gra" powstała w 1947 roku - wtedy  Thomas A. Goldsmith Jr. i Estle Ray stworzyli symulator pocisku rakietowego, do którego użyli lamp elektronowych.
Później - w Wielkiej Brytanii stworzono prototyp monitora, pojawiły się próby odtworzenia na komputerze gry w kółko i krzyżyk czy pikselowego tenisa...
Ale gra oficjalnie uznawana za pierwszą to Spacewar!.

Stworzona w 1961 roku przez Steve'a Russella na komputerze PDP-1 była kosmiczną strzelanką, przeznaczoną dla dwóch osób. Jako pierwsza gra użyła wektorowej grafiki komputerowej - a celem rozgrywki było zestrzelenie wrogiego statku przeciwnika.
W 1972 roku stworzono pierwszą konsolę do gier. Nazywała się Magnavox Odyssey.

Od tamtej pory rewolucja gejmingowa postępowała szybko, nie licząc gier na komputery - które wciąż były za duże i za drogie, aby masowo pojawiać się w domach. Pomimo tego do jeszcze na przełomie lat 70. i 80. pojawiło się kilka ważnych tytułów na komputery - to na przykład Castle Wolfenstein, który zapoczątkował gatunek skradanek i stał się pierwowzorem Metal Gear.
Dopiero w 1982 roku pojawił się komputer, który przez swoje gabaryty stał się względnie popularny w domach. To ZX Spectrum. Odpowiedzią na niego był - już dużo bardziej popularny - ośmiobitowy Commodore 64.
W 1985 roku firma Nintendo wypuściła na rynek grę......Mario Bros. Nintendo w latach osiemdziesiątych odpowiada także za takie tytuły, jak The Legend of Zelda czy Final Fantasy.
Z Nintendo konkurowała Sega, która wypuściła na rynek konsolę Sega Master System wraz z takim przebojem, jak Sonic the Hedgehog.
W 1989 roku powstała jeszcze legendarna platformówka Prince of Persia...

A w latach 90. gry na konsole i gry komputerowe zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu.
Konsole, które w latach 90. wiodły prym, to najpierw Super Nintendo i Sega Mega Drive - które były jeszcze konsolami 16bitowymi, oraz Game Boy, powstały w 1989 roku. Kolejną, czwartą generację konsol, już 32-bitowych, które obsługiwały grafikę trójwymiarową, zdominowało Nintendo 64 i oczywiście... PlayStation. Od tamtej pory powstawały - na konsole i na komputery - między innymi takie tytuły jak GTA, Tekken, Soul Calibur, Tony Hawk Pro Skater, Diablo, seria Heroes of Might and Magic, Quake, Fallout czy Warcraft.
Ale tak naprawdę dopiero w dwudziestym pierwszym wieku gry wyszły z piwnicy - mówi doktor Tomasz Majkowski, kierownik ośrodka badań groznawczych Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dziś chyba wszyscy wiemy, w co dziś się gra. To oczywiście Cyberpunk 2077, który dziś miał swoją premierę - mówi Michał Ochnik, twórca bloga Mistycyzm Popkulturowy.

Cyberpunk ma być właśnie takim hitem. I choć jego premiera była po wielokroć przekładana - co zresztą stało się źródłem wielu internetowych memów - to nie zraziło graczy. Gra po wejściu na rynek natychmiast stała się bestsellerem. Już w ramach preorderów, czyli zamówień przedpremierowych, rozeszła się w nakładzie ponad ośmiu milionów kopii.
Michał, czyli popularny Misty Pop, tłumaczy: ogromna popularność gier wynika z tego, że mają duży wpływ na nasze emocje.
I dlatego w gry gra niemal półtora miliarda osób na świecie. Ja też.


Martyna Masztalerz

A krakowskie studio CD Projekt Red, odpowiedzialne za Wiedźmina i Cyberpunka, z pewnością te statystyki graczy cieszą.
 

O Rzeczniku Praw Obywatelskich

  • calendar_today Piątek, 2020.03.06
Prof. Ewa Łętowska, pierwszy polski Rzecznik Praw Obywatelskich, krytykuje specustawę o zwalczaniu koronawirusa. W ocenie prof. Łetowskiej niektóre zapisy mogą godzić wprost w wolności obywatelskie. W radiowym WOS-ie dziś o tym kim jest i jaką pełni rolę Rzecznik Praw Obywatelskich. Zaprasza Jacek Bańka.

O igrzyskach europejskich w Małopolsce

  • calendar_today Środa, 2020.03.04
15 marca będzie znana pełna lista dyscyplin sportowych, które zostaną przeprowadzone w ramach igrzysk olimpijskich w Małopolsce - tak zapowiada Janusz Kozioł, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. sportu. Europejski Komitet Olimpijski chce, aby było ich 18, ale Kraków i Małopolska zgłoszą ich 20.

MARR

  • calendar_today Wtorek, 2020.03.03
Wspieranie rozwoju oraz pomaganie tam, gdzie nie ma usług komercyjnych lub są one zbyt drogie - m.in. takie zadanie stoi przed Małopolską Agencja Rozwoju Regionalnego. Dziś w wiedzy o społeczeństwie MARR, czyli największej tego typu agencji w Polsce.

Hymny

  • calendar_today Środa, 2020.02.26
93 lata temu Mazurek Dąbrowskiego stał się oficjalnym hymnem narodowym Polski. 26 lutego 1927 roku ówczesny minister spraw wewnętrznych wydał okólnik w tej sprawie. Przy tej okazji w radiowej lekcji Wiedzy o Społeczeństwie porozmawiamy o hymnach.

O początkach Nowej Huty

  • calendar_today Poniedziałek, 2020.02.24
24 lutego 1949 roku podjęto decyzję o lokalizacji kombinatu na terenie wsi Mogiła pod Krakowem. Rok później ruszyła budowa. Oficjalne otwarcie odbyło się 22 lipca 1954 roku, a zakład otrzymał nazwę Huty im. Lenina

Dziś po raz pierwszy obchodzimy Dzień Nauki Polskiej

  • calendar_today Środa, 2020.02.19
Łącznie mamy w Polsce 12 świąt państwowych. Oprócz tych oczywistych - jak, wolne od pracy, 1 i T3 Maja czy święto Niepodległości na liście są: obchodzony 1 marca – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, 24 marca – Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką, 14 kwietnia – Święto Chrztu Polski, 12 lipca – Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej i 19 października – Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych.

Dzień Nauki Polskiej został ustanowiony jako święto państwowe ustawą z 9 stycznia tego roku. Wybrano 19-go lutego, dlatego, że dziś przypada także rocznica urodzin Mikołaja Kopernika.

 Uniwersytet Jagielloński znajduje się dopiero w czwartej setce najlepszych szkół wyższych na świecie na tak zwanej Liście Szanghajskiej - światowym rankingu uczelni. Uniwersytet Warszawski uplasował się w piątej setce, a w pierwszym tysiącu jest łącznie 9 polskich uczelni.

 

Najwyższa Izba Kontroli ma 101 lat

  • calendar_today Piątek, 2020.02.07
To jedna z pierwszych państwowych jednostek powołanych po I wojnie światowej i dzisiaj obchodzi 101 lat. Najwyższa Izba Kontroli, bo o niej mowa, została powołana do życia 7 lutego 1919 roku przez naczelnika Józefa Piłsudskiego. NIK ma też związki z Krakowem - na samym początku, na jej czele stał przecież sam Józef Piłsudski, którego ciało leży na Wawelu. Na Cmentarzu Rakowickim spoczął z kolei pierwszy wiceprezes Izby Józef Netwig.

30-lecie Caritas Archidiecezji Krakowskiej

  • calendar_today Środa, 2020.01.29
Caritas Archidiecezji Krakowskiej prowadzi kilkadziesiąt ośrodków dla chorych, starszych, dzieci i matek z dziećmi, bezdomnych i ofiar przemocy. Pomaga ludziom, którzy sami nie mają szansy na normalne życie. Reaktywowana przez kardynała Franciszka Macharskiego przed 30 laty organizacja jest jedną z największych w kraju.

30-lecie Caritas Archidiecezji Krakowskiej

  • calendar_today Środa, 2020.01.29
Caritas Archidiecezji Krakowskiej prowadzi kilkadziesiąt ośrodków dla chorych, starszych, dzieci i matek z dziećmi, bezdomnych i ofiar przemocy. Pomaga ludziom, którzy sami nie mają szansy na normalne życie. Reaktywowana przez kardynała Franciszka Macharskiego przed 30 laty organizacja jest jedną z największych w kraju.

140. rocznica wynalezienia żarówki

  • calendar_today Piątek, 2019.12.20
Najpierw był ogień, potem lampa naftowa, a następnie żarówka i elektryczność. Dzisiaj mija 140. rocznica wynalezienia żarówki przez Thomasa Edisona. O tym jak było z tym wynalazkiem i jakie miało ono znaczenie dla ludzkości w radiowym WOS-ie Tomasz Bździkot/

Plan Balcerowicza

  • calendar_today Wtorek, 2019.12.17
30 lat temu - 17 grudnia 1989 roku - ówczesny wicepremier i minister finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego Leszek Balcerowicz przedstawił w sejmie swój plan reform znany dziś jako "Plan Balcerowicza" - był to zbiór 10 ustaw, które umożliwiły przeprowadzenie w Polsce gospodarczej rewolucji. S

Symboliczne było to, że równolegle z „planem Balcerowicza”, który dokonywał rewolucji w gospodarce, wraz z Nowym Rokiem 1990 wchodziły w życie zmiany w konstytucji, przywracające nazwę państwa Rzeczpospolita Polska i orła w koronie, a także usuwające artykuły o kierowniczej roli PZPR i sojuszu z ZSRR.

 

Katarzyna Jabłońska/jgk

Ikar z Odporyszowa

  • calendar_today Poniedziałek, 2019.12.16
Był nazywany polskim Leonardo da Vinci czy też Ikarem z Odporyszowa. W radiowym WOS-ie opowieść o niezwykłym człowieku - Janie Wnęku, który... latał i to nie żart. Wnęk robił to 20 lat przed Otto Lillenthalem - znanym na całym świecie prekursorem lotnictwa.

Jan Wnęk urodził się 30 marca 1828 roku w Kaczówce koło Dąbrowy Tarnowskiej. Ale skrzydła rozwinął w przenośni i dosłownie w Odporyszowie dzięki swojemu talentowi i miejscowemu proboszczowi. Ksiądz Stanisław Morgenstern zatrudnił Wnęka jako cieślę do odbudowy wieży kościoła. Wnęk później wykonał kilkaset religijnych rzeźb cenionych przez znawców sztuki - część z nich do dziś można podziwiać w Odporyszowie, a także w tarnowskim i krakowskim Muzeum Etnograficznym. Określenie polski Leonardo da Vinci wcale nie jest bezpodstawne.

"Jeszcze był człowiekiem od techniki - mianowicie robił windy, dźwignie, wozy i szereg rzeczy, o których się współczesnym nie śniło, mam na myśli przynajmniej tych, którzy w okolicy posługiwali się różnymi prymitywnymi narzędziami" - przekonuje ksiądz Andrzej Augustyński - założyciel Siemachy, rodzinnie związany z Odporyszowem - w którym Siemacha ma też swój ośrodek dla dzieci i młodzieży.

Wreszcie Jan Wnęk skonstruował, jak sam je nazywał, "loty" i unosił się nad ziemią już w okolicach 1865 roku. Jak dokładnie wyglądały te skrzydła, nie wiadomo. Wnęk był marzycielem i ryzykantem, ale nie szaleńcem. Najpierw testował je na okolicznych pagórkach, a dopiero po pewnym czasie zdecydował się na skoki ze specjalnej platformy umieszczonej na wieży kościoła w Odporyszowie - za zgodą ks. Morgensterna.

"Jan Wnęk latał na odpustach. To, że Odporyszów stał się miejscem rozpoznawalnym i miejscem, do którego ściągało bardzo wielu ludzi, zawdzięczał Wnękowi i jego lotom. Pobożność pobożnością, ale było to coś jeszcze. To jest absolutnie pewne, że Jan Wnęk był pionierem. Pytanie jakiego lotnictwa. To jest kwestia tego, jaką skalę przyjmiemy - czy lotnictwa w regionie tarnowskim, czy w Małopolsce, w Europie, czy na świecie" - mówi ksiądz Augustyński.

W promocji Ikara z Odporyszowa ma pomóc film "Człowiek z powietrza" Doroty Kunc i Marka Kołdrasa, który właśnie powstał.

Film "Człowiek z powietrza" bierze udział w Krakowskim Festiwalu Filmowym, dlatego będzie można go pokazać szerszej publiczności dopiero po tym czerwcowym wydarzeniu. A Jan Wnęk zakończył jeden ze swoich lotów z wieży kościoła upadkiem i już nigdy nie doszedł do siebie. Zmarł 10 lipca 1869 roku roku w wieku zaledwie 41 lat.

 

(Bartłomiej Maziarz/łk)

Wilga popłynie innym korytem - wszystko przez... budowę Trasy Łagiewnickiej

  • calendar_today Piątek, 2019.12.06
Kolejna rzeka w Krakowie zmieni swój bieg. Rozpoczęła się budowa nowego koryta Wilgi w związku z budową Trasy Łagiewnickiej. Ta z powodu budowy linii tramwajowej, tuneli podziemnych i nowej jezdni musi zostać przeniesiona na około półkilometrowym odcinku. W Krakowie to jednak... nic nowego.

Wilga, której obecnie koryto jest przenoszone w związku z budową Trasy Łagiewnickiej, ma zmienić swój bieg na początku
przyszłego roku.

W stolicy małopolski ciężko znaleźć rzekę, której w przeciągu kilkuset lat bieg nie został zmieniony przez człowieka - przypomina Konrad Myślik z Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa i - jak dodaje - przyczyna zawsze jest ta sama - rozbudowa miast.

Wyjątkiem nie jest Wilga. Z powodu wielkiej, wartej ponad miliard złotych inwestycji, nad tą rzeką postanowiono ponownie zapanować. Jak wyjaśnia Krzysztof Migdał ze spółki Trasa Łagiewnicka, nowe koryto ma także zagwarantować bezpieczniejszy spływ Wilgi. Dno stanowić będą kamienie:

Ta krakowska rzeka widziała już w swojej historii większe zmiany. Jak przypomina Konrad Myślik radykalna zmiana biegu Wilgi miała miejsce już w czasach II wojny światowej.

Nie zapominajmy też o królowej polskich rzek, której dawny bieg mógłby zaskoczyć wielu krakowian. Świadczy o tym nawet nazwa jednej z ulic - ulicą Starowiślną, jak sama nazwa wskazuje, płynęła kiedyś stara Wisła. To jednak zupełnie inna historia bo zmiana biegu w tym miejscu wydarzyła się z przyczyn zupełnie naturalnych. Koryto zaczęto przesuwać już w czasach Władysława Łokietka. Wtedy Wisła wlewała się od ulicy Komorowskiego na  to tzw. "dzisiejsze" koryto prowadziło jeszcze kilkaset lat temu przez część Dębnik i plant przy ulicy Dietla.

Ciekawym przykładem jest też Młynówka Królewska, która płynęła od Mydlnik do samego centrum, między innymi przez dzisiejszą Aleję Grottgera i Aleję Trzech Wieszczów aż do dzisiejszej ulicy Retoryka. Decyzję o zasklepieniu Młynówki podjęto na początku  XX wieku po powodzi, która doprowadziła do wielu zniszczeń w Krakowie.


Kanał, biegnący przez połowę miasta, całkowicie zasypano w latach sześćdziesiątych. Nieco ponad sto lat temu uregulowano
też do obecnej postaci lewy dopływ Wisły, czyli Rudawę, która przepływała przez Kraków wieloma odnogami rozlewając się co wiosnę na
krakowskich Błoniach. Zamieniając przy okazji je w grzęzawisko oraz zalewając wiele okolicznych budynków.

 

Tomasz Bździkot/bp

 

 

 

Utwór "Last Christmas" ma już 35 lat

  • calendar_today Środa, 2019.12.04
W cyklu Radiowej Wiedzy o Społeczeństwie będzie muzycznie i rocznicowo. Opowiemy o historii jednej piosenki, która nie pozostawia sobie obojętnych od kilkudziesięciu lat. Jedni płaczą wspominając najpiękniejsze chwile życia, inni dostają wysypki, gdy po raz kolejny usłyszą ją w supermarkecie. Jedno jest pewne. To już ten czas. Skrzący milionami światełek, czas mikołajów wyglądających z gablot.

"Last Christmas" - największy świąteczny hit ma 35 lat. Zespołowi Wham! udało się wyprodukować przebój wszechczasów. Wystarczy spojrzeć na liczbę coverów czy powrotów. Ponad 460 milionów odtworzeń na YouTube. 2 miliony sprzedanych kopii singla w Wielkiej Brytanii.

Na hit nie ma jednego przepisu. - "Last Christmas" stworzone przez młodego George'a Michaela przeżyło swojego twórcę. Początki tej piosenki były wesołe. Swego czasu w Guardianie ukazała się rozmowa z Chrisem Porterem, który był inżynierem dźwięku George'a Michaela. Opowiadał o kulisach powstania tego utworu. Chris opowiadał o tym, jak Michael mając lat 21 napisał ten utwór, że facet podszedł wtedy do tego niesamowicie ambitnie. On nie był muzykiem, ale sam zagrał na wszystkich instrumentach, które słychać w utworze - podkreśla Tomek Buszewski z redakcji muzycznej Radia Kraków.

Co ciekawe, utwór wcale nie powstawał zimą, a gorącą sierpniową porą. "Trudno uwierzyć, że ten kawałek powstał podczas wizyty u rodziców. George Michael usiadł w swoim dziecięcym pokoju i napisał tę smutno-wesołą piosenkę. Był młodą, wschodzącą gwiazdą. Był jednak przede wszystkim Georgem Michaelem. To jest gwarancja sukcesu. Całość została osadzona w szczególnym czasie Bożego Narodzenia. To czas rodzinny, ale też moment w roku, w którym najłatwiej poczuć się samotnym. Może dlatego Last Christmas porusza tak wiele osób - dodaje Ania Prokop, dziennikarka muzyczna Off Radia Kraków.

Początki nie były jednak proste. W roku 1984 na rynku muzycznym pojawił się również inny, równie znakomity przebój świąteczny. "W tym samym czasie Bob Geldof tworzył świetną piosenkę, która dla mnie jest świątecznym numerem jeden - "Do they know it's christmas". Przepiękna piosenka z przesłaniem. Ten utwór wtedy był numerem 1 w Wielkiej Brytanii. Numerem dwa był George Michael" - dodaje Tomasz Buszewski.

Po czasie bezkonkurencyjny stał się jednak zespół Wham! Na legendę tego utworu przez lata pracował także romantyczny teledysk nakręcony w Szwajcarii. Niemal każdy choć raz widział smutny wzrok George'a Michaela i scenę bitwy na śnieżki. Jak to działa? Skąd bierze się ta magia? "Od dziecka mamy w sobie zakodowane, że piękne święta to białe święta. Śnieg, klimat, ciepło domu, choinki, mróz na zewnątrz. To dopełnia to wszystko" - mówił Tomkowi Buszewskiemu Jacek Cygan, autor znanych polskich przebojów.

Śnieg, czułe spojrzenia grupy przyjaciół, która spędza święta w górach i delikatny głos Georga Michaela.... Wesołych Świąt!


 

Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy


Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.

Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres opinie@radiokrakow.pl

Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku  oraz Twitterze.

Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.

 

 

 

 

(Magdalena Zbylut-Wiśniewska/ko)

Z czym do posłów i senatorów?

  • calendar_today Poniedziałek, 2019.12.02
Załatwić pracę czy sprawę w sądzie, dostać miejsce w sanatorium, postraszyć sąsiada czy przekonać męża, żeby nie zdradzał żony – z takimi problemami najczęściej przychodzą do posłów obywatele. W nowej kadencji parlamentu Małopolskę reprezentuje 41 posłów i 8 senatorów. Z czym i w jaki sposób zwrócić się do nich o pomoc? O tym w radiowym WOS-ie Dominika Kossakowska.

Czy w Tarnowie będzie można zwiedzić wirtualny model „Panoramy Siedmiogrodzkiej"?

  • calendar_today Czwartek, 2019.11.21
Zbieraniem ocalałych fragmentów monumentalnego dzieła Jana Styki, namalowanego w 1897 roku, od lat zajmuje się tarnowskie Muzeum Okręgowe. Niestety wiele z fragmentów obrazu prezentującego szarżę Generała Józefa Bema pod Sybinem zaginęło bezpowrotnie i otworzenie dzieła w całości jest dziś niemożliwe. Dlatego muzealnicy i urzędnicy z tarnowskiego magistratu marzą o tym, by zdigitalizować dzieło Styki i umożliwić wizualną podróż po polach bitwy pod Sybinem. Skąd jednak taka fascynacja w Tarnowie tą potyczką z czasów powstania węgierskiego?

Polski Czerwony Krzyż obchodzi stulecie powstania

  • calendar_today Czwartek, 2019.11.14
Został utworzony tuz po pierwszej wojnie światowej w 1919 roku. To niecałe 50 lat po tym, jak uważany za twórcę Ruchu Czerwonego Krzyża Henry Dunant - opisał w swojej książce ideę powołania we wszystkich krajach stowarzyszeń pomocy, których przeszkoleni wolontariusze mogliby nieść ratunek rannym na polu walki.

Ideą ruchu Czerwonego Krzyża na świecie jest również bezpieczeństwo wolontariuszy. Ci wyróżniają się znakiem powszechnie uznawanym przez wszystkie strony konfliktu i dającego status pełnej neutralności.

 

Radiowy WOS: Sejm i Senat

  • calendar_today Wtorek, 2019.11.12
Elżbieta Witek nowym marszałkiem Sejmu i Tomasz Grodzki nowym marszałkiem Senatu – tak zdecydowano dziś na inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu i Senatu. Pracę na Wiejskiej po raz pierwszy lub po przerwie zacznie 176 posłów. W poselskich ławach zasiądzie 328 mężczyzn i 132 kobiety. Małopolskę reprezentować będzie 41 posłów i 8 senatorów.

 

 

Na jakich zasadach bez wizy do USA?

  • calendar_today Czwartek, 2019.11.07
Od Święta Niepodległości, 11 listopada, Polacy będą mogli bez wiz podróżować do USA na okres do 90 dni w celach turystycznych i biznesowych. W środę w Waszyngtonie ogłoszono oficjalny komunikat o tym, że Polska została przyjęta do programu bezwizowego.

By pojechać do USA po zniesieniu obowiązku wizowego dla Polaków konieczna będzie rejestracja w elektronicznym systemie weryfikacji (ESTA). Z reguły zgody na wjazd do USA nie uzyskają w nim osoby, którym w przeszłości odmówiono wizy. Mogą jednak znów o nią się ubiegać.

- Co będzie konieczne, by polecieć do USA bez wizy po wejściu Polski do programu ruchu bezwizowego (Visa Waiver Program, VMP)?

Konieczne będą: rejestracja i otrzymanie autoryzacji w elektronicznym systemie weryfikacji (ESTA); biometryczny paszport ważny przynajmniej 90 dni; bilet powrotny lub bilet na dalszą podróż z datą wyjazdu z USA.

- Czy o autoryzację ESTA muszą ubiegać się osoby posiadające wizy?

Nie. Podróżni z wizą nie muszą ubiegać się o autoryzację ESTA i mogą dalej korzystać z wizy.

- Ile kosztuje rejestracja w systemie ESTA?

Cena rejestracji to 14 USD. Opłata za wizę turystyczną/biznesową wynosi obecnie 160 USD.

- Jak długo po autoryzacji w systemie ESTA można będzie przebywać w USA?

Zgoda dotyczy pobytu do 90 dni. Nie ma legalnej możliwości przedłużenia tego terminu.

- Ile ważna jest zgoda na wjazd do USA w systemie ESTA?

Zgoda ważna jest dwa lata.

- Ile trzeba czekać od rejestracji w systemie ESTA na otrzymania zgody na podróż do USA?

48 godzin. Rekomenduje się dokonanie procedury ESTA na minimum 72 godziny przed przybyciem do USA.

- Czy program ruchu bezwizowego pozwala na pracę na terytorium USA?

Nie. Program ruchu bezwizowego nie pozwala na podjęcie pracy w Stanach Zjednoczonych. Służy on jedynie celem turystycznym i biznesowym.

- Kto nie otrzyma autoryzacji w systemie ESTA?

Nie otrzymają jej z reguły osoby, którym w przeszłości odmówiono wizy lub które "miały problemy mogące wpłynąć na prawo do otrzymania wizy, takie jak wyrok sądowy lub złamania prawa imigracyjnego USA" – czytamy na stronie amerykańskiej ambasady w Polsce.

Program ruchu bezwizowego nie obejmuje też osób, które po 1 marca 2011 roku odwiedziły Koreę Północną, Iran, Irak, Libię, Somalię, Sudan, Syrię lub Jemen.

W przypadku braku otrzymania autoryzacji ESTA można ubiegać się o wizę w amerykańskiej ambasadzie lub konsulacie.

- Kto podejmuje ostateczną decyzję o wpuszczeniu na terytorium Stanów Zjednoczonych?

Leży ona w kompetencjach amerykańskiego urzędnika służby imigracyjnej w porcie lotniczym lub porcie. Ma on prawo do odesłania każdej osoby, która wzbudzi jego podejrzenia. W praktyce jednak takie przypadki zdarzają się bardzo rzadko.

 

 

 

(PAP/ek)


Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy


Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.

Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres opinie@radiokrakow.pl

Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku  oraz Twitterze.

Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.

80. rocznica tzw. Sonderaktion Krakau

  • calendar_today Środa, 2019.11.06
Kwiaty złożone na grobach profesorów na cmentarzach – Rakowickim i Salwatorskim, a także pod tablicami pamiątkowymi w Collegium Novum i pod Dębem Wolności naprzeciwko budynku. Uroczyste spotkanie w auli w Collegium Novum połączone z promocją książki prof. Ireny Paczyńskiej - w ten sposób w Krakowie uczczono 80. rocznicę tzw. Sonderaktion Krakau, czyli akcji podstępnego aresztowania i wywiezienia do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen 183 profesorów uczelni krakowskich. 14 listopada wyrusza z Krakowa WYPRAWA AKADEMICKA ŚLADAMI SONDERAKTION KRAKAU - IN MEMORIAM PROF. ANDRZEJA MAŁECKIEGO.

Uczestnicy, zarówno rodziny profesorów, historycy, jak i młodzież, odwiedzą najpierw Wrocław, gdzie profesorowie byli więzieni od 10 do 27 listopada 1939 r., a następnie w Niemczech zwiedzą Muzeum i obóz koncentracyjny w Sachsenhausen i Dachau, a także Mauthausen-Gusen na terenie Austrii. W miejscach tych pamięć profesorów zostanie uczczona poprzez apel pamięci, rozsypanie ziemi spod Dębu Wolności na miejscu baraków, złożenie kwiatów i modlitwę.

Relację przygotowała Marzena Florkowska

W radiowym WOS o Trybunale Konstytucyjnym

  • calendar_today Wtorek, 2019.11.05
Od kilku lat trwa ożywiona dyskusja na temat funkcjonowania tego organu. Wróciła ona ponownie za sprawą wygasania kadencji trzech sędziów. Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało trzech kandydatów, którzy budzą wśród niektórych niepokój. Tym bardziej, że przecież Trybunał może uchylić wadliwą ustawę i nakazać posłom poprawienie źle skonstruowanych przepisów, a jego wyroki są ostateczne. Więcej w materiale Tomasza Bździkota, jego gościem był politolog z Uniwersytetu Pedagogicznego prof. Andrzej Jaeschke.

Pierwsze Niepodległe: Tarnów, Kraków czy... Zakopane

  • calendar_today Środa, 2019.10.30
Kraków i Tarnów już dziś rozpoczęły świętowanie odzyskania niepodległości. I to wcale nie jest pomyłka. Dziś powraca pytanie: kto był pierwszy na tym polu. Bo aspiracje ma także Zakopane.

Stanisław Marusarz - "król nart"

  • calendar_today Wtorek, 2019.10.29
Dokładnie 26 lat temu zmarł Stanisław Marusarz. Uznawany za polskiego króla nart, był jednym z najwybitniejszych sportowców okresu międzywojennego. Kochał sport i kochał Polskę. Podczas wojny był tatrzańskim kurierem. Cudem uniknął kary śmierci. Stanisław Marusarz jest też patronem skoczni Wielka Krokiew. Obiekt nosi jego imię – jak napisano w uzasadnieniu - „za wzór postaw patriotycznych i sportowych”.

Pracownicze Plany Kapitałowe - pytania i odpowiedzi

  • calendar_today Poniedziałek, 2019.10.28
Najpóźniej do 12 listopada pracodawcy zatrudniający ponad 250 pracowników muszą podpisać z wybraną instytucją finansową umowę o prowadzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych. Wielu z nich zrobiło to wcześniej. To nowa forma oszczędzania na emeryturę. Na najważniejsze pytania dotyczące Planów Kapitałowych odpowiada w naszej radiowej Wiedzy o Społeczeństwie - nasza reporterka Katarzyna Jabłońska.

W tym roku obowiązek przystąpienia do PPK miały największe firmy. W kolejnych dwóch latach obowiązek obejmie też mniejszych pracodawców. O ile dla nich jest to obowiązkowe, pracownicy mogą zrezygnować z tej formy oszczędzania. 

Na czym dokładnie polegają Pracownicze Plany Kapitałowe? "System ten zakłada, że oszczędności na emeryturę będą tworzone zarówno ze składek, które opłaca pracownik jak i pracodawca. Dodatkowo, co jest zupełną innowacją w Polsce, do tych oszczędności będzie dokładało się również państwo. Pracodawca będzie odprowadzał składkę w wysokości 1,5% wynagrodzenia, pracownik - 2%, a państwo dodatkowo każdemu kto zapisze się do PPK przekaże 250 złotych, a także 240 złotych rocznie takiej bonifikaty z tytułu uczestnictwa w PKK" - wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków dr Tomasz Jedynak z Katedry Zarządzania Ryzykiem i Ubezpieczeń Uniwersytetu Ekonomicznego w  Krakowie.

To nowa propozycja, która ma zachęcić Polaków do myślenia o emeryturze. "W zasadzie od ponad dwudziestu lat, czyli od czasu reformy polskiego systemu, nie udało się nam zachęcić Polaków do oszczędzania dodatkowo na emeryturę. Są one na marginalnym poziomie. Badania pokazują, że tylko co 20 Polak w ogóle myśli o emeryturze, odkłada na nią jakieś dodatkowe środki" - tłumaczy dr Jedynak. 

Szczególnie, że emerytury za 30 lat mogą być dramatycznie małe. Dlatego, będąc pracownikiem, nie warto rezygnować z uczestnictwa w programie, tym bardziej, że koszt dla pracownika to zaledwie kilkadziesiąt złotych miesięcznie. "Zwróćmy uwagę, że to tylko 2% naszej wypłaty. Nie odczujemy tego w naszym budżecie. A w przyszłości może mieć to kolosalne znaczenie dla podniesienia naszego świadczenia emerytalnego. Wyliczenia mówią, że ten miernik pokazujący, jak będzie kształtowała się nasza emerytura do wysokości wynagrodzenia, z części bazowej wyniesie ok. 30-40%. Nie więcej" - zastrzega wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego. "Uczestnictwo w PKK pozwoli nam podnieść tę stopę ok. od 15 do 25%, w zależności od tego, jakie przyjmiemy wyliczenia" - mówi dr Jedynak. 

Pracownicze Plany Kapitałowe to też coś zupełnie innego niż Otwarte Fundusze Emerytalne. "OFE od początku były w części bazowej systemu emerytalnego i przekazywana tam składka stanowiła część daniny, jaką jest składka na ubezpieczenia społeczne. Na tej podstawie, kilka lat temu zdecydowano najpierw o redukcji części środków przenoszonych do OFE, następnie dalszym ograniczeniu i w perspektywie mówimy o likwidacji OFE. W przypadku PPK wyraźnie mamy ich dodatkowy charakter, czyli są one częścią dodatkowego systemu emerytalnego i żeby dodatkowo wzmocnić to przekonanie Polaków, że są to środki prywatne, które nie zostaną zabrane, ustawodawca osobno w ustawie wpisał wprost artykuł o prywatnej właśności tychże środków" - zaznacza Jedynak.

Każdy pracownik do programu zapisany będzie automatycznie. "A więc, żeby nie uczestniczyć w PKK, trzeba zrezygnować" - tłumaczy ekonomista i jednocześnie radzi, by dobrze przemyśleć taką decyzję. "Musimy dodatkowo oszczędzać, to jest pewnik. A jeśli już musimy to robić, to drugim argumentem za tym przemawiającym są dopłaty, tzn. nie ma innego instrumentu finansowego do oszczędzania na emeryturę, w którym państwo nam dopłaca" - mówi dr Jedynak. 

Pieniądze zgromadzone na specjalnych kontach będzie można w każdej chwili wycofać. 

Środki będą odkładane od pierwszego miesiąca po podpisaniu przez pracodawcę z wybraną instytucją finansową umowy o prowadzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych.  

 

 

(Katarzyna Jabłońska/ew)


 

Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy


Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.

Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres opinie@radiokrakow.pl

Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena, 12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.

Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.

 

Po co nam zmiana czasu?

  • calendar_today Czwartek, 2019.10.24
To już w ten weekend znów przestawimy zegary na czas zimowy. W nocy z soboty na niedzielę o godzinie trzeciej w nocy należy cofnąć wskazówkę na godzinę drugą. Wielu cieszy się, że dzięki temu będzie można spać godzinę dłużej. A po co nam ta zmiana? - sprawdzała Katarzyna Jabłońska.

Protesty wyborcze - kto i jak może je składać

  • calendar_today Środa, 2019.10.23
Upłynął termin składania protestów przeciwko ważności wyborów parlamentarnych. Zastrzeżenia można było zgłaszać we wtorek do godziny 16 w Sądzie Najwyższym lub wysłać pocztą do końca dnia. O szczegółach Sławomir Wrona.

W Warszawie zmarł Andrzej Heindrich - grafik i ilustrator

  • calendar_today Wtorek, 2019.10.22
Przygotowywał ilustracje do książek między innymi Jarosława Iwaszkiewicza i Ryszarda Kapuścińskiego. Jego dzieła jednak każdy nosi w portfelu. Heindrich od lat 60. projektował banknoty dla Narodowego Banku Polskiego. Obecnie w obiegu jest sześć nominałów jego autorstwa.

 

 

Fundusze Norweskie

  • calendar_today Poniedziałek, 2019.10.21
W Krakowie prezydent miasta Jacek Majchrowski i Ambasador Norwegii Olav Myklebust wspólnie posadzili drzewo na pamiątkę dwóch ważnych rocznic - stulecia nawiązania polsko-norweskich stosunków dyplomatycznych oraz piętnastolecia Funduszy Norweskich.

Fundusze Norweskie to program dofinansowania dla kilkunastu państw Europy Środkowej i Południowej oraz krajów bałtyckich. Fundusze te są związane z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej oraz z jednoczesnym wejściem naszego kraju do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, który tworzą państwa Uni oraz Islandia, Liechtenstein i Norwegia. Właśnie te ostatnie trzy państwa - nienależące do Unii Europejskiej zrzucają się niejako na fundusz. W zamian za to Unia Europejska gwarantuje im przede wszystkim dostęp do swojego rynku wewnętrznego.

Głównym celem Funduszy norweskich jest przyczynianie się do zmniejszania różnic ekonomicznych i społecznych w obrębie Europesjkiego Obszaru Gospodarczego oraz wzmacnianie stosunków dwustronnych pomiędzy państwami-darczyńcami a państwem-beneficjentem.

Fundusze Norweskie - przypominają Fundusze Europejskie - mówi Janusz Moskwa z Wydziału Strategii, Planowania i Monitorowania Inwestycji Urzędu Miasta Krakowa. - Jest to również pomoc bezzwrotna. Wzieły się stąd, że pewne państwa nienalezące do UE korzystały z wielu przywilejów UE.


Dofinansowanie, przekazywane w ramach Funduszy Norweskich jest jednak o wiele niższe niż z Funduszy Europejskich. Nie zmienia to faktu że przez 15 lat Polska była i jest głównym beneficjentem z pośród 16 państw korzystających z programu. Do tej pory Polska zagodarowała ponad milard euro.

Tylko w ramach III edycji funduszy norweskich Polska w 2017 roku podpisała umowy międzyrządowe na ponad 800 milionów euro.

W ramach programu jednostki samorządowe i kulturalne mogą starać się o dofinansowanie między innymi na rozwój przedsiębiorczości i innowacje, rozwój lokalny, badania, edukację, kulturę, zdrowie i ochronę środowiska.

Przykładowo w Krakowie za pieniądze z Funduszy Norweskich wyremontowano Sukiennice. Najwięcej pieniędzy natomiast miasto przeznaczyło właśnie na kulturę i ochronę środowiska. Przykładem jest lamusownia.

Jednostki gminne w Krakowie otrzymały już 33 miliony złotych z Funduszy Norweskich - do tego dochodzą instytucje ministerialne - jak uczelnie, instytucje kultury i np. kościoły, które o to dofinansowanie zwracają się bezpośrednio.

Podziałem środków z Funduszy Europejskich zajmuje się Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju.

 

Katarzyna Jabłońska/jgk


Na kolejne odcinki radiowego WOSu zapraszamy codziennie o godzinie 17:50

 

 

Audycja z 29.08.2019 r.

  • calendar_today Czwartek, 2019.08.29

Deglomeracja administracji publicznej - czy to dobry pomysł?

  • calendar_today Środa, 2019.08.21
O propozycji deglomeracji administracji publicznej, czyli postulacie Klubu Jagiellońskiego "Rozproszyć Kraków" z Jakubem Kucharczukiem z Klubu Jagiellońskiego rozmawia Marek Proszek.

Mieć, a nie być - wartości młodych ludzi?

  • calendar_today Czwartek, 2019.08.08
Dr hab. Radosław Marzęcki z Uniwersytetu Pedagogicznego w rozmowie z Markiem Proszkiem o hierarchii wartości młodego pokolenia, urodzonego po 1989 r. Wolność i demokracja spadły na dalszą pozycję, ustępując wartościom materialistycznym. Dlaczego tak się dzieje?

Zapomniana wojna w Donbasie

  • calendar_today Środa, 2019.07.31
Jakub Ochnio fotografował ukraińskich żołnierzy na froncie. Wojna na wschodzie Ukrainy, obejmująca obwody Doniecki i Ługański, jest prawdopodobnie ostatnim konwencjonalnym konfliktem zbrojnym starego kontynentu. Miesiące walk o strategiczne punkty przerodziły się z czasem w wojnę pozycyjną. Jak zdjęcie może zmanipulować obraz wojny?

Jakub Ochnio  -  fotograf, twórca, społecznik  i wieloletni szef wyszkolenia Grupy Ratownictwa Specjalistycznego SAR Poland, członek Grupy Ratownictwa Jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu, uczestniczył w akcji poszukiwawczo-ratowniczej po trzęsieniu ziemi we włoskim Amatrice, za co został odznaczony przez Prezydenta RP Medalem za Ofiarność i Odwagę. Kilka lat temu  wyruszył z aparatem na Ukrainę i dokumentował to, co dzieje się w Donbasie.
Chińskie powiedzenie mówi, że jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów. Zdjęcie, skomentowane oszczędnym słowem, pozwala uzyskać wysoki stopień sugestywności przekazu, może też byc źródłem manipulacji, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Dlatego tez fotografie wojenne często służyły do wprowadzania w błąd i kierowania nastrojami opinii publicznej.  Wielcy fotograficy, jak Robert Capa (1913 - 1954), zaczęli dokumentować przebieg hiszpańskiej wojny domowej, mocno podnosząc emocje przekazu. W latach 30. XX w. Dorothea Lange ukazywała na swych zdjęciach Stany Zjednoczone, czyniąc z nich głośną tubę propagandy "kraju dobrobytu". Podczas konfliktu bałkańskiego na okładce wpływowego tygodnika "Time" ukazało się zdjęcie półnagiego mężczyzny, stojącego za kolczastym drutem. Podpis, jakim opatrzono fotografie, mówił jednoznacznie: Muzułmańscy więźniowie w serbskim obozie koncentracyjnym. Za tygodnikiem makabryczny dowód serbskich okrucieństw pokazały gazety na całym świecie. Powszechne stało się nawoływanie do ukarania oprawców. Tymczasem, jak później przyznano, ofiara nie była Muzułmaninem, lecz Serbem, a mężczyzna nie był zagłodzony, lecz cierpiał na zaawansowaną gruźlicę. Nie zamknięto go w obozie, lecz w więzieniu - za kradzież. Udało się go nawet zidentyfikować. Po ujawnieniu fałszerstwa "Time" zamieścił krótkie sprostowanie, które nie mogło już jednak zmienić efektu wywołanego pierwszą publikacją. Fotografia sprawia wrażenie, że jesteśmy naocznymi świadkami tego, co na niej widzimy. I to wrażenie próbują również wykorzystywać fotoreporterzy. Równie szkodliwe mogą być "drobne" poprawki zdjęć. Francuska gazeta „Le Figaro” przedstawiła zdjęcie Minister Sprawiedliwości Rachidy Dati, z którego usunięto znajdujący się na palcu pierścień z brylantem. Edytorzy tłumaczyli póżniej, że zrobili to, aby nie odwracać uwagi czytelnika od treści wywiadu.

Jakub Ochnio został  odznaczony przez Ministra Kultury medalem “Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Jest wielokrotnym finalistą najważniejszych konkursów fotografii prasowej Polski, Litwy i Ukrainy m.in.: Grand Press Photo, BZWBK Press Foto, Life Press Photo oraz The Circle of Life. Otrzymał ponad sto krajowych i międzynarodowych nagród. Jest zdobywcą tytułu Artiste FIAP nadanego przez Międzynarodową Federację Sztuki Fotograficznej. W 2014 roku odebrał Nagrodę Województwa Podkarpackiego za szczególne osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej.

Audycję przygotowała Ewa Szkurłat

Jak władza rozmawia z obywatelami?

  • calendar_today Środa, 2019.07.10
Czym jest dialog społeczny, co mu pomaga, co mu przeszkadza? Jaką rolę pełnią media? Gośćmi Marka Proszka są dr hab. Agnieszka Hess - dyrektor Instytutu Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej UJ oraz Ewa Chromniak - dyrektor fundacji Biuro Inicjatyw Społecznych

"Chrzest bojowy" WOT podczas powodzi

  • calendar_today Czwartek, 2019.06.06
Terytorialsi zdali egzamin na "5"

"Jeśli chcesz być żołnierzem, zadbać o bezpieczeństwo swoich najbliższych, a także wspierać lokalne społeczności, ale jednocześnie nie chcesz rezygnować ze swojej pracy zawodowej – ta formacja jest dla Ciebie!" -  takie informacje można znaleźć na stronie Wojsk Obrony Terytorialnej.  "Gdziekolwiek jesteśmy, jesteśmy sobą. Kimkolwiek jesteśmy, jesteśmy najlepszą wersją siebie" - w te zapewnienia uwierzyło już ponad 20 tysięcy osób, a szeregi WOT nadal rosną.


W maju małopolscy terytorialsi przeszli swój pierwszy chrzest bojowy na ogólnopolska skalę czyli wzięli udział w akcji przecipowodziowej.  22 maja, w dzień święta 11 Małopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej, do trzystu żołnierzy przez bramkę SMS-ową   przyszło wezwanie do natychmiastowego stawiennictwa w jednostce. Mieli na to trzy godziny. Cztery zmiany po pięćdziesięciu żołnierzy pracowały na wałach w miejscowości Suchy Grunt. Pierwsza grupa terytorialsów zaczęła układać worki z piaskiem już o 22.30. " Nasi żołnierze zdali egzamin na piątkę" - mówi płk  Krzysztof Goncerz - dowódca 11 Małopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej w Krakowie.
Audycję przygotowała Ewa Szkurłat

 

Dlaczego frekwencja w wyborach do PE jest niższa niż w wyborach krajowych?

  • calendar_today Czwartek, 2019.05.23

W kwietniu, w badaniu cbos  56 proc. pytanych stwierdziło, że osobiście interesuje się wyborami do PE, przy czym większość z tej grupy (33 proc. ogółu) odpowiedziała: raczej tak, a niespełna jedna czwarta ogółu badanych (23 proc.) wyraziła zdecydowane zainteresowanie. Brak zainteresowania zbliżającymi się wyborami zadeklarowało 42 proc. badanych, z czego 16 proc. zdecydowanie się nimi nie interesuje. nie zmiania to faktu, ze frekwencja w wyborach europejskich systematycznie spada. Co moze być tego przyczyną? Ewa Szkurłat zapytała o to dr hab. Joannę Hańderek z Instytutu Filozofii UJ.

Na koniec marca 2019 r. w Parlamencie Europejskim zasiadali członkowie 232 partii krajowych, średnia wieku europosłów wynosiła 55 lat, a większość aktów prawnych została przyjęta w pierwszym czytaniu, co trwało średnio 18 miesięcy – wynika z przedstawionego przez PE podsumowania ostatniej kadencji.  Największy odsetek nowych posłów do PE, bo aż 90,5 proc. miała Grecja -  Polskę reprezentowało 48,5 proc. nowych posłów. Kobiety stanowiły 36,9 proc. parlamentarzystów; a wśród polskich posłów do PE, odsetek kobiet wynosił 25,5 proc.

Molestowanie i dyskryminacja na uczelniach wyższych

  • calendar_today Czwartek, 2019.05.16
Wyniki ankiet biura RPO

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich wykonało badania dotyczące molestowania seksualnego na wyższych uczelniach. Próbę dobierano kwotowo-losowo w oparciu o bazę uczelni POLON, biorąc pod uwagę takie charakterystyki, jak typ uczelni i jej wielkość. W badaniu udział wzięło  4284 osóby studiujące na uczelniach w Polsce, w tym 300 doktorantów i doktorantek. Większość zdarzeń opisywanych przez uczestników ankiety przeprowadzonej przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczyła kwestii seksualnych. Inne to agresja na tle etnicznym, rasowym, religijnym, związanych z orientacją seksualną i niepełnosprawnością. Choć wyniki ankiety dają do myślenia, władze wielu jednostek twierdzą, że nic nie wiedzą  o przypadkach molestowania. Nie ma procedur przeciwdziałania takim zachowaniom i często nie wiadomo komu je zgłosić. Wyniki ankiet RPO nie są optymistyczne -  mówi dr Magdalena Stoch z Ośrodka Badań nad Mediami Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Audycję przygotowała Ewa Szkurłat

"Bańki filtrujące" mediów społecznościowych

  • calendar_today Czwartek, 2019.03.14
Media kreują obraz świata. Uzasadniają postawy, działania, konstrukcje rzeczywistości, pełnią rolę antropologiczną - twierdzi prof. B. Skowronek z UP. Mogą również kreować nastroje społeczne i wpływać na nasze poglądy. Są elementem "kultury uczestnictwa". W 2011 w okresie arabskiej wiosny to właśnie media społecznościowe socjalizowały i łączyły protestujących. Jednak od paru lat pojawiają się mocno spolaryzowane grupy odbiorców - użytkowników. Zanika ogólny dyskurs społeczny - pojawiły się tzw. filter bubbles - "bańki filtrujące" czyli otaczamy się ludźmi, którzy mają podobne poglądy jak my i co za tym idzie - nabieramy przekonania, że większość ma takie poglądy jak my. Tymczasem często jesteśmy ofiarami algorytmów, które wyświetlają nam wyselekcjonowane informacje. Na podstawie danych dostępnych na temat użytkownika, np. lokalizacji, historii odwiedzanych stron i polubień lub historii wyszukiwania. Użytkownik mediów społecznościowych zamknięty jest w cyklu podobnych opinii. Taka sytuacja jest bardzo niebezpieczna dla życia obywatelskiego i dyskursu społecznego. Bo tylko w sytuacji ścierania się opinii i dyskusji jesteśmy w stanie rozwijać się jako społeczeństwo.

Z prof. B. Skowronkiem z Uniwersytetu Pedagogicznego rozmawiała Ewa Szkurłat

 

"Zawsze gotowi, zawsze blisko"

  • calendar_today Czwartek, 2018.10.25
Małopolska Brygada Wojsk Obrony Terytorialnej

Wojska OT w naszym regionie cieszą się dużą popularnością. Do 1 października do służby zgłosiło się ponad 1000 chętnych, a do przeszkolenia zakwalifikowano 670 osób. Za proces rekrutacji odpowiedzialnych jest 5 wojskowych komend uzupełnień - w Krakowie, Oświęcimiu, Tarnowie, Nowym Sączu i Nowym Targu. WOT w Polsce liczy juz ponad 14 tys. żołnierzy.

Ewa Szkurłat rozmawiała z płk Krzysztofen Goncerzem - dowódcą 11MBOT

Jak nie dać się zmanipulować?

  • calendar_today Piątek, 2018.09.14
"Dawno temu media pełniły funkcję kreatora debaty publicznej. Debata publiczna jest podstawą demokracji liberalnej. Jeśli nie ma debaty, sporu, to nie ma demokracji, czyli podstawowego ustroju większości krajów świata. To "dwójwidzenie" ideologiczne widzenie rzeczywistości jest bardzo groźne" - mówił w Radiu Kraków prof. Bogusław Skowronek z Uniwersytetu Pedagogicznego. Jesteśmy ofiarami algorytmów, które wyświetlają nam wyselekcjonowane informacje, na podstawie danych dostępnych na temat użytkownika, np. lokalizacji, historii odwiedzanych stron i polubień lub historii wyszukiwania. Użytkownik mediów społecznościowych zamknięty jest w cyklu podobnych opinii. Taka sytuacja jest bardzo niebezpieczna dla życia obywatelskiego i dyskursu społecznego. Bo tylko w sytuacji ścierania się opinii i dyskusji jesteśmy w stanie rozwijać się jako społeczeństwo. Jeśli poszerzymy naszą wiedzę o mechanizmie działania mediów - być może nie poddamy się manipulacji. Przed wyborami czeka nas zmasowany atak informacyjny. Warto wiedzieć, jak umiejętnie korzystać z mediów i nie dać się zmanipulować. Z prof. Bogusławem Skowronkiem rozmawiała Ewa Szkurłat.

O finansowaniu kampanii wyborczych

  • calendar_today Piątek, 2018.09.14
Prawo zgłaszania kandydatów w wyborach organów JST mają komitety wyborcze tworzone przez partie polityczne i koalicje partii politycznych, stowarzyszenia i organizacje społeczne."Gospodarkę finansową komitetu prowadzi i ponosi za nią pełną odpowiedzialność pełnomocnik finansowy komitetu wyborczego. Pełnomocnik finansowy ponosi odpowiedzialność karną za naruszenie zakazów i ograniczeń w pozyskiwaniu i wydatkowaniu środków" – czytamy w wytycznych państwowej komisji wyborczej. Jak wynika z instrukcji, pełnomocnikiem finansowym może być kandydat na radnego, jak również kandydat na wójta (burmistrza, prezydenta miasta), z wyłączeniem kandydatów, którzy pełnią te funkcję w kończącej się kadencji - mówi Dagmara Daniec-Cisło, komisarz wyborczy w Krakowie.O przepisach określających finansowanie kampanii wyborczych - mówili Dagmara Daniec-Cisło i Wojciech Makieła - komisarze wyborczy w Krakowie.

PKW zwraca uwagę, że pełnomocnik finansowy komitetu wyborczego powinien na bieżąco i systematycznie prowadzić ewidencję księgową oraz zorganizować funkcjonowanie komitetu i jego pomocniczych struktur terenowych w sposób, który zapewni zgromadzenie dokumentów niezbędnych do sporządzenia sprawozdania finansowego. "Wśród dokumentów składanych do sprawozdania należy załączyć historię rachunku bankowego komitetu wyborczego, gdyż dokument ten jest niezbędny do weryfikacji podanych w sprawozdaniu danych" - podkreśliła Komisja. 

 

Wybory samorządowe - serwis specjalny

Głosowanie przez osoby niepełnosprawne

  • calendar_today Piątek, 2018.09.07
Kodeks wyborczy mówi, że podczas wyborów samorządowych 2018 osoby niepełnosprawne mogą głosować korespondencyjnie. Zgodnie z zasadami, taką potrzebę należy zgłosić komisarzowi wyborczemu do 15 dnia przed zaplanowanymi wyborami, a więc w przypadku wyborów samorządowych 2018 - do 8 października. Jakie informacje powinny znaleźć się z zgłoszeniu ? O tym mówi komisarz wyborczy Wojciech Makieła.

Jeszcze jak powinno wyglądać zgłoszenie chęci udziału w głosowaniu korespondenecyjnym: może zostać przekazane ustnie, pisemnie, telefaksem lub w formie elektronicznej i powinno zawierać takie dane jak imię i nazwisko, numer PESEL oraz oświadczenie o wpisaniu tego wyborcy do rejestru wyborców w danej gminie. Do zgłoszenia należy dołączyć kopię aktualnego orzeczenia o stopniu niepełnosprawności. 

 

Wybory samorządowe - serwis specjalny

"Zamiast kwiatka niosę pomoc" - lekcja obywatelska

  • calendar_today Czwartek, 2018.06.14
PAH zachęca do pomocy mieszkańcom Somalii.

Nauczycielki i nauczyciele z 200 szkół w Polsce w ciągu ostatnich lat zmienili formułę świętowania końca roku, wzbudzając w młodych osobach chęć do zaangażowania społecznego! Zamiast  kwiatów zbierali datki i tak dzięki nim odbudowano szkołę w Nepalu, ułatwiono też dostęp do wody w Sudanie Południowym. Akcja "Zamiast Kwiatka Niosę Pomoc" to nie tylko zbiórka pieniędzy. To działanie silnie promujące ideę zaangażowania i podniesienia świadomości i odpowiedzialności obywatelskiej. I tym samym zachęca nauczycieli i nauczycielki do tego aby zamiast przyjmować kwiaty wzbudzały w młodych osobach chęci do zaangażowania społecznego. Nauczyciele, którzy zechcą zaangażować się w akcję, otrzymają  scenariusze zajęć, dosstęp do Quizu Zamiast Kwiatka, broszurę „Kryzysy humanitarne i pomoc humanitarna w pigułce”, filmy promujące akcje i prezentację przedstawiającą sytuację w Somalii i działania pomocowe PAH.

W 2016 roku zebrano 200 tysięcy złotych. Dzięki tej kwocie odbudowano szkołę w Nepalu zburzoną po trzęsieniu ziemi. Środki zebrane w tegorocznej edycji akcji "Zamiast kwiatka niosę pomoc" zostaną skierowane do Somalii.  Tam ponad 6 milionów mieszkańców i mieszkanek zagrożonych jest głodem w związku z utrzymującą się suszą i brakiem żywności. Ponad ćwierć miliona z nich opuściło swoje domy w poszukiwaniu żywności w innych regionach kraju, trafiając często do obozów dla osób wewnętrznie przemieszczonych.

O akcji PAH "Zamiast Kwiatka Niosę Pomoc" Ewa Szkurłat rozmawiała z Tadeuszem Szczepaniakiem.

Stowarzyszenie "Probacja"

  • calendar_today Czwartek, 2018.02.15
Czym zajmuje się małopolska organizacja pozarządowa

Organizacje pozarządowe wypełniają luki niezagospodarowane przez państwo. I tak np. małopolskie Stowarzyszenie Probacja obejmuje wsparciem osadzonych i ich rodziny. Udziela im wsparcia prawnego, organizacyjnego i psychologicznego . To bardzo ważne, bo badania wskazują, że osadzeni, którzy mają do kogo i czego wracać - rzadziej  łamią prawo. "Probacja" ma status organizacji pożytku publicznego, jej członkami są ludzie zawodowo związani z wymiarem sprawiedliwości i wsparciem społecznym. Z Agnieszką Szeligą- Żywioł rozmawiała Ewa Szkurłat

Radiowy WOS: Polacy zakupoholikami w Europie

  • calendar_today Czwartek, 2018.02.08
Magia galerii handlowych działa na Polaków. Badania pokazują, że Polacy robią najwięcej zakupów ze wszystkich Europejczyków , w dodatku kochają małe osiedlowe sklepy, które odwiedzają nawet kilkanaście razy w miesiącu. Czy zakaz handlu w niedzielę zmieni zakupowe przyzwyczajenia Polaków? Rozmawiamy o tym z socjologiem Maciejem Myśliwcem ze Stowarzyszenia Wzmacniacz.org

Radiowy WOS 25.01.2018 Nowe przepisy o ochronie danych osobowych

  • calendar_today Czwartek, 2018.02.01
W maju 2018 roku zaczną obowiązywać nowe przepisy o ochronie danych osobowych. Odczują je przede wszystkim firmy ale też konsumenci. Dane osobowe to nie tylko imię, nazwisko i numer PESEL, to również ślady, które pozostawiamy po sobie w internecie, w sklepach on-line czy na portalach społecznościowych. Żeby je przetwarzać administratorzy najpierw będą musieli mieć naszą zgodę. Co więcej, wycofanie zgody na przetwarzanie danych ma być równie proste jak wyrażenie na to zgody. Jak według nowych zasad będą więc chronione nasze dane również te w internecie? I jakie kary będą groziły za ich wyciek bądź nieuprawnioną modyfikację? Na te pytania odpowiada radca prawny Paweł Biały.

Radiowy WOS 18.01.2018 Emerytalny "boom"

  • calendar_today Czwartek, 2018.02.01
Polacy rzucili się na wcześniejsze emerytury. Po obniżeniu wieku emerytalnego do 60 lat u kobiet i 65 u mężczyzn na koniec grudnia 2017 roku liczba winsoków emerytalnych, które złożono w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych wyniosła prawie 400 tysięcy. Oznacza to, że niemal wszyscy uprawnieni zdecydowali się aplikować o emeryturę. Skąd wziął się ten "emerytalny boom"? Wyjaśnia dr Marek Benio z Wydziału Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego.

Radiowy WOS: Nasza radiowa codzienność

  • calendar_today Środa, 2017.02.15
Radio to instytucja zaufania publicznego. Dosłownie. W radiowym urodzinowym WOS-ie Maja Dutkiewicz opowiada z jakimi to sprawami zwracają się do nas codziennie słuchacze.

Szumy i trzaski... Magia Radia Kraków dociera także do Finlandii!

 

 

 

 

Maja Dutkiewicz

Radiowy WOS: Wielka Brytania w Unii

  • calendar_today Piątek, 2016.02.19
Trwa unijny szczyt w sprawie przyszłości Wielkiej Brytanii, która grozi Brexitem - czyli wyjściem z europejskiej Wspólnoty. W radiowym WOS-ie parę słów o Wielkiej Brytanii w Unii.

Wielka Brytania jest w Unii Europejskiej od 1973 roku, od początku istnienia Wspólnot Europejskich, poprzedniczek dzisiejszej Unii. Zachowała jednak sporą autonomię - nie weszła do układu z Schengen, który otworzył wewnętrzne granice Wspólnoty i umożliwił swobodny przepływ osób i towarów, nie przyjęła euro, czyli wspólnej europejskiej waluty, zachowała swój system miar i wag i lewostronny ruch drogowy. Ale mimo tych różnic Wielka Brytani nie zawsze była aż tak eurosceptyczna, jak teraz.

Teraz te nastroje rzeczywiście są mocne - wyjścia ze Wspólnoty, czyli Brexitu chce 48 procent mieszkańców Wysp Brytyjskich. Wkrótce ruszy też pewno kampania przed referendum w tej sprawie, które w ostatnich wyborach swojemu elektoratowi obiecał premier David Cameron. Jego wynik jest wysoce niepewny.

To dopiero przed nami - a teraz warto wrócić do samego pojęcia "eurosceptyk". Powstało ono właśnie w Wielkiej Brytanii i "przyjęło" się również na kontynencie. Teraz jest powszechnie używane w całej Unii. I nawet w Parlamencie Europejskim.

Kim są brytyjscy eurosceptycy?

Wygląda to trochę inaczej niż w Polsce. U nas podział na euroentuzjastów i eurosceptyków biegnie mniej więcej tak, jak główny podział polityczny. W Wielkiej Brytanii jednakowo eurosceptyczni są i torysi wraz ze swoimi zwolennikami, i przedstawiciele oraz wyborcy Partii Pracy, czyli te podziały idą bardziej w poprzek wewnętrznych podziałów politycznych.

Dlaczego Wielka Brytania jest teraz eurosceptyczna?

Jeden z głównych powodów to kryzys migracyjny. Wielu Brytyjczyków postrzega go jako katastrofę, nadciągającą nad ich kraj. Brytyjczycy zawsze byli też bardzo wyczuleni na punkcie swojej suwerenności i tożsamości. Nawet w dobrych dla Unii czasach obawiali się "rozmycia" swojej tożsamości w europejskim tyglu narodów i państw. Można powiedzieć - jak to wyspiarze.

Z drugiej jednak strony, trzeba też pamiętać, że Wielka Brytania przyjęła blisko milion Polaków i otworzyła dla nich rynek pracy od razu po naszym wejściu do Unii, bez okresu przejściowego.

Nie obyło się i wtedy bez obaw dość głośno wyrażanych przed emigrantami z Europy Środkowej i Wschodniej. Nie pamiętamy dziś o tym, bo to nic miłego, ale tak było i przypominało to nieco dzisiejsze dyskusje o emigrantach - choć oczywiście w zupełnie innej, dużo mniejszej skali.

Wielka Brytania jest też zniechęcona nadmiernym uzależnieniem od Brukseli w kwestiach prawnych i handlowych, wysokimi kosztami utrzymania Wspólnoty i widocznym spadkiem korzyści gospodarczych.

A jak wyglądałby ewentualny Brexit?

Trwałby dwa lata. W tym czasie ustalono by warunki "rozstania" i to, jak miałyby wyglądać dalsze stosunki pomiędzy Wielką Brytanią a Unią. Wyspiarze mogliby, jak Norwegowie, którzy do Wspólnoty nie należą, ale są państwem stowarzyszonym, utrzymywać ścisłe stosunki gospodarcze z Unią. Można też przyjąć model szwajcarski - wszelkie istotne kwestie regulowane są szczegółowymi, dwustronnymi umowami.

Co wtedy stałoby się z Polakami z Wysp?

Nie bardzo wiadomo, ale trzeba brać pod uwagę utratę brytyjskich zasiłków i trudności w łatwym dotąd szukaniu pracy na Wyspach. Trudniej pewno byłoby też do Wielkiej Brytanii wjechać i nie bardzo wiadomo, na jakich zasadach Polacy mogliby tam zostać.

 

 

Daniela Motak. jgk

Radiowy WOS: plany, plany

  • calendar_today Wtorek, 2016.02.16
"Plan Morawieckiego" to strategiczny program gospodarczy, którego autorem jest wicepremier i minister rozwoju, Mateusz Morawiecki. Przypomnijmy inne programy rządowe - również zwane "planami" - i ochrzczone imionami ich twórców czy też wykonawców.

Tym tropem poszedł "Dziennik - Gazeta Prawna", który wyliczył i krótko opisał historię gospodarczych pomysłów polskich rządów po 1989 roku. Ale plany funkcjonowały też, i to bardzo intensywnie, w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Pewno niektórzy z nas pamiętają jeszcze takie określenia jak "plan sześcioletni" czy "plan pięcioletni". Ale to były zupełnie inne plany, bo i gospodarka była inna - wtedy - planowa, a teraz - rynkowa. Nie ma więc za bardzo czego porównywać. Po 1989 roku niemal wszystko się zmieniło.

Pierwszy był oczywiście plan Balcerowicza. Chodzi o Leszka Balcerowicza, wicepremiera i ministra finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Plan obejmował cały pakiet reform, którego celem było przejście właśnie od gospodarki planowej (centralnie sterowanej) do gospodarki rynkowej. Program składał się z 10 ustaw, które miały ukrócić hiperinflację i ustabilizować budżet. Cel został osiągnięty, ale kontrowersje towarzyszą planowi Balcerowicza do dziś, choćby dlatego, że po upadku wielu zakładów potężnie wzrosło bezrobocie, a ubocznym efektem manipulacji przy kursie dolara, które miały zapobiec inflacji, był spadek siły nabywczej pieniądza.

Obrońcy "planu Balcerowicza" mówią z kolei, że część zakładów, które upadły, było sztucznie utrzymywanymi przy życiu bankrutami, a praca dla wszystkich była fikcją. Nie rozstrzygniemy tego tutaj - trzeba też jednak zauważyć, że był to eksperyment na skalę światową, jeden z pierwszych ZREALIZOWANYCH PLANÓW dostosowania całej, dotąd socjalistycznej gospodarki do kanonów gospodarek zachodniego świata. No i nie należy zapominać, że ze względu na szybkość i gwałtowność zmian była to terapia szokowa.

Potem powstała "strategia dla Polski" Grzegorza Kołodki. To już był rok 1994. Kołodko, wicepremier i minister finansów w rządzie Waldemara Pawlaka również założył walkę z inflacją i dalsze porządkowanie finansów publicznych. Plan przewidywał też walkę z bezrobociem i miedzy innymi - powołanie Ministerstwa Gospodarki. Była to jedna ze zmian w administracji centralnej, która miała przygotować nas do wejścia w przyszłości do Unii Europejskiej.

5 lat później, w 1999 roku pojawia się "program czterech reform" Jerzego Buzka. A dokładnie - jego rządu.O ile tamte dwa plany ściśle skupiały się na finansach państwa i dziedzinach im bliskich, reformy Buzka objęły też administrację, służbę zdrowia, oświatę i ubezpieczenia społeczne. Właśnie wtedy powstało 16e województw. które mamy do dziś. Wcześniej było ich 49. Wtedy również utworzono gimnazja i kasy chorych oraz wprowadzono trzy filary w ubezpieczeniach społecznych.

A kolejny plan to "plan Hasnera", czyli wicepremiera i ministra gospodarki w rządzie Leszka Millera. Jerzy Hausner - krakowianin - wyznaczył sobie bardzo ambitne cele - miał zapewnić państwowej kasie 50 miliardów złotych w trzy lata. Wśród propozycji było też między innymi zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn - do czego wówczas nie doszło - i ograniczenia w przyznawaniu rent inwalidzkich.

Hausner chciał też, żeby najbogatsi rolnicy płacili składki ubezpieczeniowe w zależności od wysokości dochodów oraz żeby skończyła się automatyczna waloryzacja rent i emerytur.  Osoby, zajmujące kierownicze stanowiska w państwie, straciły "trzynaste pensje". Wszystko to również miało służyć uporządkowaniu finansów publicznych. Miało, bo z całego planu Hausnera wprowadzono w życie mniej więcej jedną czwartą.

I ostatnie to rok 2010 i 2013. Oba te plany stworzyły rządy Donalda Tuska. W pierwszym wszystko właściwie wyjaśnia nazwa - był to "plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych". Kolejny plan, znany jako "Polska 2030" miał poprawić jakość życia obywateli przez utrzymanie wysokiego wzrostu gospodarczego, zwiększanie innowacyjności gospodarki i poprawienie funkcjonowania państwa. Na czele zespołu opracowującego tę strategię stał Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji.


Daniela Motak, jgk

Radiowy WOS: specjalne strefy ekonomiczne

  • calendar_today Poniedziałek, 2016.02.08
W radiowym WOS-ie przypomnimy, czym są specjalne strefy ekonomiczne.

Najprościej rzecz ujmując, firmy, które znajdują się w specjalnych strefach ekonomicznych, prowadzą działalność na preferencyjnych warunkach, czyli - na przykład - płacą niższe podatki. To tak zwana pomoc publiczna, która ma przyciągnąć firmy do stref.

Strefy wyznacza się decyzjami administracyjnymi, o ich ustanowienie może wnioskować minister gospodarki, a wniosek akceptuje - lub nie - Rada Ministrów.

Czemu służą specjalne strefy ekonomiczne?

Dzięki nim region, w którym się znajdują, może się lepiej rozwijać. Powstają nowe miejsca pracy, rośnie eksport, zdarza się, że utworzenie strefy przekłada się też na inwestycje wokół nich - na przykład zbudowanie drogi. Bo ważne jest też to, żeby strefy były dogodnie położone - dobrze skomunikowane, z dobrym i wygodym dojadzem, w niewielkiej odległości od autostrady, linii kolejowej czy lotniska.

Tereny "pod" strefę muszą też być uzbrojone, czyli wyposażone we wszystko, czego przedsiebiorcom potrzeba. To wydatek, ale on z reguły lokalnym władzom się zwraca.

Mówimy teraz o plusach, choć są też i minusy istnienia stref.

Na przykład firmy, które w nich działąją, muszą istnieć przez ściśle określony czas, co może być trudne, gdy w reprezentowanej przez nie branży dojdzie do kryzysu. Firmy ze stef są też częściej i dokładniej kontrlowane - jako beneficjenci pomocy publicznej. Generalnie jednak specjalne strefy ekonomiczne kojarzą się raczej dobrze niz źle.

A ile jest ich w Polsce?

14, w tym jedna w Krakowie. To Krakowski Park Technologiczny, który obejmuje łącznie 700 hektarów gruntu i składa się z 17 podstref, zlokalizowanych w 25 gminach na terenie Małopolski i Podkarpacia. Tereny Krakowskiego Parku Technologicznego znajdują się w między innymi w krakowskiej dzielnicy Czyżyny, w podkrakowskich Pychowicach i nieodległym Zabierzowie.

Zanim powiemy o pozostałych lokalizacjach - mała dygresja. W Zabierzowie specjalnie na potrzeby specjalnej strefy ekonomicznej, a dokładnie - jej pracowników - powstał przystanek kolejowy. I było to pamiętne wydarzenie. Takie inwestycje wciąż jeszcze zdarzają się u nas rzadko.

Ale wracając do podstref Krakowskiego Parku Technologicznego - znajdują sie one również w Tarnowie, Suchej Beskidziej, Limanowej, Nowym Sączu, Krośnie i w kilku innych miejscach.

W Małopolsce swoje tereny ma też Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna i Specjalna Sterfa Ekonomiczna EURO PARK z Mielca.

Jakie firmy działają w specjalnych strefach ekonomicznych?

W Krakowskim Parku Technologicznym w Czyżynach na przykład mocno reprezentowana jest branża informatyczna. W Tarnowie powstają nowe fabryki z branży chemicznej, bo specjalna strefa ekonomiczna częściowo znajduje sie na terenie Azotów.

A Krakowski Park Technologiczny  informuje na swoje stronie, że wydał już 208 zezwoleń na działalność gospodarczą i na terenie krakowskiej specjalnej strefy ekonomicznej powstało 21 tysięcy miejsc pracy.

Od kiedy strefy istnieją w Polsce?

Od 1994 roku. Poczatkowo zakładano,  że będą działać 20 lat, potem ten czas przedłużono do 2026 roku.

 

Daniela Motak

Radiowy WOS: jak się wybiera prezydenta USA

  • calendar_today Poniedziałek, 2016.02.08
Z naszego punktu widzenia amerykańskie wybory prezydenckie wyglądają na bardzo skomplikowane. I takie też są.

Najważniejsza różnica jest taka, że w Polsce mamy wybory bezpośrednie, a w Stanach - pośrednie. To oznacza, że obywatele - tak jak u nas - idą do głosowania. Jednak, choć głosują na prezydenta, zaznaczając na karcie wyborczej jedno z kilku nazwisk, to faktycznie wybierają nie kandydata na prezydenta, ale wskazanych przez niego elektorów z danego stanu.

Te wybory odbywają się zawsze na początku listopada, ale prezydenta - już bezpośrednio - wybierają elektorzy, w grudniu, i to ich głosy mają znaczenie.

Kim są elektorzy?

To najczęściej partyjni działacze. Łącznie jest ich w całych Stanach Zjednoczonych 538, ale w poszczególnych stanach ich liczba jest różna.

Są stany, które mają czterech elektorów, i są takie, które mają ich 55. To wszystko zależy od wielkości stanu i liczby okręgów do głosowania w tym stanie. Im więcej okręgów, tym więcej elektorów. Stąd - nieco upraszczając - można powiedzieć. że są stany, w których głos mieszkańców liczy się bardziej, i takie, których wybór jest dla ostatecznego wyniku mniej istotny. To trochę tak, jakby głosowanie w Małopolsce było ważniejsze od - z całym szacunkiem - głosowania w województwie opolskim.

Prezydentem zostaje ten, kto zdobędzie co najmniej 270 głosów elektorskich. Dlatego ostatecznie zwyciężyć może nie ten, kto dostał więcej głosów w wyborach powszechnych, od obywateli, tylko ten, kogo poparła większość elektorów.

Tak było, gdy Al Gore przegrał z Georgem Bushem.

W takim razie - który dzień jest faktycznie dniem wyborów prezydenta Ameryki?

Wynik wyborów prezydenckich właściwie jest znany w dniu wyboru elektorów, bo to ich głosy decydują o zwycięstwie. Elektorzy bowiem zobowiązują się głosować na tego, kogo reprezentują i kto wygrał już w głosowaniu powszechnym w danym stanie. I z reguły dotrzymują słowa, bo  są związani z partią "swojego" kandydata i wyrażają "wolę" swojego stanu, który już wskazał zwycięzcę. Gdyby postąpili inaczej, można by mówić o politycznym samobójstwie. Choć i to się zdarzało.

I jeszcze jedna ciekawostka - elektorzy głosują  w PIERWSZY PONIEDZIAŁEK PO DRUGIEJ ŚRODZIE GRUDNIA.

Jednak cała wyborcza procedura trwa o wiele dłużej

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze prawybory, które wczoraj zaczęły się w stanie Iowa. W ten sposób właściwa kampania w amerykańskich wybory prezydenckie prezydenckich trwa od lutego do grudnia.

Prawo do głosowania mają wszyscy, którzy ukończyli 18 lat. Żeby zagłosować, trzeba się zarejestrować, bo w Stanach nie ma obowiązku meldunkowego.

Od lat amerykańska scena polityczna jest podzielona między republikanów i demokratów , bo choć w USA istnieją też inne partie, to właściwie się nie liczą. Demokraci i republikanie mają też "swoje" stany, czyli takie, które od dekad głosują na jednych lub drugich.

Są też jednak stany swingujące - czyli zmieniające polityczne preferencje. Stąd też zupełnie inna niż u nas dynamika amerykańskiej kampanii wyborczej, bo właśnie w swingujących stanach jest ona zazwyczaj najbardziej intensywna, one też dysponują dużą liczbą głosów elektorskich.

Dlaczego to wszystko jest tak bardzo skomplikowane?

Ten system odzwierciedla różnorodność poszczególnych amerykańskich stanów i jest niełatwym kompromisem godzącym ich autonomię z państwową jednością, którą tworzą. Ogromne znaczenie ma też tradycja polityczna, która wytworzyła się po zakończeniu wojny secesyjnej  Ale taki sposób głosowania budzi kontrowersje i od lat wprowadzane są w nim różne - jak dotąd raczej drobne - poprawki.

 

 

Daniela Motak

Radiowy WOS: Rada Europejska, Rada Europy i Rada Unii Europejskiej

  • calendar_today Wtorek, 2016.01.19
Przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk, spotkał się z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzejem Dudą. To dobra okazja do tego, by przypomnieć sobie, czym jest Rada Europejska.

To przede wszystkim instytucja polityczna.

Rada określa kierunki rozwoju wspólnoty europejskiej i jej polityczne priorytety. Wskazuje też strategiczne cele wspólnotowej polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa. Podejmuje również decyzje istotne w obu tych dziedzinach. Rada Europejska ma też duży wpływ na przyjmowanie nowych członków do Wspólnoty.

Od jak dawna istnieje?

Formalnie od 1975 roku, nieformalnie od mniej więcej 1961.

Wszystko zaczęło się od nieformalnych właśnie spotkań szefów państw członkowskich wspólnot europejskich, które potem stały się Unią Europejską. Szefowie europejskich rządów spotykali się na nieformalnych szczytach do połowy lat 70., po czym w roku 1974 postanowiono ich spotkania sformalizować i ująć w ramy instytucji. Tak też się stało - pierwsze spotkanie Rady Europejskiej odbyło się w marcu 1975 roku w Dublinie.

Nas oczywiście w tej historii wtedy jeszcze nie było. Byliśmy zupełnie gdzie indziej - za żelazną kurtyną, w innym świecie. Pewno wówczas nikomu nawet nie śniło się, że kiedyś Polak stanie na czele Rady Europejskiej.

Kto wchodzi w skład Rady?

Oprócz przewodniczącego - którym teraz jest Donald Tusk, i którego kadencja trwa dwa i pół roku - do Rady Europejskiej należą też szefowie rządów lub głowy państw członkowskich Unii Europejskiej.

W posiedzeniach rady bierze też udział przewodniczący Komisji Europejskiej. O niej też niedawno mówiliśmy w radiowym WOSie.

Rada Europejska obraduje dwa razy na półrocze, czyli 4 razy w roku. Rada obraduje w Brukseli. Poza stałymi terminami posiedzeń może się też zbierać na posiedzeniach nadzwyczajnych.

Zdarza się, że mylimy Radę Europejską z Radą Europy.

Rada Europy skupia przedstawicieli wszystkich państw europejskich i kilku spoza Europy. Nie jest instytucją polityczną, tylko raczej platformą współpracy, negocjacji i dyskusji.

Zajmuje się przede wszystkim prawami człowieka, prawami mniejszości i ma spore zasługi w ustanowieniu systemu ochrony tych praw. Rada Europy zajmuje się też sprawami społecznymi i gospodarczymi oraz - między innymi - ochroną środowiska. Ma siedzibę w Strasburgu.

To nie koniec, bo mamy jeszcze Radę Unii Europjskiej.

I ona też czasem bywa mylona z Radą Europy i Radą Europejską. Jednak jej rola jest zupełnie inna - swego czasu nazywano ją Radą Ministrów Unii Europejskiej.

Zajmuje się przede wszystkim unijnym prawodawstwem i budżetem. Wydaje unijne dyrektywy - tak jak Komisja Europejska - i rozporządzenia, zawiera umowy międzynarodowe i - jeżeli trzeba - wzywa Komisję Europejską do podjęcia inicjatywy ustawodawczej lub do działania.

Rada Unii Europejskiej mieści się w Brukseli.

 

 


(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: czym jest legislacja

  • calendar_today Czwartek, 2016.01.14
Dziś w sprawie sporu o Trybunał Konstytucyjny głos zabrało Biuro Legislacyjne Senatu. Jego przedstawiciele mocno skrytykowali PiSowską nowelizację ustawy o Trybunale. Komentowaliśmy te wydarzenia dziś w Radiu Kraków, a w radiowym WOSie wyjaśnimy sobie pojęcie legislacji.

Legislacja to proces tworzenia prawa

To proste określenie musimy jednak doprecyzować, bo dotyczy organów państwowych i samorządowych, które przygotowują akty prawne, obowiązujące na danym terenie.
Mówiliśmy kiedyś o prawie miejscowym i prawie ogólnym - i o ich tworzenie właśnie chodzi w legislacji.

Gdy Sejm pracuje nad ustawą, dyskutuje, debatuje, prowadzi kolejne czytania projektu ustawy, gdy posłowie proponują kolejne poprawki, a Sejm je odrzuca lub przyjmuje - prowadzi właśnie proces legislacyjny, czyli tworzy akt prawny, czyli ustawę.

W Sejmie jednak sprawa się nie kończy

Kolejnym ogniwem legislacyjnym jest Senat. Senat również może wnieść do ustawy poprawki, może ją przyjąć bez zmian lub odrzucić w całości.

Swoją decyzję co do ustawy Senat określa w uchwale Senatu. Jeżeli uchwała nie powstanie w ciągu 30 dni od wniesienia ustawy, ustawę uznaje się za przyjętą.

Gdy Senat nakazuje wniesienie poprawek - ustawa wraca do Sejmu i posłowie "pochylają" się nad nią kolejny raz.

Sejm może jednak nie zgodzić się z decyzją Senatu i odrzucić senackie poprawki bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. To nadal jeszcze nie koniec legislacji, bo kolejny etap jest w rękach prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Prezydent podpisuje ustawę lub nie

Ma tu swobodę decyzji.

Pamiętamy oczekiwanie - istotne zwłaszcza w Krakowie i w Małopolsce - na decyzję w sprawie ustawy zwanej "antysmogową".

Prezydent ją podpisał - i dobrze - ale nawet podpis jeszcze sprawy nie kończy. Ustawę trzeba ogłosić w Dzienniku Ustaw, czyli zbiorze obowiązujących aktów prawnych.

To ogłoszenie kończy proces legislacji. Prezydent ma na zarządzenie ogłoszenia ustawy 21 dni.  A ustawa wchodzi w życie 14 dni po ogłoszeniu jej w Dzienniku Ustaw.

Podobnie wygląda ten proces przy tworzeniu prawa miejscowego, czyli uchwał rad miast i gmin

Żeby zostać przy podobnym przykładzie - wczoraj Rada Miasta Krakowa ogłosiła w Dzienniku Urzędowym - odpowiedniku Dziennika Ustaw - uchwałę o darmowym transporcie publicznym dla kierowców, gdy stężenie smogu osiągnie niebezpieczny poziom. Tu jedna terminy są nieco krótsze. Uchwała wchodzi w życie trzy dni od jej ogłoszenia.

Czym jest Biuro Legislacyjne Senatu

To ekipa prawników, ekspertów i urzędników, którzy opiniują projekty ustaw. Podobne biuro ma też Sejm. Mamy też Rządowe Centrum Legislacji, które dba o spójność polskiego prawa i o prawidłowy proces legislacyjny.



(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: jak i dlaczego Słowacja zamyka Tatry

  • calendar_today Czwartek, 2016.01.14
Od wielu dni informujemy słuchaczy Radia Kraków o kolejnych ofiarach własnej nierozwagi i brawury, pecha albo niedostatku umiejętności. Od Świąt do teraz w Tatrach zginęło 14 osób. A może - po prostu - zamknąć góry? Może to położy kres tragicznym wydarzeniom? Słowacja zamyka Tatry na zimę, więc dziś w radiowym WOSie sprawdzimy "jak to się robi na Słowacji".

 Słowacy zamykają szlaki w Tatrach 1 listopada

"Zamknięcie" oznacza zakaz wstępu na wszystkie znakowane szlaki turystyczne położone powyżej otwartych zimą schronisk. W praktyce oznacza to, że lwia część słowackich Tatr jest - a przynajmniej powinna być - zakazana dla turystów. Nieposłuszni się jednak zdarzają i to po obu stronach granic.

Kto na Słowacji decyduje o zamykaniu szlaków

Decyzję podjęto w 1980 roku i stworzono odpowiednie przepisy. Praktycznie wykonuje je TANAP, czyli odpowiednik naszego Tatrzańskiego Parku Narodowego. To właśnie TANAP co roku ogłasza "stan zamknięcia" Tatr. Tatry zamykane są 1 listopada, a otwierane 15 czerwca. To aż 6 i pół miesiąca, ponad pół roku.
Wyjątków właściwie nie ma - wśród nich można wskazać szlak na Słavkowski Szczyt, pnący się na wysokość 2453 metrów i mały fragment tak zwanej "tatrzańskiej magistrali", czyli głównego tatrzańskiego szlaku, między Popradzkim Stawem a Doliną Wielicką.

Gdy Tatry są zamknięte, można wędrować do Chat, czyli słowackich schronisk:
Przy Popradzkim Stawie,
Zbójnickiej,
Teryho,
Przy Zielonym Stawie,
Plesnivec
i do hotelu górskiego Śląski Dom.
Chata pod Rysmi jest zimą zamknięta.


Zamykane są też Tatry Zachodnie. Tę dezyzję ogłasza wojewódzki Urząd Ochrony Środowisła w słowackiej Żylinie.

Można też wejść również na niektóre odcinki szlaków w dolnej części dolin tatrzańskich. Wykaz zamkniętych szlaków łatwo znajdziemy w internecie. I naprawdę warto to zrobić.
Co istotne - szlaki w Tatrach są zamykane przede wszystkim ze względu na dobro przyrody, po to, żeby ją chronić i żeby mogła "odpocząć" od ludzkiej obecności. Bezpieczeństwo turystów też oczywiście jest istotne, ale Słowacy podkreślają, że zamykając góry kierują się głównie dobrem tatrzańskiej fauny i flory.
Zamknięcie tak wielu tatrzańskich szlaków na tak długo Słowacy tłumaczą również tym, że… mają dużo innych gór. I to prawda. Góry zajmują sporo ponad 50 procent ich terytorium. A u nas to 2 procent. Nawet licząc różnicę w wielkości obu krajów to dużo.

A jak to wygląda w Polsce?

Nie zamykamy szlaków w Tatrach z wyjątkiem kilku, których wykaz również można znaleźć w internecie. Zamykana jest też Jaskinia Mroźna. A jak mogłoby to wyglądać od strony prawnej? Na pewno podobnie jak na Słowacji. Najpierw należałoby stworzyć przepisy. A zamknięcie, co roku, mógłby pewno ogłaszać TPN. Jednak nasz Park stoi na stanowisku, TOPR również, że to turysta sam decyduje czy i kiedy idzie w góry. I to się raczej nie zmieni. Przyrodnicy i ratownicy wierzą bowiem, że - mimo wszystko - dostępu do gór nie należy zamykać ani ograniczać. Nikomu.

 

 

(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: o smogu nieco inaczej

  • calendar_today Czwartek, 2016.01.14
Smog jest u nas, niestety, często poruszanym tematem. Dlatego w radiowym WOSie przypomnimy jak jest definiowany i skąd pochodzi jego nazwa.

Słowo smog wywodzi się z języka angielskiego, z połączenia dwóch słów - "mgła" i "dym". To "mgła wzmocniona dymem" i taka definicja doskonale pasuje do tego, co znamy z autopsji w Krakowie i w Małopolsce. Definicja mówi również, że smog jest nienaturalnym zjawiskiem atmosferycznym.

To zjawisko możemy - mówiąc w uproszczeniu - podzielić na dwie części

Jedna to działalność człowieka, czyli niska emisja - spalanie węgla i drewna oraz emisja spalin samochodowych.
Nie bez winy jest też przemysł.

Wiem, że wciąż są nieprzekonani, którzy nie wierzą albo w smogogenną moc pieców albo samochodów, bo wokół tego wciąż toczy się spór. Ale zostawmy go i wróćmy do nazw i definicji.

Co oprócz działalności człowieka przyczynia się do smogu?

Natura. Choć smog to - jak już powiedzieliśmy - nienaturalne zjawisko atmosferyczne, to do wystąpienia smogu przyczyniają się mgła i brak wiatru. To też i w Krakowie, i w Nowym Sączu, i w wielu innych małopolskich miejscowościach znamy z autopsji.

Można też dodać, że na przykład w przypadku Krakowa do występowania smogu przyczynia się jego niezbyt fortunne położenie. Miasto leży w kotlinie, jest osłonięte, wiatr wieje tu rzadko a do tego - na własne życzenie, jak twierdzą niektórzy eksperci - zabudowaliśmy sobie blokami nowych osiedli kanały przewietrzania Krakowa.

Zresztą położenie to nie tylko krakowska bolączka.

O smogu dużo do powiedzenia mają też lekarze.

W 2013-tym roku WHO wpisała smog na listę czynników kancerogennych, czyli przyczyniających się do występowania nowotworów, głównie nowotworów płuc. WHO policzyła też, że w 2010 roku smog przyczynił się do śmierci 230 tysięcy osób na całym świecie.

Smog sprawia też, że oddychające nim kobiety rodzą mniejsze, drobniejsze dzieci, a dzieci częściej zapadają na astmę.

Smog sprzyja też innym chorobom płuc, a sam w sobie jest też czynnikiem alergizujacym, a więc przyczyniającym się do chorób lub złego samopoczucia.

Ile mamy rodzajów smogu?

Dwa.

Smog londyński, który występuje w umiarkowanej strefie klimatycznej - w tym między innymi u nas, składa się między innymi z tlenku siarki, tlenku azotu, tlenku węgla, sadzy i pyłów. Normy stężenia pyłów pewno dobrze Państwo znają - dużo o nich mówimy.

Smog londyński najdramatyczniej zaatakował w 1952 roku. W ciągu kilku grudniowych dni tak zwany "wielki smog londyński" doprowadził do śmierci tysięcy osób. Niedługo potem w Londynie, a nieco później w Dublinie, całkowicie zakazano palenia węglem.

A drugi rodzaj smog to smog Los Angeles. Powstaje w strefach subtropikalnych w miesiącach letnich i ma nieco inny skład.

 

 


(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: Trzech Króli

  • calendar_today Czwartek, 2016.01.14
Niedawno przez małopolskie miasta po raz kolejny przeszły orszaki Trzech Króli. To dobra okazja, żeby w radiowym WOSie przypomnieć sobie historię tego święta w Polsce.

Pod jakimi nazwami jeszcze znane jest Święto Trzech Króli?

To Objawienie Pańskie lub Epifania.

Ta druga nazwa pochodzi z języka greckiego i oznacza "objawienie", "ukazanie się". Używają jej prawosławni i lutreranie.

Teraz krótka powtórka z historii

W Polsce Święto Trzech Króli było świętem - i dniem wolnym od pracy - do czasów powojennych. Dokładnie do 16. listopada 1960 roku. Wtedy PRLowski Sejm zniósł je na mocy ustawy.

Pomysłodawcą powrotu do świętowania 6 stycznia jako dnia wolnego od pracy jest Jerzy Kropiwnicki, były prezydent Łodzi i opozycjonista z czasów PRLu. To on w 2008 roku zainicjował zbiórkę podpisów w tej sprawie. Zabrano najpierw 700 tysięcy, a potem milion podpisów, jednak Sejm projektu nie przyjął.

Posłowie zmienili zdanie dopiero w 2010 roku. Sejmową ustawę podpisał prezydent Bronisław Komorowski 19 listopada 2010 roku, czyli niemal co do dnia równo 50 lat po tym, jak święto zniósł Sejm.

Pierwszy raz Święto Trzech Króli jako dzień wolny od pracy znów obchodziliśmy 6 stycznia 2011 roku.

Dzień wolny, który budzi kontrowersje

Jerzemu Kropiwnickiemu i posłom zarzucano, że kolejny wolny dzień bardzo wydłużający okres świątecznego "wolnego" zaszkodzi polskiej gospodarce, a zwłaszcza handlowi. Protestowały organizacje zrzeszające pracodawców, organizacje handlowe i część ekonomistów. Święta broniły PSL i PiS.

Ostatecznie sprawą zajął się Trybunał Konstytucyjny, który w 2012 uznał, że Święto Trzech Króli nie jest niezgodne z Konstytucją i że jeżeli wypadnie w sobotę, należy się za nie dzień wolny w innym terminie.

A dziś chyba możemy powiedzieć, że święto gospodarce nie zaszkodziło, za to orszaki Trzech Króli wrosły szybko w polski pejzaż, a Polacy bardzo je polubili.

To jeszcze wróćmy do znaczenia tego święta

Jest ono pamiątką objawienia się Boga człowiekowi i jednym z najstarszych świąt w kościele chrześcijańskim. We wczesnym chrześcijaństwie było tożsame ze Świętem Bożego Narodzenia. Symbolem święta jest historia opisana przez ewangelistę Mateusza, zgodnie z którą do nowonarodzonego Jezusa przybyli Trzej Mędrcy ze Wschodu, zwani też Trzema Królami lub Trzema Magami.

Oddali Dzieciątku hołd i obdarowali je mirrą, złotem i kadzidłem.

Trzej Królowie to bardzo tajemniczy wędrowcy, niewiele o nich wiemy. Zgodnie z tradycją Kacper to Afrykańczyk, Melchior - Europejczyk, a Baltazar przybywa z Azji. W chrześcijańskiej symbolice ich obecność w Betlejem oznacza, że cały świat przyjął Chrystusa.

Gdzie jeszcze Święto Trzech Króli jest dniem wolnym od pracy?

W wielu krajach. Wśród nich są trzy niemieckie landy - Badenia Wirtembergia, Bawaria i Saksonia Anhalt oraz między innymi Austria, Cypr, Chorwacja, Finlandia, Grecja, Grenlandia, Hiszpania, Słowacja, Szwecja, Włochy i Wenezuela. W Hiszpanii dzieci dostają wtedy prezenty znacznie hojniejsze niż te od świętego Mikołaja.

 

 

(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: Prokurator Generalny

  • calendar_today Środa, 2016.01.13
Prawo i Sprawiedliwość chce likwidacji stanowiska Prokuratora Generalnego. Jego kompetencje miałby przejąć Minister Sprawiedliwości, który tym samym byłby Ministrem Sprawiedliwości - Prokuratorem Generalnym. W Radiowym WOS-ie przypomnimy więc historię tego stanowiska w Polsce.

Zaczniemy od czasów II RP. Takie SAMODZIELNE stanowisko wówczas nie istniało, Naczelnym Prokuratorem był wtedy Minister Sprawiedliwości. Tak było do wybuchu wojny i potem - w Rządzie RP na Uchodźstwie.

Prokuratura była rozdzielona na cywilną i wojskową. Prokuraturę cywilną nadzorował Pierwszy Prokurator Sądu Najwyższego, prokuraturę wojskową - Naczelny Prokurator Wojskowy. Minister Sprawiedliwości był zwierzchnikiem ich obu.

Sytuacja zmieniła się w 1950 roku. Wówczas oddzielono prokuraturę wojskową od prokuratury cywilnej i prokuraturę cywilną wyodrębniono z Ministerstwa Sprawiedliwości. Powstała Prokuratura Generalna, której kilkanaście lat później podporządkowano również prokuraturę wojskową. Naczelny Prokurator Wojskowy został zastępcą Prokuratora Generalnego.

A jak było w czasach nam bliższych?

Wszystko znów zmieniło się w 1990 roku, w trzeciej RP. Prokuratura Generalna została zniesiona a Prokuratorem Generalnym znów był Minister Sprawiedliwości. Podlegali mu wszyscy prokuratorzy, a jego zastępcami byli: Prokurator Krajowy, Naczelny Prokurator Wojskowy oraz szef Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu.

I tak przez 20 lat - do 2010 roku. Wtedy - za rządów koalicji PO - PSL- urzędy Ministra Sprawiedliwości i Prokuratura Generalnego znów zostały rozdzielone. Argumentowano wówczas, że Minister Sprawiedliwości to polityk, a zwierzchnik wszystkich prokuratorów, którym jest Prokurator Generalny, nie powinien nim być, żeby chronić prokuraturę przed politycznymi naciskami.

Czy to się sprawdziło? Według jednych tak, według innych - nie. Urzędowi prokuratora generalnego zarzucano też niemoc wynikającą z jego prawnego umocowania. Być może teraz to znów się zmieni i Prokuratorem Generalnym będzie Minister Sprawiedliwości.

Czym zajmuje się Prokurator Generalny?

Przede wszystkim jest szefem wszystkich prokuratorów. Reprezentuje również prokuraturę w Sejmie i w Senacie, powołuje prokuratorów apelacyjnych, okręgowych i zastępców, oraz prokuratorów rejonowych.

Prokurator Generalny decyduje też o nominacjach prokuratorów wojskowych, ma uprawnienia w sprawach odpowiedzialności dyscyplinarnej prokuratorów i uczestniczy w posiedzeniach Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, gdy te obradują w pełnym składzie.

Kto wybiera Prokuratora Generalnego?

Chętni do objęcia tego stanowiska zgłaszają swoje kandydatury do Krajowej Rady Sądownictwa i do Krajowej Rady Prokuratury. Mogą to być sędziowie lub prokuratorzy. Po publicznych przesłuchaniach dwaj wybrani z tego grona kandydaci są przedstawiani Prezydentowi RP - i to on powołuje na stanowisko Prokuratora Generalnego jednego z nich.

Kadencja Prokuratora Generalnego trwa 6 lat. Teraz jest nim Andrzej Seremet, Małopolanin z podtarnowskiego Radłowa, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, wieloletni sędzia tarnowskiego sądu. Na stanowisko powołał go prezydent Lech Kaczyński. No i wygląda na to, że Andrzej Seremet nie będzie miał następcy.


Daniela Motak

Radiowy WOS: o parkach kulturowych

  • calendar_today Środa, 2015.12.16
Pewno trudno w to uwierzyć, ale zakopiańskie Krupówki - dziś niestety symbol kiczu i tandety - będą ładne, czyste i gustowne. To dlatego, że w życie wejdzie uchwała o parku kulturowym, podobna do tej, którą znamy z Krakowa.

Encyklopedyczno-prawnicza definicja parku kulturowego może wręcz odstraszać od zapoznania się ze sprawą, bo mówi, że park kulturowy chroni określony obszar krajobrazu kulturowego oraz wyróżniające się krajobrazowo tereny z zabytkami nieruchomymi, charakterystycznymi dla miejscowej tradycji budowlanej i osadniczej.

Język prawników i urzędników ma swoje prawa - trudno -  sięgnijmy więc po konkrety, żeby było bardziej zrozumiale.

Uchwała "Park Kulturowy Stare Miasto" to prawo miejscowe, uchwalone i przyjęte przez Radę Miasta Krakowa. Pamiętasz kiedy?

Uchwałę przyjęto 3.11.2015, a nowe prawo weszło w życie na 7 grudnia 2011 roku, czyli rozmawiamy o nim niemal w czwartą rocznicę.

Park kulturowy miał uporządkować przestrzeń publiczną, czyli oczyścić ją z krzykliwych i niegustownych reklam, bannerów, szyldów i stoisk handlowych, a te szyldy i neony, które zostaną, ujednolicić i uczynić estetycznymi. Teraz, 4 lata później, możemy powiedzieć, że na krakowskim Starym Mieście ten cel został osiągnięty. Widać to gołym okiem, a kto nie pamięta jak było, niech sięgnie do zdjęć w internecie.

W kolejce do swoich parków kulturowych stoją kolejne krakowskie dzielnice…

Tak - Nowa Huta i Podgórze. I spacer po nich, a zwłaszcza po Podgórzu, to też dobry sposób na przypomnienie sobie, jak wyglądało centrum Krakowa przed wprowadzeniem paku kulturowego.

Podgórze, a zwłaszcza jego główna ulica - Kalwaryjska - jest zaśmiecone reklamami i szyldami. Przedsiębiorcy, których jest tam wielu, wierzą, że w ten sposób trafią do klientów. Boją się zmian, co pewno można jakoś zrozumieć, ale warto też uwierzyć, że w harmonijnej, estetycznej przestrzeni lepiej się żyje i pewno też prowadzi interesy.

A dlaczego wprowadzanie parków kulturowych w życie tak długo trwa?

Bo trzeba dać czas na zmianę szyldów i zdjęcie nielegalnych reklam, opracować ich wzory i zaproponować je kupcom i właścicielom lokali. Warto też i z nimi, i z mieszkańcami konsultować zmiany i wprowadzać je wspólnie, a nie wbrew lokalnej społeczności. To właśnie teraz odbywa się w stolicy Tatr.

To jeszcze przypomnijmy, czym jest prawo miejscowe:

To prawo, które obowiązuje na określonym terenie, na którym działa ogan, który go wydał - w tym przypadku rada miasta Krakowa, która przyjęła uchwałę.

Prawo miejscowe może też obowiązywać na terenie gminy czy województwa. A ogólnopolskim odpowiednikiem uchwał o parkach kulturowych jest ustawa krajobrazowa, która niedawno weszła w życie i w ogólnopolskiej skali chce doprowadzić do takich zmian, jakie już wprowadzono w Krakowie.

 


(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: samorządy raz jeszcze

  • calendar_today Środa, 2015.12.16
Dwie - i tylko dwie - pięcioletnie kadencje dla samorządowców to rządowy pomysł na zmiany w samorządach. Jak działa samorząd i jak długo można być samorządowcem?

Można powiedzieć, że bez końca. Dla wójtów gmin oraz prezydentów i burmistrzów miast nie ma bowiem ograniczenia w tej kwestii. Rekordziści rządzą od wielu lat - jak na przykład Czesława Rzadkosz, wójcina gminy Łukowica w powiecie limanowskim, która kieruje gminą nieprzerwanie 34 rok. Nieprzerwanie, bo przed zmianą ustroju była naczelnikiem gminy.

Takich "rekordzistów" mamy w Małopolsce więcej. Wójt Marian Zalewski rządzi gminą Szczurowa od 1984 roku. Jak mówił swego czasu w RK - mieszkańcy nie wypominają mu, że rządził "w komunie", bo liczy się dla nich przede wszystkim to, jakim człowiekiem i włodarzem jest.

Po zmianie ustroju, czyli od 1990 roku, kadencja wójta, burmistrza i prezydenta miasta trwa 4 lata.

Licząc od 1990 roku można więc stwierdzić, że małopolscy rekordziści rządzą już siódmą kadencję. Warto może jeszcze przypomnieć, że do roku 2002 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast wybierały rady gmin, a od 13 lat wybierają ich obywatele w wyborach. I teraz to wybory samorządowe są sprawdzianem dla samorządowców, bo kolejna kadencja jest w rękach wyborców. Odgórne regulacje - na przykład skrócenie kadencji do dwóch, jak teraz jest to proponowane - mają oczywiście swoje plusy i minusy.

Ciekawie mówił o tym w Radiu Kraków profesor Artur Wszołek z krakowskiego Ignacjaum.

Trzeba też pamiętać, że pomysł ograniczenia kadencji samorządowców pojawia się co jakiś czas. Ostatnio Sejm zajmował się nim 2 lata temu. Ustawa nie przeszła - przeciwko głosowało 260 posłów.

Ale samorządy to nie tylko miasta i gminy, to również powiaty i województwa.

Powiaty mamy w Polsce od 1998-go roku i jest ich 314. Powiaty istniały też przed wojną. Powiatowy samorząd to rada powiatu i starosta, również z czteroletnią kadencją. I tu warto wspomnieć o rekordziście - Jan Golonka był nowosądeckim starostą od roku 1998 do 2014.

Województwami, których jest w Polsce 16, kierują samorządy wojewódzkie.

Jak Państwo doskonale wiedzą z lekcji radiowego WOSu, samorządy wojewódzkie to zarządy województw i sejmiki wojewódzkie. Zajmują się wszystkim, co wiąże się z naszym codziennym życiem. Żeby tego znów nie powtarzać - przykład.

Zarząd województwa małopolskiego pracuje nad uchwałą antysmogową. Dokument jest już gotowy, jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem - jeszcze w tym roku, 30 grudnia, na ostatniej tegorocznej sesji, Sejmik ją przyjmie i wprowadzi całkowity zakaz palenia węglem i drewnem w Krakowie.

Równie ważne sprawy są w gestii samorządów gmin i miast.

Rady miast i gmin zatwierdzają ceny gminnych "usług", takich jak opłaty za wodę i ścieki, śmieci czy ceny biletów komunikacji miejskiej. W Krakowie na przykład trwa właśnie namysł nad tym, czy w dni, w które Kraków tonie w smogu, kierowcy będą mogli za darmo jeździć miejskimi autobusami i tramwajami.

 

 

(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: o wilku mowa

  • calendar_today Środa, 2015.12.16
Wilki wróciły do Polski. Po raz pierwszy od pół wieku pojawiły się w Puszczy Kampinowskiej, bardzo blisko Warszawy. W ubiegłym roku w Małopolsce dopuściły się rekordowej liczby ataków na owce i inne zwierzęta gospodarcze oraz na podwórkowe psy. Problem staje się poważny, a wilki znalazły się znów pomiędzy zwolennikami ich odstrzału i ekologami. Kto może odstrzelić wilka i dlaczego ich powrót jest istotnym wydarzeniem?

Na odstrzelenie wilka przez myśliwych każdorazowo musi się zgodzić minister środowiska i muszą być poważne powody, które tłumaczą odstrzał. Zastrzelić można zwierzę, które "wyspecjalizowało się" w napadach na inwentarz i regularnie nęka gospodarzy czy hodowców, powodując straty w stadach. Tak samo, gdy zwierzę jest chore na wściekliznę, jak zdarzyło się to 11 lat temu w okolicach Mucznego w Bieszczadach.

Wnioskować o odstrzelenie wilka mogą hodowcy i właściciele stad. Wniosek jest przekazywany wojewodzie, a ten kieruje go do Ministerstwa Środowiska. Jak informował niedawno nasz zakopiański reporter, Przemek Bolechowski, podhalańscy bacowie regularnie składają wnioski o odstrzał wilków i regularnie dostają odmowy.

Ekolodzy są przeciw odstrzałowi nawet teraz, gdy wilków jest dużo.

Tak, bo jak tłumaczą, wilki są ważnym elementem ekosystemu i wypełnienie opuszczonego przez nie miejsca w łańcuchu pokarmowym będzie niemożliwe. Może się zdarzyć tak, że pozbędziemy się wilków, ale nasze uprawy i ogrody zostaną pożarte przez sarny. Dlatego decyzja o odstrzale nigdy - poza oczywistymi przypadkami - nie jest prosta.

A ile wilków jest w Polsce?

Znalazłam różne liczby - od 700, przez 850 do tysiąca sztuk. Tak czy owak, niezależnie od tego, która z nich jest prawdziwa - a tego z całą pewnością stwierdzić się nie da - w Polsce żyje najwięcej wilków w całej Europie.

A w ubiegłym roku padł też rekord wilczych ataków w Małopolsce. Było ich 267, prawie dwa razy tyle, co w roku 2013, kiedy odnotowano 2130 wilczych napaści. Chodzi oczywiście o ataki na zwierzęta (owce, kozy, psy) - wilki nie atakuja ludzi! Wbrew rozpowszechnianym przerażającym opowieściom to się nie zdarza.

To raczej my zagrażamy wilkom. Zajęliśmy terytoria kiedyś należące do nich. Zabieramy coraz więcej dzikich terenów pod drogi, miasta, osady i osiedla i przestrzeń dla wilków mocno się przez to skurczyła. A wraz z nią "zapasy" jedzenia czy ilość dzikiej zwierzyny, tak zwanych kopytnych.

Ten argument nie trafia do hodowców stad, choćby na Podhalu.

Nie trafia i trudno im się dziwić. Ponoszą wymierne straty i choć za zagryzione owce, kozy czy cielęta dostają odszkodowania, to jest to dla nich kłopot. Żywa też jest pamięć o czasach, kiedy wilk były w niektórych regionach Polski prawdziwą plagą. Wtedy jednak zostały wręcz wytępione, dlatego fakt, że teraz, 60 lat później, ich przybywa, jest dla ekologów - i nie tylko - powodem do radości.

Od 1998 roku wilk jest zwierzęciem chronionym, od 2004 ściśle chronionm, bo utrzymuje równowagę ekologiczną w lasach.

A jakich argumentów używają ekolodzy, żeby przekonać ludzi do wilków?

Przed wszystkim edukują i w ten sposób zmieniają nieco mityczny wizerunek "złego wilka". Namawiają też hodowców do instalowania elektrycznych pastuchów, które odpędzają drapieżniki i chronią stada. Co ciekawe wilka można również skutecznie odstraszyć… wstążką.

Specjalne wstążki, zwane fladrami, umieszczone w okolicach pastwisk i falujące na wietrze są dla wilków dość przerażające.

Można też symbolicznie adoptować wilka. Adopcja oznacza wpłacanie pieniędzy, które są przeznaczane właśnie na edukację ludzi i ochronę wilków, czy choćby na wspomniane elektryczne pastuchy, zasilane bateriami słonecznymi. Adoptujący dostaje certyfikat.

No to może na koniec jakieś wilcze przysłowie…

Najbardziej pewno znane to "człowiek człowiekowi wilkiem" i "nosił wilk razy kilka". Można też powiedzieć "o wilku mowa" - to przysłowie łacińskie, podobnie jak "człowiek człowiekowi wilkiem". A z mniej może znanych powiedzenie rosyjskie: "litość dla wilków jest niesprawiedliwością wobec owiec" i osmańskie"wilk leżąc nie tyje".

 


(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: czym jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji

  • calendar_today Środa, 2015.12.16
Prawo i Sprawiedliwość zapowiada utworzenie Rady Mediów Narodowych, która ma czuwać nad publicznym Polskim Radiem i Telewizją Polską - nad tym, jak - już jako Media Narodowe - będą one realizować misję. Podobne do Rady Mediów Narodowych ciało już istnieje i jest to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Jak działa i czym się zajmuje - o tym w Radiowym WOS-ie.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jest to organ państwowy, którego zadania, sposób działania i kształt są zapisane w Konstytucji RP, a doprecyzowane w ustawie o radiofonii i telewizji z 1992 roku. Zgodnie z Konstytucją Rada ma stać na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji. Ustawa o radiofonii i telewizji daje jej zaś prawo między innymi do przyznawania i odbierania koncesji na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych.

Całkiem niedawno, w listopadzie, Rada odebrała koncesję na nadawanie Radiu Hobby z Legionowa za emitowanie prorosyskiej audycji "Radio Sputnik".

Rada sprawdza też, w jaki sposób radio i telewizja publiczne wywiązują się z realizowania misji, co jest ich podstawowym obowiązkiem. KRRiTV może też nałożyć karę finansową, na przykład za łamanie standardów dziennikarskich, zarówno na nadawcę publicznego jak i prywatnego, bo Rada nadzoruje również media prywatne.

Ale tylko w pewnym zakresie…

Tak. Właśnie w zakresie oceny standardów, czyli sprawdzania, czy zawartość programu nie obraziła odbiorców lub grupy odbiorców i czy nadawanie programu odbywa się w zgodzie z zakresem koncesji. Rada rozpatruje wpływające do niej skargi, rozpatruje je i odpowiada na nie, a jeżeli trzeba nakłada karę finansową lub cofa koncesję.

Większy wpływ ma na media publiczne?

Tak. Bardziej "praktyczny". Bo to KRRiTV powołuje Rady Nadzorcze Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i Regionalnych Rozgłośni Polskiego Radia, takich jak Radio Kraków.

Członkowie Rad Nadzorczych muszą mieć rekomendacje uczelni wyższych i przejść trudny konkurs. Jest on rejestrowany, odbywa się publicznie i jest też szeroko opisywany w mediach. Dziennikarze wszystkich redakcji, również prywatnych, mogą więc albo posłuchać, albo dowiedzieć się, jaką wizję i wiedzę o mediach mają kandydaci. Zresztą, wiedza o mediach nie wystarczy. Trzeba też znać prawo i wykazać się wiedzą również z innych dziedzin.

Na tych samych zasadach - transparentnych, wymagających, publicznych konkursów - wybierani są prezesi, redaktorzy naczelni telewizji, radia i rozgłośni regionalnych. Prezesi są nieodwoływalni do końca czteroletniej kadencji, tak samo jak członkowie Rad Nadzorczych i Krajowej Rady. Gwarantuje im to polityczną niezależność, gdy w czasie ich kadencji wypadną wybory i zmieni się skład Sejmu.

Kadencja członków Krajowej Rady trwa 6 lat, a rad nadzorczych 3.

A jak powoływana jest Rada?

W jej skład wchodzi pięć osób. Po dwoje kandydatów wskazują Prezydent i Sejm, jednego Senat. Członków KRRiTV wybiera Sejm większością głosów. Oczywiście Rada ma też prawne, administracyjne i eksperckie zaplecze. To łącznie kilkanaście osób. Jej siedziba mieści się w Warszawie.


 

(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: czym jest uzdrowisko

  • calendar_today Środa, 2015.12.16
Sporo miejsca poświęciliśmy ostatnio w Radiu Kraków taksom klimatycznym i opłatom uzdrowiskowym. W radiowym WOS-ie porozmawiamy o uzdrowiskach i przypomnimy sobie co nieco na ich temat.

Żeby być uzdrowiskiem, miejscowość musi dysponować naturalnymi czynnikami leczniczymi, takimi jak chociażby odpowiednie właściwości klimatyczne. Klimat ma bowiem właściwości lecznicze, które są wykorzystywane w klimatoterapii, czyli leczeniu klimatem, który - w zależności od naszego stanu zdrowia - może nam szkodzić lub pomagać.

To jednak tylko jedno z kilku  wymagań, jakie są stawiane uzdrowiskom. Oprócz właściwości klimatycznych uzdrowisko powinno też mieć walory przyrodnicze i krajobrazowe oraz odpowiednią infrastrukturę, czyli sanatoria, zakłady lecznicze z odpowiednio wykwalifikowanym personelem czy pijalnie wód mineralnych lub tężnie.

Kto decyduje o przyznaniu miejscowości statusu uzdrowiska?

Decyzję o uznaniu miejscowości za uzdrowisko podejmuje ministerstwo zdrowia. Co 10 lat uzdrowiska muszą udowadniać, że wciąż są uzdrowiskami, czyli że panujące w nich warunki klimatyczne lub przyrodnicze nie pogorszyły się i nie wpłynęły na jakość leczenia. Czyli na przykład nie pojawił się w nich smog, zmora naszych czasów. Kilka miejscowości w Polsce utraciło ten status - wśród nich na przykład Jastrzębie Zdrój na Górnym Śląsku. A teraz ta groźba wisi nad małopolską Rabką-Zdrój, która nie radzi sobie ze smogiem.

A słowo "zdrój" nie tylko kojarzy się z uzdrowiskiem, ale też pojawia się w nazwach uzdrowisk, które mają złoża wód mineralnych, jak choćby w Małopolsce - Wysowa-Zdrój, Krynica-Zdrój czy Piwniczna-Zdrój.

Bo wody mineralne też mają właściwości lecznicze.

Tak. Można nimi leczyć zalecając kuracje pitne albo kąpiele, lub łącząc obie te formy. Zresztą kiedyś o wyjeździe do uzdrowiska mówiło się, że jedzie się "do wód". Piękne to były czasy.

Ale i teraz nasze uzdrowiska są w niezłej kondycji - w Polsce jest ich 45, w Małopolsce 9. Uzdrowiska dzielą się na:

  • górskie - w Małopolsce to Krynica-Zdrój
  • podgórskie - takie jak małopolska Piwniczna-Zdrój
  • nizinne
  • nadmorskie

Uzdrowiska można tez podzielić według sposobów leczenia - na wodolecznicze, borowinowe, klimatyczne, morskie, lecznictwa podziemnego (u nas Bochnia i Wieliczka) i mieszane.

 


(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: o Trybunale Konstytucyjnym

  • calendar_today Środa, 2015.12.16
Zamach na TK czy "tylko" poprawianie ustawy i politycznego zwyczaju zepsutego przez poprzedników? Trwa spór o kształt Trybunału Konstytucyjnego. Dlaczego ta instytucja jest tak ważna?

Trybunał  Konstytucyjny stoi na straży zgodności ustaw i innych aktów prawnych z konstytucją.

Oznacza to, że Trybunał Konstytucyjny sprawdza, czy prawo, które rządzący chcą wprowadzić w życie, nie łamie, nie narusza bądź nie ogranicza praw, swobód i wolności, które daje nam - obywatelom - najważniejsza ustawa, czyli Konstytucja, nazywana też ustawą zasadniczą. Kontrola Trybunału nad prawodawstwem ma służyć temu, aby politycy - czy to świadome, czy nieświadomie - nie konstruowali prawa, które stoi z nią w sprzeczności. Dlatego Trybunał można nazwać swego rodzaju "bezpiecznikiem" demokracji i im dalej mu od konkretnej politycznej siły, tym lepiej dla nas wszystkich.

Niedawno Trybunał badał na przykład, czy likwidacja OFE była zgodna z konstytucją. Wcześniej zajmował się tak zwaną "ustawą zabużańską", czyli prawem, na mocy którego Polacy, którzy stracili mienie na dawnych Kresach Wschodnich włączonych do Związku Radzieckiego, dostali odszkodowania. A teraz sprawdza - między innymi - ustawę o prawach osób całkowicie ubezwłasnowolnionych i o zasadach umieszczania ich w domach opieki społecznej.

A jakie mogą być konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego?

Trybunał może uchylić wadliwą ustawę w całości lub w części. Może też nakazać posłom poprawienie źle skonstruowanych przepisów.

Wyroki Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne. Nie zawsze tak było. Jeszcze w latach 90 Sejm mógł większością kwalifikowaną orzeczenie Trybunału odrzucić, teraz musi dostosować do niego prawo.

TK zajmuje się tysiącami spraw. W najważniejszych orzeka w pełnym składzie, w tych mniej ważnych w składzie trzyosobowym.

Jak skonstruowany jest Trybunał Konstytucyjny i kto w nim zasiada?

W Trybunale Konstytucyjnym zasiada 15 sędziów. Są wybierani do tego grona przez Sejm.

Powinni wyróżniać się wybitną wiedzą prawniczą i nienaganną postawą etyczną. Ich kadencja trwa 9 lat - właśnie po to, żeby zapewnić polityczny pluralizm, bo każdy kolejny parlament głosami rządzącej większości wybiera "swoich" sędziów.

Stąd w jednym składzie Trybunału zasiadają prawnicy wybrani przez różne składy parlamentarne. Ma to gwarantować zróżnicowanie poglądów, bo przecież sędziowie, jak wszyscy, je mają, a sprawy, którymi się w Trybunale zajmują, często się z polityką wiążą.

Ma to też dawać sędziom Trybunału Konstytucyjnego gwarancję, że nie zależą od tego, kto aktualnie rządzi, ktokolwiek by to nie był.

"Poskarżyć" się Trybunałowi mogą też obywatele.

Każdy, kto uważa, że jego wolności lub prawa wynikające z Konstytucji zostały naruszone na przykład przez decyzję sądu, decyzję administracji państwowej lub obowiązujące prawo, może złożyć w TK wniosek o zajęcie się jego sprawą. Mogą to też robić partie polityczne, grupy obywateli, organizacje pracodawców, Rzecznik Praw Obywatelskich, kościoły i związki wyznaniowe, prezydent, premier, posłowie i senatorowie.

Trybunał obraduje i ma siedzibę w Warszawie, a od lat ma też znakomitą krakowską i małopolską reprezentację.

W obecnej kadencji wiceprezesem jest tarnowianin Stanisław Biernat, a w TK zasiadają też krakowianie Stanisław Rymar i Piotr Tuleja.  A pierwszym prezesem TK był wybitny krakowski prawnik, profesor Andrzej Zoll.

 

 

(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: historia prawa łaski

  • calendar_today Środa, 2015.12.16
Prawnicy są podzieleni - według części z nich prezydent Andrzej Duda nie powinien ułaskawić Mariusza Kamińskiego, ministra koordynatora służb specjalnych, według pozostałych decyzja prezydenta była słuszna. Nie rozstrzygniemy tego w radiowym WOS-ie, ale przypomnimy historię tego prawnego przepisu.

Zaczniemy od historii najnowszej:

  • prezydent Lech Wałęsa ułaskawił 3454 osoby, odmówił prawa łaski 384 osobom,
  • prezydent Aleksander Kwaśniewski w ciągu dwóch kadencji ułaskawił blisko 4 tysiące 300 osób a odmówił tego przywileju ponad dwóm tysiącom wnioskujących,
  • prezydent Lech Kaczyński ułaskawił 201 osób, odmówił 913,
  • prezydent Bronisław Komorowski udzielił prawa łaski 360 osobom, odrzucił zaś wnioski 1546 osób,
  • obecnie urzędujący prezydent Andrzej Duda ma na koncie 4 ułaskawiania - dla Kamińskiego i jego ludzi - oraz 23 odmowy.

Stosowanie prawa łaski zapisane jest w polskiej Konstytucji i w Kodeksie Postępowania Karnego. Prawem łaski dysponuje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.

Wróćmy do historii:

Ułaskawienie znano i stosowano już w starożytności i w średniowieczu.

Jak pisze doktor Henryk Pracki, w publikacji wydanej przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, w Cesarstwie Rzymskim ułaskawienie stosowano z okazji świąt religijnych. Co ciekawe, w średniowiecznych monarchiach, m.in. w Polsce, Niemczech i we Francji ułaskawienie mogło polegać na darowaniu kary skazańcowi gdy ten poślubił młodą dziewczynę - znamy to choćby z Krzyżaków. Ale już w epoce oświecenia prawo łaski było różnie oceniane i budziło kontrowersje. Pojawiały się głosy, że kara za przestępstwo powinna być nieuchronna.

W dawnej Polsce prawo łaski należało do królów i do panów feudalnych, potem do Sejmu. Teraz  - powtórzmy - należy do prezydenta.

Prezydent nie może ułaskawić skazanych przez Trybunał Stanu, ma za to prawo łaski wobec sprawców przestępstw i wykroczeń, o których orzekają sądy powszechne. O ułaskawienie mogą się zwracać skazani lub ich bliscy.

Jak jest w innych krajach?

W Holandii prawo łaski stosować może Królowa Holandii na wniosek ministra sprawiedliwości, w Luksemburgu Wielki Książę Luksemburga, w Wielkiej Brytanii - jak w Holandii - Królowa. W Austrii, Portugalii, Finlandii, Macedonii i w wielu innych europejskich państwach oraz w Rosji prawo łaski, jak w Polsce, należy do prezydenta. W Szwecji ułaskawia rząd.

I jeszcze słówko o amnestii i abolicji - żeby nie mylić ich z ułaskawieniem:

Ułaskawia się konkretne, pojedyncze osoby, wskazane i znane ułaskawiającemu z imienia i nazwiska.

Natomiast zarówno amnestia jak i abolicja to akty prawne, można powiedzieć dekrety, które dotyczą całych grup, czyli wielu osób jednocześnie.

Amnestia polega na darowaniu lub skróceniu kary, często takiej, która już jest odbywana. Tak było na przykład w 1983 roku, gdy po zakończeniu stanu wojennego na wolność wyszli  więźniowie polityczni skazani na nie więcej niż 3 lata więzienia.

Abolicja to odstąpienie od ścigania czynów, które są i pozostaną zabronione, ale w tym konkretnym przypadku państwo decyduje, że ścigać ich nie będzie, choć nadal są uznawane za przestępstwo czy wykroczenie i po zakończeniu abolicji znów podlegać będą ściganiu i karaniu.

Przykład z ostatnich lat to abolicja dla cudzoziemców nielegalnie przebywających w Polsce.
 

 

(Daniela Motak/dr)

Radiowy WOS: czym jest "służba cywilna"

  • calendar_today Wtorek, 2015.12.15
Prawo i Sprawiedliwość chce nowelizacji ustawy o służbie cywilnej. Według opozycji to sposób na to, aby obsadzić stanowiska zaufanymi osobami z politycznego polecenia. PiS zaprzecza, a my w radiowym WOS-ie przypominamy, czym jest "służba cywilna".

Służba kojarzy się raczej z wojskiem i innymi mundurowymi formacjami niż z cywilami, ale to pojęcie jest tu jak najbardziej na miejscu. Służba cywilna oznacza bowiem zespół pracowników administracji rządowej, których głównym celem jest zapewnienie rzetelnego, bezstronnego i politycznie neutralnego wykonywania zadań państwa. Jest to więc rodzaj służby i tak też  opisuje służbę cywilną Konstytucja RP.

Wśród obowiązków służby cywilnej jest między innymi dbałość o bezpieczeństwo obywateli.  Służba cywilna stoi na straży prawa, jakości norm, dba też o przestrzeganie zasad fair play na wolnym rynku.  Służba cywilna pilnuje przestrzegania standardów budowlanych, weterynaryjnych czy handlowych oraz o rozbudowę dróg i kolei i o ochronę praw konsumentów. Jej zadaniem jest też pomoc Polakom za granicą i wdrażanie innowacyjnych prac badawczych.

A ile osób jest zatrudnionych w służbie cywilnej?

Dziesiątki tysięcy. Korpus służby cywilnej pracuje w kancelarii prezesa rady ministrów - czyli premiera, w ministerstwach, w urzędach wojewódzkich i w urzędach centralnych, w powiatowych inspektoratach weterynarii i nadzoru budowlanego, w komendach policji i państwowej straży pożarnej w kuratoriach oświaty, izbach i urzędach skarbowych, w wojskowych komendach uzupełnień i urzędach górniczych.

Można by jeszcze długo wyliczać - ogólnie mówiąc - chodzi o urzędników i pracowników przeróżnych szczebli, którzy - jak już wspomnieliśmy, wspomagają działanie rządowej administracji.

Szalenie jest więc istotne, aby byli kompetentni i rzetelni, bo to właśnie z nimi obywatel spotyka się w tysiącach codziennych spraw i na podstawie ich działań wyrabia sobie opinię o władzy i co - pewno jeszcze ważniejsze - o stylu i sposobie funkcjonowania państwa.  

Co ważne - lokalne samorządy i związani  i z nimi pracownicy oraz urzędnicy nie należą do korpusu służby cywilnej.

Kto może pracować w służbie cywilnej?

Każdy, kto ma polskie obywatelstwo, cieszy się nienaganna opinią, posiada odpowiednie kwalifikacje, nie był karany i korzysta z pełni praw publicznych.  Te prawa to, przypomnijmy, prawo do nauki, prawo do pracy i prawo wyborcze.  W ściśle określonych przypadkach w polskiej służbie cywilnej mogą też pracować cudzoziemcy.

Co ciekawe - wszelkie wakaty i etaty "do wzięcia" są natychmiast ogłaszane przez szefów urzędów lub służb a nabory na nie mają konkurencyjny i otwarty charakter.

Służba cywilna ma dwóch zwierzchników - konstytucyjnego - czyli premiera oraz szefa służby cywilnej.

Temat służby cywilnej najczęściej pojawia się właśnie chwilę po wyborach - jak teraz. Każda kolejna władza w mniejszym lub większym stopniu obsadza korpus służby cywilnej.  Po wyborach wygranych przez koalicję PO - PSL w 2007 roku z administracji rządowej odeszło kilkanaście tysięcy członków korpusu służby cywilnej. Ich miejsce zajęli nowi. Teraz też tak będzie.

Na pytanie, czy zawsze musi tak być, nie podejmuję się odpowiedzieć.

 

Daniela Motak

Radiowy WOS: wszystko o fladze Unii Europejskiej

  • calendar_today Czwartek, 2015.11.26
Kto zaprojektował flagę Unii Europejskiej? Kiedy flaga stała się jej symbolem? I wreszcie czy kraje członkowskie powinny eksponować flagę europejską obok swoich barw narodowych?

Kto wymyślił flagę Unii Europejskiej?

Na początku lat 50. w będącej nadal w powojennym szoku Europie, biednej, zburzonej, ale rozumiejącej, że tylko współpraca może zapobiec następnemu globalnemu konfliktowi, wspólnotowe idee były bardzo żywe. Nie kto inny jak Winston Churchill mówił, że muszą powstać Stany Zjednoczone Europy. Powstała, zresztą akt założycielski podpisano w Londynie, Rada Europy - organizacja mająca integrować skłócone wojną państwa starego kontynentu.

Nowa organizacja potrzebowała symbolu, np. flagi. Rozpisano więc konkurs, na który swoje prace wysłał mieszkający w Strasburgu grafik Arsene Heitz. I to właśnie jego praca, po pewnych przeróbkach została zaakceptowana.

 

12 gwiazd na niebieskim tle. Czy to dlatego, że wtedy do rady Europy należało 12 państw?

Absolutnie nie. Liczba gwiazdek, nie ma nic wspólnego z liczbą państw należących do Rady Europy, których już wtedy było 14. Jak mówił sam Heitz, autor projektu jego inspiracją była Święta Ewangelia, a konkretnie księga Apokalipsy św. Jana. Znajdujemy tam

opis dwunastu gwiazd w wieńcu Maryi, jako niewiasty obleczonej w słońce. Gwiazdy to symboliczne odniesienie do dwunastu pokoleń Izraela. Przedstawienie Maryi z okręgiem z gwiazd znajduje się m.in. na witrażu w katedrze w Strasburgu, mieście będącym siedzibą Rady Europy i rodzinnego miasta Heiza.

Równie symboliczna była data przyjęcia flagi Rady Europy. Stało się to 8 grudnia (1955), a więc w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

 

Kiedy flaga stała się symbolem Unii Europejskiej?

W 1983 roku Parlament Europejski opowiedział się za przyjęciem flagi Rady Europy jako symbolu Wspólnot Europejskich. Z kolei w czerwcu 1985 roku flaga europejska została przyjęta jako flaga wspólnot. Po uzyskaniu formalnej zgody Rady Europy flaga europejska została po raz pierwszy uroczyście wywieszona 29 maja 1986 przed siedzibą Komisji Europejskiej. Wraz z powstaniem Unii Europejskiej, flaga Europy stała się równocześnie jej flagą, pomimo tego, że traktat lizboński nie zakłada wprowadzenia symboli unijnych (flagi, hymnu).

 

Czy kraje członkowskie powinny eksponować flagę europejską obok swoich barw narodowych?

Nie ma takiego obowiązku. Eksponowanie flagi jest wyrazem europejskiej solidarności. Ostatnio jedynie Węgry odeszły od tego zwyczaju. W 2007 roku powstała nawet na zamówienie polskiego Sejmu prawna ekspertyza na ten temat. Można się z niej dowiedzieć, że eksponowanie flagi UE w parlamencie jest dozwolone, i zależy od decyzji od decyzji władz Sejmu. Można by z tej ekspertyzy wnioskować, że podobnie jest z wywieszaniem flagi UE podczas konferencji prasowych premiera, ministrów czy innych uroczystości rządowych. Zależy to od tych, którzy sprawują władzę.

Radiowy WOS: powtórka z sejmowej struktury

  • calendar_today Wtorek, 2015.11.10
W czwartek pierwsze posiedzenie Sejmu nowej, dziewiątej kadencji. A w WOS-ie Radia Kraków powtórka z sejmowej struktury, czyli jak Sejm jest zorganizowany.

Najważniejszym człowiekiem w Sejmie i drugim co do ważności w państwie jest MARSZAŁEK SEJMU. W polskiej tradycji parlamentarnej ta funkcja, w postaci takiej jak dzisiejsza, jest znana od XVI wieku. Wtedy właśnie zdecydowano, że obrady Sejmu będzie prowadził jeden z posłów, wybrany w głosowaniu. Marszałek jest wybierany na pierwszym posiedzeniu Sejmu.

Kandydata zgłosić może grupa co najmniej 15 posłów i zazwyczaj zostaje nim poseł rządzącego ugrupowania lub rządzącej koalicji. Aby zostać marszałkiem, poseł musi dostać bezwzględną większość głosów. Marszałek Sejmu ma bardzo duże uprawnienia. Nie tylko prowadzi obrady Sejmu, ale też - w razie konieczności - zastępuje prezydenta, czyli głowę państwa. Tak było po katastrofie smoleńskiej, gdy marszałek Bronisław Komorowski do czasu wyborów zastąpił prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Symbolem władzy marszałka w Sejmie jest laska marszałkowska - trzykrotne uderzenie nią w ziemię otwiera i zamyka obrady Sejmu.

Marszałkowi towarzyszą wicemarszałkowie. To jego zastępcy reprezentujący - jak nakazuje obyczaj - zarówno partię rządzącą, jak i opozycję. Każdy z wicemarszałków również może prowadzić obrady Sejmu, a wszyscy razem tworzą Prezydium Sejmu, czyli drugi, obok marszałka, organ kierowniczy Sejmu.

Prezydium ustala plan prac Sejmu, wyznacza tak zwane "tygodnie posiedzeń", ma też prawo zmienić regulamin Sejmu, a w razie potrzeby - przygotować jego wykładnię.

Czym zajmują się komisje sejmowe?

Komisje sejmowe - najprościej mówiąc - przygotowują grunt pod legislację - opracowują dokumenty, gromadzą niezbędne dane, czyli zajmują się tym wszystkim, na co nie ma czasu podczas obrad Sejmu, a co jest niezbędne, żeby przygotować i przeprowadzić przez Sejm ustawę lub nowelizację ustawy.

Mamy w Sejmie komisje stałe - mówiąc najprościej - tematyczne. To na przykład komisja spraw zagranicznych czy finansów publicznych albo sportu.

Można też powołać komisje nadzwyczajne  - które zgodnie z nazwą - zajmują się ważnymi, niecodziennymi sprawami - na przykład - zmianami konstytucji. Gdy skończą prace nad konkretną sprawą, są rozwiązywane.

Zdarza się też, że w Sejmie pracują komisje śledcze - pewno kilka z nich dobrze państwo pamiętają.

Mamy też w Sejmie Konwent Seniorów. W skład Konwentu wchodzą  marszałek i wicemarszałkowie Sejmu oraz szefowie lub wiceszefowie wszystkich klubów i kół poselskich - czyli pełne polityczne sejmowe spektrum. Ma to zapewnić współdziałanie w pracach Sejmu wszystkich politycznych sił. Ustalenia Konwentu Seniorów mają charakter opiniotwórczy, ale nie są wiążące.

Kluby i koła poselskie

Klub to zespół posłów należących do jednej partii politycznej, który może wywierać wpływ na prace Sejmu, popierać lub nie przyjmowane ustawy, przyznać lub odmówić rządowi wotum zaufania. Klub musi liczyć c najmniej 15posłów. Gdy jest ich mniej - mamy do czynienia z kołem poselskim.

 

Daniela Motak, jgk

Radiowy WOS: o Święcie Niepodległości

  • calendar_today Wtorek, 2015.11.10
Dziś najważniejsze polskie święto, Święto Niepodległości. Choć dzień wyjątkowy - lekcja radiowego WOS-u będzie. Ale będzie bardzo przyjemna, bo mowa będzie o święcie i świętowaniu.

Świętujemy dziś 97. rocznicę odzyskania niepodległości. Oczywiście Polska nie odzyskała niepodległości w jeden dzień. To był stopniowy i dość długotrwały proces. Złożyło się na niego wiele różnych wydarzeń i okoliczności. Chyba najważniejszym była pierwsza wojna światowa, która postawiła po różnych stronach frontu zgodnych dotąd zaborców.

Polska ostatecznie zniknęła z mapy Europy w 1795 roku, gdy Rosja, Prusy i Austria dokonały trzeciego rozbioru naszego kraju. Niepodległość odzyskaliśmy 123 lata później. Dla upamiętnienia odzyskania niepodlogłości wydarzenia wybrano 11 listopada, bo właśnie tego dnia, w 1918 podpisano rozejm, który doprowadził do kapitulacji Niemiec, a tym samym - do ostatecznego końca pierwszej wojny światowej.

Co wydarzyło się wtedy w Polsce?

Dzień wcześniej, 10 listopada 1918 roku do Warszawy przyjechał zwolniony z niemieckiego więzienia w Magdeburgu Józef Piłsudski. 11 listopada został Naczelnym Dowódcą Wojsk Polskich. Jeszcze tego samego dnia wojska niemieckie zaczęły się wycofywać z Królestwa Polskiego a w nocy żołnierze rozbroili niemiecki garnizon, stacjonujący w Warszwie.

12 listopada zaś Rada Regencyjna powierzyła Piłsudskiemu tworzenie rządu.

Kraków jest na tej niepodległościowej mapie wyjątkowym miejscem, bo odzyskał niepodległość wcześniej. Już 31 października przestał być częścią Monarchii Habsburskiej. Rozbrojono wówczas austriacki garnizon, stacjonujący w mieście. Zaczęło się od tego, że polscy spiskowcy pod przywództwem porucznika Antoniego Stawarza zajęli austriackie koszary na Podgórzu. a potem Twierdza Kraków, obstawiona przez 12 tysięcy austriackich wojskowych poddała się bez jednego wystrzału.

Jednak małopolskich niepodległoścowych akcentów jest więcej - o miano pierwszego niepodległego miasta w Polsce upominają się też Tarnów i Zakopane. Jak mówią, odzyskały niepodległość jeszcze wcześniej - bo Zakopane ogosiło ją 30 paździenika a Tarnów - jak Kraków - 31, ale ...rano.

Od kiedy 11 listopada jest świętem państwowym?

Od 1937 roku. Jednak w czasie drugiej wojny światowej świętowania oczywiście nie było. A w PRLu, w 1945 roku, święto zniesiono, a wszelkie próby jego świętowania - pacyfikowano, nieraz bardzo brutalnie. Narodowe Święto Niepodległości - bo tak brzmi teraz jego oficjalna nazwa, przywrócono w 1989 roku.

To jeszcze może jedno wspomnienie z tamtego dnia, 11 listopada w 1918 roku. Jak pisał Jędrzej Moraczewski, późniejszy premier:

"Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony. Nie ma „ich”. Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze".

 

Daniela Motak, jgk

Radiowy WOS: kompetencje i obowiązki premiera

  • calendar_today Poniedziałek, 2015.11.09
W poniedziałek poznaliśmy dziś skład rządu, a w nim kilka krakowskich i małopolskich nazwisk. Premierem rządu będzie Beata Szydło. A w radiowym WOS-ie powtórka z kompetencji i obowiązków premiera.

Premier to zwyczajowa nazwa osoby kierującej Radą Ministrów czyli - Prezesa Rady Ministrów. Rada Ministrów to rząd. Premier tworzy rząd, czyli wybiera ministrów, z którymi chce kierować krajem. Premier reprezentuje rząd, kieruje jego pracami, ponosi polityczną odpowiedzialność za jego sukcesy i klęski, zwołuje posiedzenia rządu, ustala początek tych obrad i im przewodniczy. Premier jest też potocznie nazywany szefem rządu.

Kieruje polityką wewnętrzną i zewnętrzną państwa, wprowadza w życie uchwalone przez parlament ustawy - czyli prawa - odpowiada za politykę swojego rządu i pracę poszczególnych ministerstw, nadzoruje też działania ministrów. Tych obowiązków i kompetencji jest bardzo dużo i mają one wysoką rangę.

Kadencja premiera - a więc i jego rządu - trwa 4 lata, ale premier może podać swój rząd do dymisji wcześniej - jak czasem się zdarzało, może też odwołać kilku czy więcej ministrów - i zmienić skład rządu z bardzo różnych przyczyn - to zdarzało się i pewno nadal będzie zdarzać.

Od 1989 roku do teraz mieliśmy 14 premierów. Wskazana dziś na to stanowisko Beata Szydło jest 15. premierem. Najczęściej szefowie rządów zmieniali się w latach 90. Lata dwutysięczne były już bardziej stabilne.

A jak to wyglądało w PRL-u?

Od 1945 do 1989 roku było ich 10. Z czego rekordzista, Józef Cyrankiewicz - dwukrotnie, łącznie przez 21 lat.

A samo słowo "premier" pochodzi z języka łacińskiego od "primus", czyli pierwszy. W Polsce to, jak już mówiliśmy, teraz "prezes rady ministrów". Przed drugą wojną światową premier nazywany był" prezydentem ministrów" lub "prezesem ministrów". W Wielkiej Brytanii to "pierwszy minister", w Niemczech i Austrii "kanclerz" a w krajach skandynawskich - "minister stanu".

 

Daniela Motak, jgk

W jaki sposób ustala się liczbę mandatów dla danej partii?

  • calendar_today Wtorek, 2015.10.27
Co wybory pojawia się tajemniczo a nawet groźnie brzmiąca nazwa metoda D’Hondta, czyli metoda przeliczania liczby oddanych głosów na liczbę mandatów poselskich, które zdobywa dany komitet wyborczy. Zacznijmy więc od początku. Kto to był D’Hondt?

Wiktor D’Hondt by belgijskim matematykiem i prawnikiem, w II połowie XIX wieku był profesorem na uniwersytecie w Gandawie. Przeszedł do historii jak twórca procedury podziału mandatów między kandydatów z list partyjnych w wyborach o ordynacji proporcjonalnej, znanej właśnie jako metoda D’Hondta.

 

Czy można w prosty sposób wytłumaczyć, na czym ta metoda polega?

Dla przykładu uproścmy trochę sytuację i załóżmy, że wyborach startują tylko trzy komitety wyborcze, do rozdziału jest osiem mandatów. W pierwszy kroku musimy podliczyć głosy na wszystkich kandydatów z danej listy. Kiedy już wiemy, że komitet wyborczy A dostał 1000 głosów, komitet wyborczy B 700, a komitet wyborczy C  400 głosów, zaczynamy dzielić wyniki poszczególnych komitetów przez liczby naturalne, czyli przez 1, 2, 3 itd. Uzyskane wyniki dzielenia, czyli ilorazy, układamy w kolejności od największego do najmniejszego. Dla ułatwienia można ilorazy uzyskane z dzielenia głosów każdego komitetu zapisać innym kolorem. „Właściciel” pierwszego największego ilorazu dostaje pierwszy mandat, właściciel drugiego w kolejności drugi, i tak aż do wyczerpania się puli mandatów w danym okręgu.

W naszym przykładzie pierwszy mandat dostanie komitet A: iloraz1000 (1000: 1) drugi Komitet B: iloraz 700 (700:1), trzeci komitet A: iloraz 500 (1000:2) , czwarty komitet C: iloraz 400 (400:1), piąty komitet B: iloraz 350 (700:2), 6 mandat dostanie komitet A: iloraz 333 (700:3), siódmy komitet B: iloraz 230 (700:3) ósmy komitet C: iloraz 200 (400:2).

 

Czy to metoda sprawiedliwie dzieli mandaty?

Cóż, nie wiemy, czy słowo sprawiedliwie jest tu adekwatne. Metoda D’Hondta preferuje te komitety wyborcze, które uzyskały najwięcej głosów. Załóżmy, że jeden komitet wyborczy dostał 40 procent głosów, a drugi 10 procent. Czyli cztery razy mniej. Jednak pierwszy komitet dostanie więcej niż cztery razy więcej mandatów niż komitet drugi. Na tym właśnie polega D’Hontd. Daje premię za dużą liczbę głosów. Bardziej spłaszczająca jest inna metoda przeliczenia głosów na mandaty: Sainte- Lague. W tej metodzie liczbę uzyskanych głosów dzieli się nie przez liczby naturalne, ale przez liczby nieparzyste: 1,3, 5 itp.

 

Jak wiele krajów, stosuje metodę D’Hondta przy przeliczaniu oddanych głosów na mandaty ?

Całkiem sporo. Są to Austria, Finlandia, Holandia, Hiszpania oraz Izrael. W Polsce stosowano tę metodę w okresie międzywojennym, a potem po 89. roku w wyborach parlamentarnych i samorządowych -  wszędzie tam gdzie obowiązuje ordynacja proporcjonalna. Jedynie w 2001 roku przy wyborach parlamentarnych zastosowano, nieco zmodfikowaną metodę Sainte - Lague.

Jak oddać ważny głos w wyborach parlamentarnych?

  • calendar_today Poniedziałek, 2015.10.19
Aby taką kartę otrzymać, trzeba mieć przy sobie dokument potwierdzający tożsamość ze zdjęciem. I albo, być umieszczonym w spisie wyborczym danej komisji wyborczej, albo jeśli z jakiś powodów nie głosujemy w swojej komisji, zaświadczenie z własnej gminy o prawie do głosowania. Wniosek o takie zaświadczenie można złożyć najpóźniej do dnia 23 października br. Może on zostać złożony pisemnie, telefaksem lub w formie elektronicznej.

Przychodzimy do lokalu, pokazujemy dowód osobisty lub inny dokument tożsamości i otrzymujemy karty do głosowania. Jak będą wyglądać?

Trzeba pamiętać, że głosujemy na kandydatów do Sejmu i Senatu. W wyborach do Sejmu, obowiązuje ordynacja proporcjonalna, czyli z naszego okręgu zostanie wybranych kilkunastu posłów, a w wyborach do Senatu obowiązuje ordynacja większościowa, czyli z każdego okręgu do Senatu wybieramy tylko jednego senatora. Dlatego dostaniemy dwie karty wyborcze. Ta do Senatu, to będzie żółta karta z nazwiskami kandydatów na senatora w naszym okręgu. Przy każdym nazwisku będzie też informacja, jaki komitet wyborczy zgłosił danego kandydata. W kratce przy wybranym nazwisku stawiamy krzyżyk. Proste.

 

A karta wyborcza z kandydatami do Sejmu?

Będzie miała formę książeczki. Książeczka nie ma dobrej prasy, bo w ostatnich wyborcach samorządowych ponad 17 procent głosów było nieważnych, najprawdopodobniej z powodu niezrozumienia przez wyborców zasad głosowania. Wbrew pozorom te są bardzo proste i książeczki nie należy się obawiać. Pierwsza strona to strona tytułowa, na drugiej znajdziemy instrukcje jak głosować. Nie zaszkodzi przeczytać. A potem, na kolejnych stronach listy kandydatów na posłów poszczególnych Komitetów wyborczych. Będą umieszczone w kolejności wylosowanej trzy tygodnie temu przez PKW. Wertujemy więc książeczkę, znajdujemy stronę z listą kandydatów, preferowanego komitetu wyborczego. A potem stawiamy krzyżyk przy nazwisku kandydata, którego chcemy widzieć w Sejmie. W całej książeczce możemy więc postawić tylko jeden znak X. Jeśli będzie ich więcej - głos będzie nieważny.

 

 

(Marta Szostkiewicz/ew)

Wyborczy czas na antenie Radia Kraków

  • calendar_today Piątek, 2015.10.09
Do wyborów zostało jeszcze dwa tygodnie i dwa dni. Jak prezentowane są komitety wyborcze i ich kandydaci mediach publicznych?

Media publiczne, utrzymywane w dużej mierze z abonamentu, tzn. pieniędzy, które płacą wszyscy obywatele niezależnie od swoich wyborczych preferencji, mają specjalne obowiązki podczas wyborów określone ustawą o mediach publicznych.

Oprócz prezentowania poglądów poszczególnych komandytów na posłów i senatorów w programach informacyjnych i publicystycznych są zobowiązane do nadawania audycji wyborczych w ramach bezpłatnego czasu antenowego.

 

Kiedy takie audycje będą nadawane w Radiu Kraków?

Rozpoczynamy 10 października czyli na 15 dni przed datą wyborów.

 

Jak długo będą trwać i kiedy będą nadawane?

Radio Kraków nada 15 godzin audycji kandydatów do Sejmu i 6 godzin programu przygotowanych przez kandydatów do Senatu.

Zgłosiło się 12 Komitetów wyborczych - zarówno tych, które reprezentują kandydatów do Sejmu jak i do Senatu. Warto pamiętać, że Radio Kraków nadaje swój program w całej Małopolsce. Czyli na obszarze obejmujących 4 okręgi wyborcze do Sejmu i 7 okręgów do Senatu. Kilka dni temu rozlosowaliśmy w obecności pełnomocników komitetów wyborczych kolejność, w jakiej programy wyborcze będą nadawane.

 

Audycje będą nadawane codziennie. W trzech blokach:

  • Rano codziennie od 5.30 do 5.48
  • Blok popołudniowy w dni powszednie potrwa od 14.50 do 15 tej, w sobotę od 13.05 do 13.57 do, a w niedzielę od 14.05 do 14.15
  • I wreszcie blok wieczorny: W dni powszednie od19.04 do 20 tej
  • A w sobotę i niedzielę od 21.04-22.00

Ostatnią audycję wyborczą nadamy w piątkowy wieczór 23 października, bowiem od północy będzie już obowiązywać cisza wyborcza.

 

Czy dziennikarze angażują się w przygotowanie takich audycji?

Absolutnie nie. Audycje wyborcze danego komitety przygotowują same. Mogą to zrobić w dowolnym studiu i przynieść audycję już nagraną. Mają prawo również do skorzystania z bezpłatnego nagrania swojej audycji w studiu Radia Kraków. Radio zapewnia mu tylko realizatora takiego nagrania. Radio Kraków nie ponosi odpowiedzialności za treści wyemitowane w audycjach komitetów wyborczych

 

Czy poza bezpłatnym czasem antenowym komitety wyborcze mogą emitować inne materiały wyborcze?

Mogą, jeśli wykupią płatny czas reklamowy.  

Kampania wyborcza - decydujące starcie

  • calendar_today Środa, 2015.09.16
Kampania wyborcza do parlamentu wchodzi w decydującą fazę. 15 września o północy upłynął termin zgłaszania list wyborczych do Sejmu a dziś muszą zarejestrować się w PKW kandydaci na senatorów.

Ile będziemy mieć kandydatów w wyborach sejmowych?

Dużo. Bardzo dużo. W Małopolsce mamy cztery okręgi wyborcze: krakowski, nowosądecki, tarnowski oraz okręg obejmujący Małopolskę Zachodnią czyli okręg chrzanowski. Wszystkie główne partie: PO, PiS, PSL. Zjednoczona Lewica, KORWiN, Nowoczesna.Pl i Partia Razem zarejestrowały listy we wszystkich czterech okręgach.

 

Ilu kandydatów może znaleźć się liście?

Z każdego okręgu jest wybierana określona lista posłów. Np. z okręgu krakowskiego, który obejmuje miasto Kraków, ale też powiaty miechowski, proszowicki i olkuski wybieramy 14 posłów. Na liście danego komitetu wyborczego musi być przynajmniej 14 nazwisk. Określona jest też górna granica liczby kandydatów – to dwukrotność liczby potencjalnych mandatów. W przypadku Krakowa to 28 osób.

W samym tylko okręgu krakowskim na listach komitetów wyborczych jest ponad 200 osób. Pozostałe trzy małopolskie okręgi są mniejsze, wybieramy z nich mniej posłów. Niemniej jednak w całej Małopolsce kandyduje grubo ponad 700 osób. Wybranych zostanie jednak tylko 41 posłów. Reszta będzie albo przeżywać gorycz porażki, ale cieszyć się, że zdobyli nowe polityczne doświadczenia, jakim bez wątpienia, jest sam start w wyborach.

 

Pamiętamy z poprzednich wyborów, że listy wyborcze mają swoje numery. Czy już je znamy?

Nie, PKW dopiero je rozlosuje. Od dnia rejestracji list PKW ma 10 dni na losowanie numerów. Prawdopodobnie losowanie odbędzie się 25 września. Z punktu widzenia poszczególnych komitetów jest o tyle ważne, że numery list są podawane na różnych drukach propagujących daną partię.

 

Kiedy poznamy nazwiska kandydatów do Senatu?

W czwartek, bowiem do północy komitety wyborcze mają czas na rejestrację kandydatów. Każdy z kandydatów musi zebrać 10 tysięcy podpisów popierających go wyborców, mieszkających w okręgu, w którym kandyduje. Wbrew pozorom to sporo więc nie wszystkie ugrupowania, które wystawiają listy do Sejmu mają swoich kandydatów do Senatu. W Małopolsce ostatecznie wybierzemy ośmiu senatorów z ośmiu jednomandatowych okręgów. Warto pamiętać, że granice okręgów do Sejmu nie pokrywają się z granicami okręgów do Senatu. Mieszkaniec Nowej Huty i mieszkaniec krakowskiej dzielnicy Krowodrza będzie wybierał z pośród tych samych kandydatów na posłów, bo to ten sam okręg. Ale do Senatu będzie miał już do wyboru inny zestaw kandydatów, bo Kraków dzieli się na dwa senackie okręgi wyborcze.

 

Radiowy WOS: Co może marszałek Sejmu?

  • calendar_today Środa, 2015.06.24
W czwartek dowiemy się, kto zostanie marszałkiem Sejmu po rezygnacji Radosława Sikorskiego. W WOS-ie Radia Kraków mała powtórka z historii i kompetencji tego urzędu.

Marszałek to najważniejsza osoba w Sejmie. Bycie marszałkiem to wielki prestiż, bo po prezydencie i premierze to trzecia osoba w państwie. Ale to też dużo pracy, bo marszałek sporo zadań - między innymi:

  • reprezentuje Sejm,
  • zwołuje jego posiedzenia,
  • przewodniczy obradom,
  • załatwia sprawy z zakresu stosunków polskiego Sejmu z parlamentami innych krajów,
  • nadaje bieg inicjatywom ustawodawczym - czyli kieruje projekty ustaw do czytania a ustawy - do głosowania -
  • i pilnuje porządku na sali obrad, czyli dba o to, żeby posłowie pilnowali czasowych limitów podczas wystąpień, nie przeszkadzali sobie wzajemnie i się wzajemnie nie obrażali.

Nie raz pewno widzieli Państwo, jak podczas obrad marszałek prosi o spokój, ucisza buczącą salę obrad albo przypomina zbyt wymownemu posłowi, że czas na wystąpienie się skończył. To jednak nie koniec marszałkowskich obowiązków. Wśród tych najbardziej odpowiedzialnych i prestiżowych jest też zastępowanie prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w przypadku, na przykład gdy nowo wybrany prezydent nie obejmie urzędu z powodu niezłożenia przysięgi lub uznania nieważności wyborów. Marszałek zastępuje również prezydenta w razie zrzeczenia się urzędu lub w razie śmierci - tak było, gdy marszałek Bronisław Komorowski zastąpił prezydenta Lecha Kaczyńskiego po katastrofie smoleńskiej.

Marszałek wyznacza również termin wyborów prezydenckich.

Marszałka Sejmu wybierają spośród siebie posłowie bezwzględną większością głosów na pierwszym powyborczym posiedzeniu Sejmu. Taki wybór prowadzi marszałek senior, czyli marszałek poprzedniego Sejmu, kończącego właśnie kadencję. Marszałka wybiera się również w takiej sytuacji, jak teraz - gdy dochodzi do rezygnacji. Bezwzględna większość jest też potrzebna przy odwoływaniu marszałka.

Marszałkowi towarzyszą wicemarszałkowie. Teraz jest ich w Sejmie sześcioro i reprezentują wszystkie polityczne opcje.

Podczas relacji z sejmowych prac nieraz pojawia się wyrażenie "wnieść projekt do laski marszałkowskiej". Oznacza ono przekazanie marszałkowi projektu ustawy przez jego wnioskodawców.

A sama laska marszałkowska też ma zacne tradycje. Była i jest symbolem władzy - dziś marszałków sejmu i senatu a kiedyś - marszałków wielkich koronnych, sejmowych, sejmikowych i trybunalskich.

Dziś ten symbol ma właściwie tylko jedno praktyczne zastosowanie - marszałek trzykrotnie uderza laską o posadzkę, oznaczając rozpoczęcie i zakończenie obrad Sejmu. Trzy uderzenia symbolizują trzy sejmujące  stany dawnej Rzeczpospolitej - króla, Senat i Izbę Poselską.

Ale bywało i tak, że laska przydawała się znacznie bardziej. Kroniki sejmowe notują, że 4 lutego 1704 roku marszałek starał się uspokoić zbyt burzliwie obradujących posłów. Jak czytamy: "dzień ten cały nieszczęśliwy był, bo trzy laski marszałkowskie złamały się, gdy nimi bił o ziemię".  

Stanisław Konarski - reformator, polityk i kronikarz - wspomina zaś, że w XVIII wieku laska często służyła też marszałkowi do .....odpychania i wypychania z sali sejmowej zbyt krewkiej publiczności.

A jak wyglądały dawne marszałkowskie insygnia - można zobaczyć na stronie internetowej Sejmu, z której zaczerpnęłam te historie.

 

Daniela Motak

 

Krótka historia walki ze smogiem

  • calendar_today Czwartek, 2015.06.18
Władze Krakowa i Krakowski Alarm Smogowy chcą, aby posłowie szybko uchwalili prawo, dzięki któremu to samorządy będą mogły ustalać "u siebie" normy zanieczyszczeń powietrza i regulować ruch aut w centrach miejscowości. Wszystko oczywiście po to, żeby wywietrzyć ze smogu Kraków i nie tylko. W WOS-ie Radia Kraków mała powtórka z historii antysmogowych pomysłów w Krakowie.

Problem znany jest od dawna, ale powtórkę, żeby było łatwiej, zaczniemy od żałobnego marszu antysmogowego, który przeszedł przez Kraków pod koniec października 2013 roku.

Mieszkańcy - z hasłami wzywającymi władze do walki o czyste powietrze, w antysmogowych maseczkach na twarzach - przeszli przez centrum Krakowa a przed Urząd Marszałkowski przynieśli spis swoich postulatów i trumnę, w której "pochowali" czyste powietrze.

Marsz został zwołany przez Krakowski Alarm Smogowy - dziś Polski Alarm Smogowy -  i był jednym z wielu przyczynków do publicznej i burzliwej dyskusji na temat ochrony powietrza i naszego zdrowia.

Ostatecznie, w listopadzie 2013 roku Sejmik Województwa Małopolskiego zakończył trwające od dłuższego czasu prace nad uchwałą zakazującą palenia węglem w Krakowie. Była to prawdziwa sensacja, na ogólnopolską skalę, bo nikt wcześniej w kraju czegoś takiego nie zrobił.

Uchwała - też po dyskusjach - w swoim ostatecznym kształcie zezwalała jedynie na palenie drewnem w kominkach, zakazywała zaś używania węgla w domach i mieszkaniach. Nowe prawo miało wejść w życie w 2018 roku, tak aby mieszkańcy mieli czas na wymianę pieców. Jednak niedługo później, w sierpniu 2014 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny, po skardze dwóch mieszkanek Krakowa, uchylił zakaz. Jedna ze skarżących uznała, że zakaz narusza prawa najuboższych, druga zaś, że jest zbyt mało restrykcyjny.... a sąd podzielił racje obu pań.

Małopolscy marszałkowie odwołali się od tego wyroku, ich skarga zostanie rozpatrzona w sierpniu. Sąd uznał, że sprawa jest bardzo trudna i potrzebuje na nią więcej czasu niż zwykle.

Przez cały ten czas krakowscy urzędnicy liczyli i liczą węglowe paleniska w mieście - jest ich ponoć około 30 tysięcy, trwa też program dotowanej wymiany palenisk węglowych na piece ekologiczne a tam, gdzie to możliwe - przyłączanie budynków do miejskiej sieci ciepłowniczej. I tu pojawiają się kontrowersje i kłopoty, ale oba te programy trwają.

Problem zaczynają dostrzegać też inne małopolskie gminy, również one liczą piece i zaczynają programy ich wymiany.

Temat smogu pojawia się też w Sejmie. Posłowie, pod wpływem małopolskiego parlamentarzysty, Tadeusza Arkita, zaczynają prace nad ustawą, która ograniczy samochodowy ruch w centrach miast i do której odwołały się dziś władze Krakowa. Ustawa - choć jej projekt jest już gotowy - nie trafiła jeszcze pod obrady.

A temat smogu stał się w ostatnich latach jednym z najczęściej poruszanych w krakowskich a potem również w ogólnopolskich mediach. To zasługa - między innymi - Krakowskiego Alarmu Smogowego, który konsekwentnie alarmował o fatalnym stanie krakowskiego, a potem już nie tylko krakowskiego powietrza.

Przypomnijmy jeszcze krótko naszą radiową akcję - pożyczonym od KASu pyłomierzem mierzyliśmy stężenie zanieczyszczeń w Krakowie, w Suchej Beskidzkiej i w Nowym Sączu. Chodziło o to, żeby zweryfikować kwestionowane przez niektórych dramatycznie złe odczyty "oficjalnych" pyłomierzy. Zweryfikowaliśmy i okazało się, niestety, że pyłomierze nie kłamią. Niewykluczone, że znów ruszymy w Małopolskę z pyłomierzami.

A na razie - czekamy do sierpnia na wyrok Najwyższego Sądu Administracyjnego w sprawie krakowskiego zakazu palenia węglem.

 

Daniela Motak

Czytaj: Samorządowcy chcą walczyć ze smogiem i apelują o szybszą nowelizację prawa

O opiece hospicyjnej

  • calendar_today Środa, 2015.06.17
Pierwszym hospicjum, jakie powstało w naszym kraju, było krakowskie Hospicjum Świętego Łazarza. A skąd się wzięła idea opieki hospicyjnej, przypomniała w Radiowym WOS-ie Daniela Motak.

Według niektórych interpretacji zaczęło się to jeszcze w czasach przedchrześcijańskich. Chorzy szukali wtedy pomocy u kapłanów, czarowników i szamanów. Często musieli pod ich opieką pozostać dłużej, dziś powiedzielibyśmy, że musieli być hospitalizowani. W starożytnej Grecji przy siedzibach świeckich lekarzy powstawały szpitaliki czy też omieszczenia zabiegowe, w których chorzy mogli przebywać, ale raczej krótko. Pokoje dla wymagających dłuższego leczenia istniały przy niektórych greckich świątyniach, na przykład na wyspie Kos.

W Epidauros krewni chorych mogli korzystać z ponad stu pokoi gościnnych. Cyceron, Wergiliusz i Seneka używali łacińskiego słowa "hospitium", wywodzącego się od "hospes", oznaczającego gościa, ale też starego przyjaciela i druha. W ten sposób słowo "hospitium" zaczęło oznaczać dom gościnny.

W chrześcijaństwie wzorem dla postępowania wobec chorych i ubogich jest biblijny dobry Samarytanin. W 325 roku Sobór Nicejski zdecydował, że każde miasto ma stworzyć miejsce, położone poza miejskimi rogatkami, w którym wszyscy potrzebujący znaleźliby schronienie. Zaczęli je tworzyć i świeccy, i duchowni, wiele z nich leżało na pielgrzymkowych szlakach.

Hospicja - z greckiego zwane ksenochodiami - były wówczas czymś pomiędzy domem pielgrzyma, przytułkiem a szpitalem.

Najstarsze średniowieczne hospicjum - hospicjum świętego Bernarda - powstało w Alpach Pennińskich w dzisiejszej Szwajcarii. Jego patron jest też patronem mieszkańców Alp, turystów, narciarzy, ratowników górskich i alpinistów.

Dużo jednak czasu jeszcze upłynęło, zanim hospicja zaczęły kojarzyć się przede wszystkim z pomocą umierającym. Ten rozdział hospicyjnej historii zaczął się w powojennym Londynie, w 1947 roku. Angielska pielęgniarka, Cicely Saunders opiekowała się umierającym na raka Żydem polskiego pochodzenia, lotnikiem, uciekinierem z warszawskiego getta, Dawidem Taśmą. Dużo z nim rozmawiała,  zaprzyjaźnili się, według niektórych źródeł, nawet zakochali się w sobie. Po śmierci Dawida Cicely przez 19 lat dążyła do założenia pierwszego w świecie hospicjum w dzisiejszym rozumieniu tego słowa - czyli miejsca przeznaczonego dla ludzi umierających, w którym znajdą opiekę, zostaną uwolnieni od bólu, uporządkują swoje sprawy i przygotują się do odejścia.

Idea promieniowała na całą Europę. Do Polski dotarła w latach 80. Pierwszym hospicjum, jakie powstało w naszym kraju, było właśnie krakowskie Hospicjum Świętego Łazarza. Prekursorką ruchu hospicyjnego w Polsce jest Hanna Chrzanowska.

I jeszcze - żonkil... To ogólnoświatowy symbol opieki hospicyjnej. Oznacza nadzieję, przypomina o ludziach chorych, cierpiących, oczekujących pomocy w najtrudniejszych chwilach życia.

Kwiat jest wezwaniem do niesienia bezinteresownej pomocy a jego wiosenna delikatność przypomina o kruchości ludzkiej egzystencji.  

Pewno wiosną widują Państwo w Krakowie i w wielu innych miastach i miasteczkach Pola Nadziei - czyli żonkile, sadzone jesienią przez wolontariuszy. Przypominają o - jak mówi jedno z hospicyjnych haseł - "tych, którzy idą przed nami".

 


Daniela Motak

Użytkowanie wieczyste gruntu a prawo własności

  • calendar_today Środa, 2015.06.17
Krakowska huta Arcellor Mittal została właścicielem terenów, które do tej pory miała w wieczystym użytkowaniu. W radiowym WOS-ie Daniela Motak tłumaczyła, czym użytkowanie wieczyste gruntu różni się od prawa własności do niego.

Prawo użytkowania wieczystego istnieje tylko w Polsce i nigdzie indziej. Powstało w 1961 roku, wtedy, w PRL-u, wyznawano bowiem zasadę, że grunty w miastach powinny być - i były - własnością państwa, ale - zgodnie z socjalistyczną ideologią - grunty były traktowane jako dobro wspólne wszystkich obywateli. Tyle tylko, że na takim "dobru wspólnym" należącym do państwa nikt niczego by nie wybudował.

Dlatego prawo użytkowania wieczystego miało być pewnym kompromisem, łącznikiem między interesem państwa i obywatela, bo grunt nadal należy do państwa, ale już to, co na nim zostało zbudowane - nie. Domy, sklepy czy inne budowle są własnością tego, kto je zbudował.

Socjalizm się skończył, prawo zostało, choć co jakiś czas pojawiają się głosy, żeby ten przepis wycofać, bo nie przystaje do dzisiejszych realiów. Ale na razie obowiązuje. Czym się różni od prawa własności?

Prawo użytkowania wieczystego jest bardzo podobne do prawa własności. Znają je na pewno ci wszyscy, którzy mają działki w ogrodach działkowych, tak przez wielu lubiane. Działkowcy nie są bowiem właścicielami swoich ogródków, są ich użytkownikami wieczystymi czy też - dzierżawcami.

Będąc użytkownikiem wieczystym nie możemy co prawda dysponować gruntem, ale już postawionymi na nim budynkami - tak. Użytkownik wieczysty może decydować, jak zagospodaruje teren. Może należące do niego budynki, i wszystko, co się na nim znajduje - sprzedać, obciążyć hipoteką, zapisać w testamencie. Takie budynki można odziedziczyć, podlegają też komorniczej egzekucji.

Inaczej niż właściciel - użytkownik wieczysty płaci za użytkowanie gruntu. Jeżeli opłaty dotyczą, na przykład, niewielkiego mieszkania w bloku, nie są wygórowane, choć od lat powraca pomysł ich podniesienia. Ale już - gdy jak krakowska huta - płacimy za ponad tysiąc hektarów gruntu, sprawa robi się poważna.

Podobnie jest, gdy postanawiamy użytkowany wieczyście grunt zabudować. Jeżeli budujemy na swoim - nikt nie rozlicza nas z terminów i postępów budowy. Jeżeli na użytkowanym - właściciel ziemi może nas rozliczyć z daty rozpoczęcia i zakończenia budowy a także ze stanu, w jakim utrzymujemy budowle.  

I jeszcze jedna ciekawostka. Prawo użytkowania wieczystego nie jest wieczne. Przyznaje się je na 99 lat. Wyjątkowo można na czas krótszy, ale i tak musi to być co najmniej 40 lat.

Przypomnę, że od ustanowienia tego prawa minęły 54 lata. Gdy minie 99, będzie ciekawie. Może wtedy ten zapis się zmieni.


Daniela Motak

Flaga państwowa - dobro chronione Konstytucją

  • calendar_today Wtorek, 2015.06.16
Mówiliśmy w wiadomościach RK 38-latku, który zabrał polską flagę z budynku urzędu miasta Tuchowa i przeniósł ją na pomnik poległych żołnierzy. Został oskarżony o usunięcie flagi. Grozi mu kara sądowa. Dlatego w radiowym WOS-ie krótki kurs jak obchodzić się z polską flagą, żeby nie zrobić jej krzywdy...

137 artykuł kodeksu karnego informuje o tym, że flagi nie wolno znieważać, niszczyć, uszkadzać i usuwać. Tego ostatniego dopuścił sie oskarżony. Wszystkie te postępki wrzucone są do jednego worka, ale sąd może - jak to się ładnie mówi - miarkować kary za nie, stosownie do stopnia przewinienia.

Za znieważenie flagi swego czasu odpowiedziała przed sądem telewizja TVN, po tym, jak goście programu Kuby Wojewódzkiego wkładali polskie flagi w atrapy psich kup. Z kolei w 2012 roku zarzuty znieważenia flagi usłyszeli młodzi ludzie, którzy zerwali ją z urzędowego gmachu i biegali z nią po mieście, wykrzykując wulgarne hasła.

Flagi nie wolno też uszkadzać i niszczyć czyli, na przykład, po skończonej demonstracji, wrzucić do kosza na śmieci, czy porzucić na ziemi czy chodniku. Raczej nie powinno się na niej pisać,  zwłaszcza  haseł obraźliwych, wulgarnych, i ubliżających komukolwiek. Jeżeli już chcemy coś koniecznie napisać, musi być to hasło godne i wzniosłe.

Każdy z nas ma prawo wywiesić flagę na swoim domu, balkonie, oknie, samochodzie, rowerze - i w święto państwowe, i w święto kościelne, i w dniu ważnego meczu. Trzeba jednak pamiętać o kilku zasadach...

Flaga musi wisieć zgodnie z przepisami - nie można jej wieszać odwrotnie - to ważne zwłaszcza, gdy wieszamy ją pionowo, wzdłuż masztu, bo tu łatwiej o pomyłkę. Flaga nie może być brudna i zniszczona, musi się prezentować godnie i schludnie.

Flagi nie można używać w obrocie handlowym. Zapytają Państwo  jak to możliwe, przecież wiele produktów ma oznaczenia, świadczące o tym, że zostały wyprodukowane w Polsce lub że są polską marką. Tak, ale są to znaki stylizowane na polską flagę, a nie flaga w dosłownym, prawnym znaczeniu.

Wszystkie te zasady dotyczą nie tylko flagi, ale też sztandaru, chorągwi, bandery i oczywiście - godła.

I na koniec kolorystyczna ciekawostka:Czerwień na polskiej fladze miała w minionych wiekach i dziesięcioleciach różne odcienie. Najpierw był to karmazynowy, potem cynobrowy, ostatecznie, w 1980roku kolor został uregulowany za pomocą współrzędnych trójchromatycznych, które bardzo precyzyjnie określają odcień czerwieni. Teraz  jest to jeden z odcieni karmazynu.

Tak samo biały na fladze - nie jest śnieżnobiały ale srebrnobiały, czyli bardzo delikatnie przełamany szarością. To oczywiście "ustawowe" barwy, zapisane w Konstytucji. Nie oznacza to jednak, że zwykła flaga czy chorągiewka, którą kupujemy dla siebie koniecznie musi mieć dokładnie, co do joty ten odcień. To urzędy państwowe i inne instytucje powinny mieć flagi "doprecyzowane" kolorystycznie.

 Daniela Motak

Skąd pochodzi tradycja Dnia Matki?

  • calendar_today Wtorek, 2015.05.26
Jak wszystko w naszym kręgu kulturowym, Dzień Matki ma swoje początki w starożytności. Wiosną Grecy obchodzili święto matki ziemi, składali hołd bogini Rei, żonie Kronosa, będącej matką wszechświata oraz wszystkich bóstw. Rzymianie czcili boginię Cybelę, uważaną za matkę bogów. Okres kultu nazywany był Hilariami i trwał 3 dni. W czasach nowożytnych dwa różne tropy prowadzą nas do Wielkiej Brytanii i do USA.

W Kościele Anglikańskim znana była tradycja Matczynej Niedzieli, (Mothering Sunday), która przypadała w czwartą niedzielę Wielkiego Postu. W tym dniu wierni odwiedzali swoją rodzinną parafię. Z czasem, dzień ten stał się okazją do rodzinnych spotkań. Był szczególnie ważny dla służących, którzy często jako 10-letnie dzieci, podejmowali prace daleko od domu. W Matczyną Niedzielę, zwaną też Niedzielą Pokrzepienia, pokojówki, stajenni chłopcy, lokaje i podkuchenne dostawali dzień wolny od pracy – często jedyny w roku - i wędrowali odwiedzić, już nie swoją rodzinną parafię, ale mamę. Chłopcy przynosili polne kwiatki a dziewczynki piekły specjalne ciasto, simnel cake, z masą migdałową i suszonymi owocami.

Druga tradycja jest zupełnie świecka i pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Ann Revees Jarvis działaczka społeczna i matka trzynaściorga dzieci już w II połowie XIX wieku walczyła o uznanie pracy kobiet jako matek. Po jej śmierci, córka, również Anna, by złożyć należyty hołd matce, rozpoczęła z przyjaciółmi kampanię na rzecz ustanowienia oficjalnego Dnia Matki. Ostatecznie w 1914 roku Kongres USA ustanowił Dzień Matki, przypadający na drugą niedzielę maja, świętem narodowym.

 


Matka-Najwyższa Izba Kontroli, Matka-Kastrująca Kwoka, Matka-Vendetta. 26 maja przyjrzyjmy się różnym typom mamusiek


Dzień Matki świętuje się obecnie w przeszło 140 państwach! Najpopularniejszym terminem Dnia Matki jest druga niedziela maja, ale np. w Indonezji i Panamie święto mam obchodzone jest w grudniu, w Norwegii zaś w lutym. Jedynie w Polsce dzień matki obchodzony jest 26 maja.

 

Marta Szostkiewicz

Smog czyli co Małopolanie wrzucają do swoich pieców

  • calendar_today Poniedziałek, 2015.04.20
Przypomnijmy - Sucha Beskidzka i Nowy Sącz chcą wyrzucać pyłomierze, smog staje się codziennym tematem rozmów Małopolan. Dużo miejsca poświęcamy mu na antenie Radia Kraków. Teraz to, czym palimy w piecach w Polsce i Małopolsce, pozostawia wiele do życzenia i nie spełnia niestety żadnych norm. Czy zawsze tak było? Nie.

Do 2004 roku mieliśmy normy jakościowe, określające, co można sprzedawać jako opał w składach węgla. Portal wyborcza.biz przypomina jednak, że te przepisy nie były spójne z prawem unijnym, dlatego zostały wyrzucone do kosza a nowe, choć powstały w 2010 roku, wciąż czekają na wprowadzenie w życie. W Internecie łatwo znaleźć komentarze, że potrzeba "odważnego", który nie będzie bał się narazić choćby lobby górniczemu.

co powinno być w tych przepisach...

Pojawiają się głosy, że nowe normy powinny przede wszystkim zakazać sprzedawania tak zwanego mułu węglowego. Do 2004 roku nie było wolno tego robić, bo to najgorsze możliwe paliwo. Jego ogromną zaletą jest jednak cena i ...tylko cena.
Mimo tego, jak powiedział Kompanii Węglowej, Tomasz Głogowski, sprzedaż mułu nie jest specjalnie dochodową gałęzią działalności Kompanii. Firma ma 14 kopalni, w tym jedną w Małopolsce, w Brzeszczach a nieszczęsny muł węglowy sprzedaje tylko w jedenej. Rzecznik przekonuje również, że od mułu węglowego znacznie bardziej trujące są śmieci, chętnie spalane w małopolskich piecach plastikowe butelki.

Co więcej, palenie mułem nie jest takie proste. Żeby ogrzać dom, potrzeba go bardzo dużo, nie każdy też piec jest w stanie sobie z nim poradzić. Przy paleniu mułem trzeba też pieca często doglądać. W Kompanii Węglowej kupują go przeważnie właściciele domów jednorodzinnych, prawdopodobnie po to, żeby domieszać muł do węgla.

Według wyliczeń, również pochodzących z portalu wyborcza.biz. muł węglowy spalany w najtańszych, powszechnie używanych u nas piecach, emituje nawet dziesięciokrotnie więcej zanieczyszczeń niż dobrej jakości węgiel, spalany w wysokiej klasy kotle.
Mułu trzeba też zużyć dużo więcej niż porządnego węgla.

Ale i tak palenie nim wychodzi taniej. ...

Muł można kupić już za 250 złotych za tonę, choć zdarzają się oferty sprzedaży za kilkadziesiąt złotych. Tona porządnego węgla kosztuje 550 złotych.

Dlatego za zakazem sprzedaży mułu i niewiele od niego lepszego miału powinien pójść rządowy program, wspierający finansowo najuboższych. Należałoby też pomyśleć o refundowanej wymianie kiepskich pieców na lepsze i oczywiście droższe. Miałoby to też dobre strony - dobry piec potrzebuje mniej węgla.

Kiedy w życie wejdą węglowe normy? Tego nie wiadomo. Podobnie jak tego, kiedy w Krakowie będzie obowiązywał całkowity zakaz palenia węglem.

 

Daniela Motak

Skąd wzięła się moda na góralszczyznę?

  • calendar_today Piątek, 2015.04.17
Do podhalańskich szkół wrócą lekcje poświęcone góralszczyźnie. To dlatego, że mali Podhalanie coraz mniej wiedzą o swoich korzeniach i tradycjach, a góralska gwara zanika.

Wszystko zaczęło się od mody na Zakopane. Dzisiejsza "stolica Tatr" powstała na miejscu sezonowych pasterskich koczowisk. W 1605 roku po raz pierwszy użyto nazwy "Zakopane", która według jednej z legend wywodzi się od polany "Kopanej", położonej u stóp Tatr. Osiedlił się tam pierwszy zakopiańczyk - Piotr Gąsienica, najpewniej rycerski giermek noszący pasiaste, charakterystyczne dla giermków odzienie, zwany z jego powodu "Gąsienicą'.

Początki Zakopanego wcale nie wiążą się z turystyką górską, wspinaczką, nartami czy sztuką ludową, ale - z przemysłem. I to - z przemysłem ciężkim. W 1766 roku ruszyła budowa huty żelaza w Kuźnicach, największej huty w Galicji. Huta działała też w dolinie Kościeliskiej  Dobrze rozwijało się też przetwórstwo drewna.

Dopiero w 1873 roku zwrócono uwagę na podtatrzańską przyrodę i zakopiański mikroklimat.  Zrobił to jako pierwszy słynny warszawski lekarz - Tytus Chałubiński. Najpierw sam na dłużej przyjechał pod Tatry, potem zaczął namawiać na takie wyprawy swoich pacjentów i przyjaciół.

I tak zaczęła się historia Zakopanego jako uzdrowiska, w którym leczono gruźlicę, anemię i nerwice. Leczyli się przede wszystkim artyści i twórcy i to oni posłali w świat zakopiańską legendę.

W Zakopanem zaczęły powstawać instytucje i stowarzyszenia, zakładane przez ludzi sztuki, naukowców, społeczników, z których wielu osiedlało się pod Tatrami na stałe. Zaczęły się też rozwijać organizacje turystyczne. a równolegle - trwał upadek zakopiańskiego przemysłu.

Od mniej więcej 1894 roku zaczęto w Zakopanem i okolicach wędrować i jeździć na nartach.  Coraz popularniejsze stawały się górskie wędrówkim, otoczone nimbem przygody i romantyzmu.

Dostrzeżono też mroczne oblicze gór - po śmierci w lawinie pod Małym Kościelcem Mieczysława Karłowicza, kompozytora, taternika i narciarza, współzałożyciela Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Po 1890 roku Stanisław Witkiewicz stworzył podstawy stylu zakopiańskiego, obejmującego przede wszystkim architekturę i sztukę, również tę użytkową.

Zakopane i Tatry trafiły też do literatury, góralska gwara, stroje i muzyka zaczęła być kojarzona z kwintesencją polskiej "ludowości". Stąd też pojawiające się złośliwe teorie mówiące, że to właśnie artyści "wymyślili" góralszczyznę. Może nie wymyślili, ale na pewno jakbyśmy dziś powiedzieli - wypromowali.

Artyści nie tylko tworzyli, ale też fantastycznie się bawili, no i to też "budowało" zakopiańską legendę. Poza tym, było to wtedy - jeżeli wierzyć literaturze, wspomnieniom i przekazom - przepiękne miejsce.


Określenia "zimowa stolica Polski" użyto po raz pierwszy przed I wojną światową. A w 1962 roku liczba gości przyjeżdżających do Zakopanego po raz pierwszy przekroczyła milion. I tak już zostało. Teraz do Zakopanego przyjeżdża rocznie nawet 3 i pół miliona gości.


Daniela Motak, jgk

Głosowanie korespondencyjne. Jak to będzie wyglądać?

  • calendar_today Piątek, 2015.04.17
W majowych wyborach prezydenckich każdy będzie mógł zagłosować korespondencyjnie, nadając list na poczcie. To nowość, bo do tej pory głosować w taki sposób mogli wyborcy niepełnosprawni i Polacy mieszkający za granicą.

Żeby móc wysłać swój głos pocztą, trzeba do 27 kwietnia zgłosić taki zamiar w swoim urzędzie gminy lub miasta. Wniosek można wysłać ustnie, pisemnie, pocztą elektroniczną, faksem.  We wniosku trzeba podać nazwisko i imię lub imiona, imię ojca, datę urodzenia oraz PESEL.  Trzeba też dołączyć oświadczenie o wpisaniu wyborcy do gminnego rejestru wyborców i podać adres, na który dostaniemy tak zwany pakiet wyborczy.


Złożą się na niego:

  • koperta zwrotna
  • karta do głosowania
  • koperta na kartę do głosowania
  • oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu
  • instrukcja głosowania korespondencyjnego
  • oraz - jeżeli wyborca sobie tego we wniosku zażyczy - nakładka do zagłosowania w alfabecie Braille'a dla niewidomych.

Pakiet wyborczy powinien trafić do adresata najpóźniej 4 maja. Żeby go odebrać, trzeba będzie się wylegitymować dokumentem potwierdzającym tożsamość i pisemnie pokwitować odbiór.

Wyborca odda swój głos i włoży kartę do koperty z odpowiednim napisem a potem kopertę zaklei. Niezaklejona koperta będzie oznaczać, że głos jest nieważny. Kopertę z kartą wyborca włoży do kolejnej koperty, tej zwrotnej, z adresem obwodowej komisji wyborczej i wyśle.  

Z pozoru proste i łatwe. Ale już pojawiło się sporo wątpliwości. Na przykład, czy listy zdążą dojść gdzie trzeba, czy zostaną dostarczone o czasie i jak sprawdzić, że głosował naprawdę ten, kto powinien.

Tu już apel do naszej obywatelskiej uczciwości.

Krajowe Biuro Wyborcze uspokaja, że już to przerabialiśmy. Głosować korespondencyjnie można od 2011 roku i jak dotąd, taki sposób się sprawdzał.  Tyle tylko, że teraz może dotyczyć znacznie większej liczby wyborców.  Pracownicy Biura zapewniają, że przeszkolą urzędników.

To dobrze, bo przerabialiśmy też niestety zamieszanie z liczeniem głosów i blamaż Państwowej Komisji Wyborczej podczas jesiennych wyborów samorządowych, więc ta nowość, jak każda nowość, może sprawić, że zamieszanie się powtórzy i coś nie zadziała.  A to mogłoby podważyć i tak już nadwątlone zaufanie do sprawności organizacyjnej tych, którzy odpowiadają za wybory.

 


Daniela Motak, jgk

Czy Rabka może przestać być "zdrojem"?

  • calendar_today Piątek, 2015.04.17
Rabka - ciągle jeszcze Zdrój - ma tak brudne powietrze, że może ponoć stracić z nazwy słowo "zdrój". Czy to rzeczywiście możliwe i kto decyduje, które miejscowości są "zdrojami" a które nie?

Miło brzmiące dla ucha słowo "zdrój" może - ale nie musi - mieć w nazwie każda miejscowość ustawowo uznana za uzdrowisko, w którym podstawą leczenia są wody mineralne.  Żeby zostać uzdrowiskiem, miejscowość musi spełnić szereg warunków, takich jak wyjątkowe walory klimatyczne i przyrodnicze, infrastruktura, tradycje.  Dodanie członu "zdrój" opiniuje Komisja Nazw Miejscowości i Obiektów Fizjograficznych a ostatecznie zatwierdza Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji.  Taką nazwę obowiązkowo piszemy z kreseczką, czyli mówiąc fachowo - z dywizem - a nie ze spacją, czyli przerwą.

I choć "zdrój" w nazwie to słowo sympatyczne i będące przedmiotem dumy władz miejscowości, to w języku potocznym, również miejscowych często bywa pomijane. W Polsce takich miejscowości jest 45, w Małopolsce - 6.

To:

  • Wysowa-Zdrój,
  • Rabka Zdrój,
  • Piwniczna Zdrój,
  • Łomnica Zdrój,
  • Krynica - Zdrój
  • i osiedle Żegiestów - Zdrój, czyli część wsi Żegiestów.

Nie ma wśród nich małopolskiej Szczawnicy, która jest uzdrowiskiem, ale prywatnym. Szczawnica - urokliwa i pięknie położona spełnia wszystkie warunki wymagane od uzdrowiska, jako uzdrowisko przedstawia się też na stronach internetowych. I słusznie, nie ma jej zaś w spisie uzdrowisk państwowych. I nie jest "zdrojem", bo wody mineralne, czyli "szczawy" ma już w nazwie.

Decyzję o uznaniu miejscowości za uzdrowisko podejmuje Ministerstwo Zdrowia. Co 10 lat uzdrowiska muszą udowadniać, że wciąż są uzdrowiskami, czyli że panujące w nich warunki klimatyczne lub przyrodnicze nie pogorszyły się i nie wpłynęły na jakość leczenia. Kilka miejscowości utraciło ten status - wśród nich na przykład Jastrzębie-Zdrój, Opolno-Zdrój czy dzielnica Wałbrzycha zwana Starym Zdrojem. We wszystkich trzech byłych uzdrowiskach zawiniły kopalnie, choć Jastrzębie-Zdrój, leżące na Górnym Śląsku, zachowało "zdrój" w oficjalnej nazwie.

Swego czasu ekolodzy alarmowali, że czarne chmury zbierają się też na małopolskim uzdrowiskami. W Krynicy-Zdroju toczył się spór o budowę wielkiego apartamentowca, który mógł zagrozić podziemnym źródłom wód mineralnych. Wcześniej ogromne kontrowersje budził tor saneczkowy u stóp góry Parkowej. Mimo tego Krynica wciąż jest uzdrowiskiem, podobnie jak Rabka-Zdrój, od której zaczęliśmy tę opowieść.

Ostatni raz Rabka z sukcesem udowodniła, że spełnia kryteria uzdrowiska w 2008 roku. Ma więc jeszcze trzy lata do ustawowych 10, żeby znów to potwierdzić. Jeżeli coś jednak będzie nie w porządku, na przykład zatrute smogiem powietrze, Ministerstwo Zdrowia może dać uzdrowisku czas na naprawienie nieprawidłowości, bo z reguły tak robi. Może też program ochrony powietrza coś w tej sprawie zmieni na lepsze. I wcale też niekoniecznie za utratą statusu uzdrowiska musi iść utrata "zdroju" w nazwie.

Trudno jednak cieszyć się i ze statusu uzdrowiska i ze "zdroju" w nazwie, jeżeli smogu mamy wciąż za dużo.

 

Daniela Motak

Po co nam komornik?

  • calendar_today Piątek, 2015.04.17
Komornik zajął budynki WSB w Sączu, a asesor komorniczy, Michał Kubik z Łodzi, został skreślony z listy za to, że zabrał ciągnik rolnikowi, choć dłużnikiem był jego sąsiad. Dzięki tej - i nie tylko tej sprawie - komornicy nie mają dobrego wizerunku. I chyba nigdy nie mieli. Po co właściwie są potrzebni?

Jeżeli prześledzimy materiały umieszczone na stronie internetowej Krajowej Rady Komorniczej, dowiemy się, że komornik to, najprościej mówiąc rzecznik, a może nawet obrońca wierzycieli, który w ich imieniu występuje przeciwko dłużnikom. Może więc działać na przykład na rzecz samotnej matki, której sąd przyznał alimenty na dzieci od byłego męża, ich ojca. Jeżeli ojciec nie płaci lub nawet, jak to często bywa, ukrywa swoje dochody, komornik wkracza do akcji. 

Może też wyegzekwować dług od sąsiada, któremu nieopatrznie i lekkomyślnie pożyczyliśmy pieniądze czy jakieś wartościowe przedmioty. Zajmuje się też ściganiem w imieniu banków niespłacanych kredytów. Komornik proponuje dłużnikowi różne sposoby wyjścia z sytuacji - m.in. rozłożenie długu na raty. 

Jeżeli dłużnik nadal nie płaci, komornik może zlicytować jego majątek a zdobyte w ten sposób pieniądze przekazać wierzycielowi. 

Dłużnikiem może być nie tylko osobą fizyczną, ale też, instytucją, jak choćby wspomniana dziś w Radiu Kraków Wyższa Szkoła Biznesu w Nowym Sączu, której budynki zajął komornik, bo nie spłacała bankowego kredytu. 

Na stronie Krajowej Rady pracę tę opisują zgrabne i przyjemne w oglądaniu filmiki, jeden z nich ma tytuł "Komornik nie zabiera, komornik oddaje". Można mieć jednak wrażenie, że ani ten tytuł ani film nie są w stanie "odczarować" niedobrego komorniczego wizerunku. 

Temu wizerunkowi nie robią też pewno dobrze zarobki komorników, w powszechnym mniemaniu niemoralnie wręcz wysokie... Aplikanci komorniczy zarabiają od dwóch do czterech tysięcy złotych brutto. Gdy zdadzą zawodowy egzamin i zostają asesorami, ich zarobki osiągają od pięciu do sześciu tysięcy złotych brutto.

Górna granica komorniczych zarobków ponoć NIE ISTNIEJE, ale tutaj, jak w wielu innych branżach, najwyższe zarobki zarezerwowane są dla... gwiazd tego zawodu, czyli tych kancelarii komorniczych i komorników, którzy pracują przy najbardziej intratnych lub prestiżowych sprawach. 
To trochę tak jak praca w palestrze.  

Nie jest to jednak - choć pewno ciężko w to uwierzyć - praca lekka, łatwa i przyjemna. Portal zawodowe.com przestrzega ewentualnych chętnych, że muszą być przygotowani na ciężką, stresującą pracę, obciążającą psychicznie. 

Komornik najczęściej pracuje samodzielnie, dlatego musi być świetnie zorganizowany. Musi umieć podejmowć szybkie i często trudne decyzje. Zdarza się, że podczas egzekucji czy licytacji jest niebezpiecznie i komornik dostaje policyjne wsparcie. Miejscem pracy komornika jest kancelaria komornicza pracująca na rzecz danego Sądu Rejonowego. 

Liczba komorników w Polsce jest ściśle określona – miejsce pracy można znaleźć dopiero wówczas, gdy zwolni się jedno z istniejących stanowisk lub Ministerstwo Sprawiedliwości podejmie decyzję o zwiększeniu liczby miejsc pracy. Przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, który obejmuje Małopolskę i świętokrzyskie pracuje ponad 120 komroników. 

Definicja prawna tego zawodu mówi, że komornik to funkcjonariusz publiczny. Żeby nim zostać, trzeba spełnić szereg warunków. Najważniejszy to ukończenie aplikacji komorniczej i zdanie egzaminu. Trzeba też ukończyć 26 lat. 

 

(Daniela Motak/ew)

Czy grozi nam powrót gruźlicy?

  • calendar_today Piątek, 2015.04.17
Do Małopolski dotarła zza polskiej wschodniej granicy groźna gruźlica lekoodporna. A jak przyznał w rozmowie z Radiem Kraków wicemarszałek Małopolski, Wojciech Kozak, na gruźlicę zapadają coraz młodsi małopolanie. Szpital leczący gruźlików w małopolskim Jaroszowcu jest oblegany a województwo szykuje program profilaktyczny, żeby zapobiegać gruźlicy. Jak to się stało, że gruźlica, uznana za zapomnianą i kojarzona z XIX-wieczną nędzą - wróciła?

Tak naprawdę gruźlica nigdy nie odeszła na dobre. Tyle tylko, że z choroby niemal powszechnej w naszej części Europy stała się chorobą stosunkowo rzadką. Teraz powszechnie chorują na nią mieszkańcy Azji i Afryki Subsaharyjskiej. Azjaci to aż 59 procent chorych. Z kolei w Afryce gruźlica idzie w parze z HIV. Zakażenie wirusem wielokrotnie zwiększa ryzyko zapadnięcia na gruźlicę, a w Afryce zakażonych jest bardzo wielu.

Chorzy zakażają zdrowych. Zdarza się, że nie wiedzą o chorobie, bo niezdiagnozowana gruźlica może dawać mylące objawy lub nie dawać ich wcale. 

Gruźlicę powoduje również azajatycka i afrykańska nędza, której my chyba nawet nie umiemy sobie wyobrazić: praca ponad siły, nędzne mieszkania, niemożliwość dbania o higienę, fatalne jedzenie i niedożywienie, brak dostępu do opieki zdrowotnej. To wszystko sprawia, że gruźlica jest w Trzecim Świecie wciąż obecna. HIV zbiera ponure żniwo również za naszą wschodnią granicą, niebezpiecznie blisko. A gdzie HIV, tam też gruźlica. Więcej też niż kiedykolwiek jeździmy po świecie, a i to sprzyja rozwojowi i przenoszeniu chorób...

Co ciekawe, w Europie potencjalnymi ofiarami tej choroby są przede wszystkim ludzie młodzi. Zdarza się, że zbyt intensywnie pracują, nadużywają alkoholu i narkotyków, żeby odreagować stres i presję w jakiej żyją, jedzą byle co i byle jak. Sporo przypadków gruźlicy notuje się w Portugalii, Estonii, Bułgarii, na Łotwie i na Litwie oraz w Rumunii. Rzadziej niż Polacy na gruźlicę chorują Słowacy, Niemcy i Czesi. 
 
A co zrobić, żeby nie zachorować? To w warunkach, które osiągnęliśmy w Europie nie jest trudne. Mądrze jeść. Nie stronić od ruchu. Regularnie badać płuca. 


Kilka słów o historii walki z gruźlicą. Choć dziesiątkowała ludzi od XVII wieku, to wywołujące ją drobnoustrije zwane prątkami odkrył dopiero w 1882 roku niemiecki uczony Robert Koch. Na jego cześć drobnoustroje nazywa się "prątkami Kocha". W 1921 roku po raz pierwszy zastosowano szczepionkę przeciwgruźliczą, od 1946 roku masowo stosuje się pierwsze skuteczne leki na gruźlicę. 

Niestety, już w lataach 90. Światowa Organizacja Zdrowia uznała gruźlicę za chorobę stanowiącą globalne zagrożenie zdrowotne. Teraz to druga, po AIDS, przyczyna zgonów na świecie. 

 

(Daniela Motak/ew)

O ustawie krajobrazowej

  • calendar_today Piątek, 2015.03.20
„Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała, Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała, A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.”

Wieszcz Adam pisał to co prawda o krajobrazie litewskim, a właściwie białoruskim, ale komuż nie przychodzą te słowa na myśl podczas letniego spaceru. Do czasu, kiedy zamiast gruszy zobaczy wielkoformatowy bilbord. W czasach Mickiewicza prawa chroniące krajobraz nie były potrzebne. Teraz jednak okazuje się, że potrafimy zepsuć nawet to, co mamy zupełnie za darmo. Dziś Sejm, nie bez głosów przeciwnych, uchwalił tzw. ustawę krajobrazową Jednym z jej celów jest uporządkowanie obecności reklam w przestrzeni publicznej. Ustawa m.in. definiuje pojęcie reklamy, szyldu, krajobrazu, krajobrazu kulturowego, krajobrazu priorytetowego. Podczas sejmowej debaty określono tę propozycję jako "rewolucyjną.

Każdy sejmik wojewódzki będzie miał obowiązek sporządzenia audytu krajobrazowego. Będzie mógł określić obszary specjalnie chronione, gdzie wielkoformatowe reklamy będą zakazane. Na takim obszarze budynki będą musiały mieć określoną prawem wysokość, kształt, a nawet rodzaj materiału, z którego są zbudowane.

Takie regulacje, wynikają nie tylko z potrzeby chronienia polskiego krajobrazu, ale również z wymogów prawa europejskiego.

Obecnie na terenach uznanych za obszary chronionego krajobrazu i parki krajobrazowe powstają farmy wiatrowe, kominy, silosy, maszty telefonii komórkowej i nie ma prawnych możliwości, aby temu zapobiegać.

 

Marta Szostkiewicz, jgk

O polityce senioralnej

  • calendar_today Wtorek, 2015.03.17
W programie Radia Kraków "O Tym się mówi" sprawdzaliśmy, co Kraków proponuje seniorom i czy te propozycje spełniają ich oczekiwania. Polskie społeczeństwo jest jednym z najszybciej starzejących się w Europie, czas więc najwyższy poważnie potraktować tak zwaną "politykę senioralną".

Rok temu, w styczniu, w Polsce odbył się PIERWSZY KONGRES ZDROWEGO STARZENIA - czyli spotkanie lekarzy i socjologów z politykami. Postanowiono wówczas, że powstanie stała, sejmowa komisja, zajmująca się polityką senioralną. I tak się stało - 9 maja Sejm komisję powołał.

Komisja ma się zajmować kształtowaniem polityki państwa wobec osób starszych. Jej działalność obejmuje najważniejsze obszary życia osób starszych - czyli:

  • zdrowie
  • samodzielność
  • aktywność zawodową, edukacyjną, społeczną i kulturalną.

Powstały też dokumenty, które mają pomóc w realizowaniu ogólnopolskiego programu dla osób starszych. Dzięki temu programowi ma się wydłużyć aktywność zawodowa, społeczna i obywatelska seniorów, wyrównane mają być ich szanse w dostępie do usług medycznych.

Teraz - jak informuje portal Na Temat - w Polsce na 100 tysięcy osób przypadają dwie dziesiąte geriatry, a wydatki na leki to wciąż dla wielu seniorów koszty nie do udźwignięcia.

Działania komisji do spraw polityki senioralnej mają też doprowadzić do tego, że seniorzy będą dłużej aktywni sportowo i fizycznie, a więc - zdrowsi, a ich potencjał, który niewątpliwie mają - zostanie dobrze spożytkowany. Mowa jest też o potrzebie budowania pozytywnego wizerunku osób starszych. (bo z tym nowoczesne społeczeństwa mają problem...)

 W sensie formalnym więc można powiedzieć - tak, mamy w Polsce politykę senioralną. Trudno jednak o głosy chwalących ją seniorów. Ich życie wciąż nie jest usłane różami.

Polityka senioralna nawiązuje też do tak zwanej "srebrnej ekonomii", czy też "srebrnej gospodarki", czyli systemu ekonomicznego, ukierunkowanego na wykorzystanie potrzeb i potencjału osób starszych. To, na przykład, produkcja i sprzedaż łatwych w obsłudze telefonów komórkowych z dużymi, czytelnymi ekranami i dużymi klawiszami. To również turystyka senioralna, bankowe konta dla seniorów, często darmowe, czy Uniwersytety Trzeciego Wieku.  

I na koniec - pytanie - kiedy stajemy się seniorem? Pojawia się cezura 50+, 60+, 70+. Pociechą może być to, że żyjemy coraz dłużej i nieco inaczej niż kiedyś - a więc i seniorami stajemy się później - przynajmniej - we własnym odczuciu.

 

Daniela Motak
 

O Trybunale Konstytucyjnym

  • calendar_today Poniedziałek, 2015.03.16
"Dziennik Poski" poinformował w poniedziałek, że krakowscy radni zaskarżą do Trybunału Konstytucyjnego przepisy ustawy o działalności leczniczej, która z rzuca na samorządy odpowidzialność za długi szpitali. Może to doprowadzić do likwidacji placówek.

Czy każdy może złożyć wniosek w Trybunale Konstytucyjnym?

Tak. Każdy obywatel polski lub cudzoziemiec mieszkający w Polsce, który uważa, że jego wolności lub prawa wynikające z Konstytucji zostały naruszone przez sądowy wyrok lub decyzję administracyjną, może złożyć tak zwaną skargę konstytucyjną.
Mogą to też robić:

  • partie polityczne,
  • stowarzyszenia czy
  • związki zawodowe.

Skargę w naszym imieniu może sporządzić wyłącznie adwokat albo radca prawny, jeżeli zaś nie mamy pieniędzy - możemy poprosić sąd o wskazanie prawnika, który zrobi to z urzędu.

Nie możemy się jednak poskarżyć na niekorzystny dla nas wyrok lub decyzję, tylko na jego podstawę prawną, czyli przepis lub ustawę, na podstawie której  wyrok zapadł lub  decyzję podjęto. Mamy na to 3 miesiące od doręczenia nam prawomocnego wyroku.

Z wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego mogą się zwracać również między innymi:

  • prezydent i premier,
  • marszałkowie Sejmu i Senatu,
  • Rzecznik Praw Obywatelskich,
  • grupy posłów i senatorów,
  • organizacje pracodawców,
  • kościoły i związki wyznaniowe.

Trzeba jednak pamiętać, że TK to nie to samo co sąd. Nie zajmuje się sporami między obywatelami, czy między obywatelem a instytucją.
Jego zadaniem jest WYŁĄCZNIE badanie, czy prawo lub przepis, uchwała albo ustawa, na podstawie której sąd czy urząd wydał decyzję mającą wpływ na nasze życie są zgodne z Konstytucją lub umowami międzynarodowymi. Konsekwencją wyroku może być uchylenie lub zmiana spornego przepisu czy prawa.

Teraz na wokandzie TK ma kilkanaście spraw, związanych z ustawą o grach hazardowych. Całkiem niedawno sędziowie orzekli, że dwa budzące wątpliwości fragmenty ustawy są zgodne z konstytucją, choć nie do końca spełniają formalne prawne wymogi.

A wśród najważniejszych orzeczeń TK wymieniana jest na przykład sprawa mienia zabużańskiego - czyli rekompensat za dobra, pozostawione w czasie wojny przez Polaków na dawnych Kresach Wschodnich.

Trybunał ma też zbadać, czy częściowa likwidacja OFE była zgodna z konstytucją.

Trybunał obraduje i ma siedzibę w Warszawie.

W Trybunale Konstytucyjnym zasiada 15 sędziów. Są wybierani do tego szacownego grona przez Sejm spośród osób, które powinny wyróżniać się wybitną wiedzą prawniczą. Możemy się pochwalić, że w składzie Trybunału od lat mamy dużą krakowską i małopolską "reprezentację". W obecnej kadencji wiceprzewodniczącym jest tarnowianin Stanisław Biernat, gorliczanin i były poseł Marek Kotlinowski oraz krakowianie Stanisław Rymar i Piotr Tuleja. A pierwszym prezesem TK był wybitny krakowski prawnik, Andrzej Zoll.

 

Daniela Motak

O alimentach

  • calendar_today Czwartek, 2015.03.12
Słowo "alimenty" kojarzy się głównie z tatą, który płaci (albo - jak dużo o tym mówiliśmy w programie Przed Hejnałem w Radiu Kraków - nie płaci) na utrzymanie swoich dzieci. I faktycznie, takich spraw i takich historii jest najwięcej.

W audycji "Przed hejnałem": Miej honor - płać alimenty!


Ale nie tylko ojcowie płacą alimenty. Krąg osób, które podlegają tak zwanemu obowiązkowi alimentacyjnemu, jest znacznie szerszy....

O alimenty mogą wystąpić rodzice wobec dorosłych i samodzielnych dzieci. Polskie prawo dopuszcza taką możliwość, gdy - jak to się w prawniczym języku mówi - rodzic POPADNIE W NIEDOSTATEK, czyli - gdy nie stać go na czynsz czy leki a choroba lub kalectwo uniemożliwiają podjęcie dodatkowej pracy.

Żyjący w niedostatku ojciec może w pierwszej kolejności domagać się alimentów od swoich dzieci a jeżeli dzieci nie żyją - od wnuków lub od swoich rodziców oraz rodzeństwa.

Jeżeli ojciec jest rozwiedziony, w pierwszej kolejności może żądać alimentów od eksmałżonki.

O alimenty od dzieci dla żyjącego w niedostatku rodzica może też wystąpić gmina albo prokuratura lub organizacja, zajmująca się pomocą rodzinie.

Alimentów mogą się domagać od siebie wzajemnie również rozwiedzeni małżonkowie. Ich wysokość zależy do tego, kto i w jakim stopniu jest winny rozwodu. O alimenty można też wystąpić wobec konkubenta lub konkubiny, jeżeli taki związek ma wspólne dzieci, uznane przez ojca.

Gdy zabraknie bliższych krewnych, można się domagać alimentów od rodzeństwa. Jednak brat i siostra mogą zostać obarczeni tym obowiązkiem tylko wtedy, gdy ich na to stać.  O alimenty można pozwać zarówno rodzeństwo rodzone, jak i przyrodnie.

Tych spraw jest jednak mniej, niż takich, w których głównymi bohaterami są ojcowie, lub, rzadziej, matki....

No to jeszcze na koniec --- skąd wzięło się to słowo.... Pochodzi z łaciny, w której słowo "alimentum" oznacza pokarm.

 

Daniela Motak, jgk

O ekwiwalentach za niewykorzystany urlop

  • calendar_today Czwartek, 2015.03.12
Historia wielickiego starosty, który wypłacał sobie ekwiwalent za rzekome urlopy, to dobra okazja do przypomnienia sobie regulujących te sprawy przepisów, które mówią komu i na jakich zasadach przysługuje wypłata ekwiwalentu za niewykorzystany urlop.

Starosta wielicki zostaje na stanowisku. Tak zadecydowali radni w tajnym głosowaniu

Ekwiwalent to kwota obliczana dla każdego pracownika na podstawie wynagrodzenia i współczynnika określanego na każdy rok kalendarzowy między innymi przez pracodawcę. Te wyliczenia są dość skomplikowane, można jednak przyjąć, że dla zarobków, powiedzmy -  3 tysiące złotych brutto ekwiwalent wynosi 142 złotych i 86 groszy za dzień niewykorzystanego urlopu dla osoby zatrudnionej na pełnym etacie.  

Nie oznacza to jednak, że ekwiwalent możemy dostać zamiast urlopu. Nie można zrezygnować z czasu wolnego od pracy, żeby w zamian dostać pieniądze. Ekwiwalent dostaniemy tylko wówczas, gdy zwalniamy się lub zostajemy zwolnieni z pracy a do czasu rozwiązania umowy nie wykorzystamy należnego nam urlopu. Takie rozwiązanie obowiązuje wszystkich - bez względu na zajmowane stanowisko.

Nie inaczej jest, gdy mamy do czynienia z samorządowcami wysokiego szczebla - starostami, wójtami, burmistrzami, prezydentami miast, marszałkami i wicemarszałkami województw, którzy ekwiwalent za niewykorzystany urlop mogą dostać dopiero po zakończeniu kadencji. I korzystają z tego prawa bardzo chętnie, niezależnie od opcji politycznej, którą reprezentują.

Jak to możliwe  - pracownicy samorządowi nie dostają dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych, lecz odbierają sobie godziny nadliczbowe w naturze. Zaś wójtowie, starostowie czy marszałkowie jako osoby poza efektywnym nadzorem pracodawczym łatwo mogą liczbę tych godzin fałszywie zawyżać.

To oznacza, że obecność na weekendowych, popołudniowych czy wieczornych oficjalnych uroczystościach, festynach promujących miasto czy gminę jest ich obowiązkiem i pracą, za którą nie należą się ani dodatkowe pieniądze, ani dni wolne. Samorządowcy zamiast urlopu
bezprawnie biorą dni wolne w zamian za "pracę" poza godzinami urzędowania, formalnie nie wykorzystują i nie wykazują urlopu i dostają za niego finansowy ekwiwalent.

Lokalne media z całej Polski podają dziesiątki podobnych przykładów z całego kraju - wystarczy zajrzeć do internetu, żeby się o tym przekonać. To wszystko dlatego, że samorządowcy wysokiego szczebla nie mają "szefa", który mógłby ich wysłać na urlop, tak, jak jest to we wszystkich innych firmach. Stąd pokusa niechodzenia na urlopy i kumulowania ekwiwalentów, które po 4-letniej kadencji sięgają dziesiątków tysięcy złotych. A nieliczne głosy prawników, wołające o zmianę tego prawa, są od lat ignorowane.

 

 

Daniela Motak, jgk

O historii kościoła unickiego

  • calendar_today Wtorek, 2015.03.10
Można się pogubić od samych nazw. Kościół greckokatolicki, unicki, ukraińska cerkiew, Bizantyjski Katolicki Kościół Ukraiński… oraz, potocznie i niepoprawnie, kościół grekokatolicki. Oficjalna nazwa obowiązująca dopiero od 1975 roku to kościół katolicki obrządku bizantyjsko-słowiańskiego.

Ale historia jest oczywiście dużo starsza. Sięga unii brzeskiej z 1596 roku, kiedy to w Brześciu, wtedy nazywanym Brześciem litewskim (dziś na Białorusi) biskupi Kościoła prawosławnego ze wschodnich terytoriów I Rzeczpospolitej zdecydowali się na podporządkowanie papieżowi, czyli unię z Rzymem. Unici, bo tak też ich nazywano, zachowali swoją wschodnią liturgię i strukturę. Księża, podobnie jak księża prawosławni przed święceniami kapłańskimi mogli się żenić.

Losy kościoła unickiego były bardzo burzliwe. W czasach zaborów, Unia została praktycznie zlikwidowana na terenach włączonych do Cesarstwa Rosyjskiego, a w Królestwie Polskim ostro prześladowana. Duchowni i wierni przeszli pod kościelną władzę cerkwi moskiewskiej.

W zaborze austriackim natomiast kościół greckokatolicki świetnie się rozwijał.

W II Rzeczpospolitej kościół greckokatolicki był zrównany w prawach z kościołem rzymskim. Państwo wypłacało duchowieństwu pensje i emerytury, pokrywało koszty administracji kościelnej i koszty funduszów budowlanych. Stosunek władz państwowych do kościoła, przez cały okres międzywojenny, określano jako „poprawny, choć nacechowany pewną nieufnością”.

Po II wojnie światowej historia się powtórzyła. Na terenach Republiki Ukraińskiej ZSRR wszyscy biskupi kościoła unickiego zostali aresztowani i skazani na wieloletnie więzienia, a wierni zmuszeni do podporzadkowania się cerkwi prawosławnej. W Związku Radzieckim kościół unicki praktycznie nie istniał, a jeśli już, to w głębokiej konspiracji.

W Polsce było tylko trochę lepiej. Po akcji „Wisła”, ukraińscy wierni zostali przesiedleni na północny zachód kraju. Wiele opuszczonych cerkwi zostało zniszczonych, nie istniała osobna struktura kościelna. Cenzura państwowa nie pozwalała nawet słowem wspominać o istnieniu kościoła unickiego.

Los po raz kolejny odwrócił się po 1989 roku. Unici bez przeszkód mogą praktykować, zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce. Rezydujący w Warszawie metropolita bezpośrednio podlega Watykanowi. Kościół ma swoja strukturę, seminarium, kościoły, a przede wszystkim wiernych, których jest ok. 35 tysięcy. W Krakowie cerkwiew kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-słowiańskiego znajduje się przy ul Wiślnej.

 

Co możemy zrobić, jeżeli zapłaciliśmy za bilety na koncert, który został odwołany

  • calendar_today Poniedziałek, 2015.03.09
Piątkowy i sobotni koncert Paula Simona i Stinga nie odbędą się, bo Sting zachorował na grypę. Co w takiej sytuacji mogą zrobić ci, którzy zapłacili za bilety?

Warto przypomnieć, co możemy zrobić, jeżeli zapłaciliśmy za bilety na koncert, który albo nie dojdzie do skutku, albo jego program zostanie zmieniony.

Czytaj: Krakowski koncert Stinga i Paula Simona został odwołany

Kupując bilet na koncert, zawieramy umowę z jego organizatorem i podlegamy ochronie tak, jak w przypadku zawarcia umowy z biurem turystycznym, w którym kupujemy wakacje, bankiem, w którym bierzemy pożyczkę, czy deweloperem. Możemy więc dochodzić swoich praw.

Organizator może zmienić porę koncertu lub listę występujących na nim gwiazd tylko wtedy, gdy ma ważne, uzasadnione powody, takie, jak - na przykład - choroba artysty. Tak jest właśnie w przypadku krakowskich koncertów.

Jeżeli jednak nie odpowiada nam sam fakt zmiany daty koncertu, nieważne, na jaką, organizator powinien nam umożliwić odstąpienie od zawartej z nim umowy i zwrócić pieniądze proporcjonalnie do poniesionych przez nas kosztów.

Jeżeli zaś organizator ze swojej winy doprowadzi do odwołania koncertu - bo, na przykład, nie spełni wszystkich warunków artysty - mamy prawo do zwrotu biletu bez żadnych dodatkowych kosztów z naszej strony.  

Według niektórych prawników - jeżeli kupiliśmy bilet przez internet i dostarczył nam go kurier - bo i tak się zdarza - mamy prawo również do zwrotu opłaty za przesyłkę.

Te wszystkie wskazówki są dość ogólne, bo każda imprez masowa ma swój własny regulamin, organizatorzy proponują też różne rozwiązania swoim klientom. Dlatego w każdym, indywidualnym, przypadku najlepiej zacząć od rozmowy z nimi a potem ewentualnie szukać wsparcia w organizacjach broniących praw konsumentów.

Ostateczną, i często - najtrudniejszą i najbardziej żmudną drogą do dochodzenia swoich praw jest sąd.

 

 

Daniela Motak, jgk

 

Ocalić pamięć obozu koncentracyjnego w Płaszowie

  • calendar_today Piątek, 2015.03.06
Obóz w Płaszowie został założony jesienią 1942 roku na terenie wtedy podkrakowskiej gminy Wola Duchacka. Był to teren dwóch żydowskich cmentarzy, jednego jeszcze XIX-wiecznego i drugiego z lat 30. XX wieku. Początkowo obóz obejmował 5 hektarów powierzchni i był jednym z trzech obozów pracy dla krakowskich Żydów.

 Do obozu w Płaszowie trafili Żydzi ze stopniowo likwidowanego krakowskiego getta. W kwietniu 1943 roku getto zostało ostatecznie zlikwidowane, a mieszkający w nim krakowianie narodowości żydowskiej zostali pieszo wypędzeni do płaszowskiego obozu. Obóz zajmował już nie 5 a 80 hektarów, a liczba więźniów sięgnęła 25 tysięcy. Pracowali w wielu warsztatach i fabryczkach. Na terenie obozu szyto mundury, drukowano dokumenty, władz hitlerowskich. Były w obozie warsztaty samochodowe, elektryczne, stolarskie, ślusarskie. Więźniowie obozu byli zatrudnieni też m.in. w pobliskich kamieniołomach. Filie obozu Płaszów umiejscowione były przy większych zakładach przemysłowych; była wśród nich znana "Fabryka Naczyń Emaliowanych, własność Oskara Schindlera. Obraz obozu w Płaszowie został właśnie odtworzony w filmie Stevena Spielberga, „Lista Schindlera”.

 

Przez obóz Płaszów przeszło prawdopodobnie około 150 tysięcy więźniów, głównie z Małopolski, Węgier i Słowacji. Tysiące zginęły na miejscu, w wyniku chorób, wycieczenia. Byli masowo rozstrzeliwani. Innych wywożono na śmierć do Auschwitz I Bełżca. Ostania grupa więźniów została wywieziona do Birkenau 16 stycznia 1945 roku. Komendantem obozu był zanany ze swego okrucieństwa Amon Goth. Po zakończeniu wojny został aresztowany w amerykańskiej strefie okupacyjnej i przekazany do Polski. Gotch został oskarżony o zbrodnie ludobójstwa, skazany na śmierć i powieszony w Krakowie 13 września 1946 roku.


 

Więźniami obozu w Płaszowie byli min zmarła niedawno w Izraelu pisarka Miriam Akavia i Szymon Wiesenthal, założyciel tzw. ośrodka Wiesenthala, który przez dziesięciolecia po wojnie tropił ukrywających się na całym świecie nazistowskich zbrodniarzy.

 

Od wczesnych lat 90. każdego roku w rocznicę likwidacji krakowskiego getta, w połowie marca z pod Apteki pod Orłem na plac Bohaterów Getta wyrusza do obozu w Płaszowie Marsz Pamięci. Początkowo brało w nim udział kilkadziesiąt osób, z czasem dołączali inni krakowianie, ale też znani politycy,  m.in. ambasador Izraela w Polsce. Czy tych kilkuset krakowian pamietających o krakowianach żydowskiego pochodzenia, którzy zginęli w Płaszowie to dużo czy mało? Sami państwo oceńcie.

 

Marta Szostkiewicz

Skąd się wziął Dzień Kobiet?

  • calendar_today Piątek, 2015.03.06
Przed Dniem Kobiet warto przypomnieć, jakie są korzenie tego, dziś traktowanego nieco nieufnie, święta. Początki Międzynarodowego Dnia Kobiet wywodzą się z ruchów robotniczych w Ameryce Północnej i Europie. Pierwsze obchody Narodowego Dnia Kobiet odbyły się 28 lutego 1909 r. w Stanach Zjednoczonych. Rok wcześniej ulicami Nowego Jorku przemaszerowało 15 tysięcy robotnic zakładów odzieżowych, domagając się lepszych warunków pracy. A te były fatalne. Kilka lat później w jednej z nowojorskich szwalni zginęło podczas pożaru blisko 200 robotnic.

Kobiety o swoje prawa zaczęły się jednak dopominać już dużo wcześniej. Od połowy XIX wieku, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i Stanach zjednoczonych, ruch sufrażystek przebierał na sile. Głównym postulatem było przyznanie praw wyborczych. Zdeterminowane sufrażystki nie cofały się przed wystąpieniami gwałtownymi, pikietując urzędy publiczne, wdzierając się na sale obrad Izby gmin i przerywając wiece wyborcze. Jedna z nich, Emilia Davidson, zginęła podczas wyścigów konnych, stratowana przez konia. Wbiegła z transparentem na tor, wprost pod konia w barwach króla Jerzego V.

Jednak dopiero I wojna światowa przyniosła przełom. Podczas gdy mężczyźni poszli na front, kobiety zajęły ich miejsce w zakładach pracy i innych sektorach życia publicznego. Po zakończeniu działań wojennych nie było powrotu do przeszłości. Brytyjskie kobiety otrzymały pełnie praw wyborczych w 1929.

Również w odradzającej się Polsce kobiety nie zapominały upomnieć się o swoje prawa. Nie było jednak demonstracji, a cierpliwie stojąca na mrozie pod domem marszałka Piłsudskiego delegacja kobiet z trzech zaborów. Marszałek przyjął ich petycję i zdecydował, że Polkom należą się pełne prawa wyborcze.

Gorzej było z równością  w innych dziedzinach. W II RP zamężna kobieta nie mogła pracować bez zgody męża. W województwie śląskim kobiety po zamążpójściu były automatycznie zwalanie z pracy. Kobiety mogły co prawda studiować dowolny kierunek, ale dostęp do niektórych zawodów był bardzo trudny. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku było tylko 7 kobiet na stanowiskach sędziowskich i jedna pani prokurator. Z mocy ustawy kobieta nie mogła być ławnikiem. Prawo rodzinne również dyskryminowało kobiety. Domaganie się ustalenia ojcostwa i co za tym idzie alimentów, było w II RP prawie niewykonalne.

Działania sufrażystek i radyklanych feministek budzą dziś czasem drwiny czy lekceważenie. Jednak bez ich odwagi i determinacji kobiety, również w Polsce, nie byłyby tym, kim są. Dla wielu odgrywanie roli żony i matki jest dobrym pomysłem. Ważne jednak jest to, że jest wybór a nie przymus.

 

 

 

Marta Szostkiewicz

O zbieraniu podpisów w wyborach prezydenckich

  • calendar_today Poniedziałek, 2015.03.02
Zbieranie podpisów to nie to samo co zbieranie lajków na FB. Każdy kandydat i każda partia polityczna wystawiająca swojego kandydata w wyborach zbiórkę podpisów traktuje bardzo poważnie jako wstępny test popularności swojego kandydata czy też swojej listy w wyborach.

Podpisy zbiera się przy wyborach samorządowych. Tu próg jest stosunkowo niski od 50 do 300 podpisów w zależności, czy to wybory radnego w małej gminie, czy też wybory do sejmiku wojewódzkiego. By zarejestrować listę w wyborach do PE, potrzeba 10 tysięcy podpisów wyborców. Do parlamentu jest łatwiej: 3000 podpisów na senatora, 5 tysięcy pod listą kandydatów do Sejmu.

Najtrudniej jest zarejestrować w PKW kandydata na prezydenta RP. Najpierw musi zostać komitet wyborczy konkretnego kandydata. Taki komitet musi mieć pisemne poparcie co najmniej 1000 osób. Dopiero taki komitet, po ogłoszeniu przez marszałka sejmu terminu wyborów, może zacząć akcję zbierania podpisów obywateli ,którzy popierają danego kandydata. A jest co robić. Zgodnie z Ustawą o wyborze prezydenta RP potrzeba tych podpisów aż 100 tysięcy. Wzór karty, na której składa się podpisy, jest dokładnie ustalony. Musi zawierać nazwę danego komitetu oraz formułę: Udzielam poparcia kandydatowi na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. [imię (imiona) i nazwisko kandydata] w wyborach przypadających w ... roku.”

Oprócz własnoręcznego podpisu trzeba podać swoje imię i nazwisko, adres zamieszkania oraz numer pesel. Warto również przypomnieć, że poparcie może swoim podpisem wyrazić jedynie osoba mająca polskie obywatelstwo i która ukończyła 18 lat.

Raz udzielonego poparcia dla kandydata stwierdzonego podpisem nie można wycofać.

Nie wolno zbierać podpisów w jednostkach wojskowych. Nie wolno również nikomu płacić za złożenie podpisu.

Kandydata można zgłosić najpóźniej do 24:00 w 45. dniu przed dniem wyborów. Karty z podpisami muszą zostać dostarczone do PKW.

 

 

Marta Szostkiewicz, jgk

Co to jest ekstradycja?

  • calendar_today Środa, 2015.02.25
Ekstradycja to wydanie władzom innego państwa osoby, która jest podejrzana o popełnienie przestępstwa na terytorium państwa zwracającego się z wnioskiem o ekstradycję. Również kiedy dana osoba została prawomocnie skazana, jedno państwo może zwrócić się do drugiego o jej wydanie w celu odbycia kary.

Procedura wydawania przestępców jest jedną z najstarszych instytucji prawa międzynarodowego. O takiej regulacji czytamy np. w traktacie pokojowym zawartym między faraonem Ramzesem II a królem Hetytów, mniej więcej 1200 lat przed naszą era. W Polsce zasady wydania poddanego do innego kraju zostały po raz pierwszy określone w II połowie XVIII wieku w umowie z Państwem Pruskim.

W konstytucji uchwalonej w 1997 roku zapisano bezwzględny zakaz ekstradycji obywateli polskich. Po wejściu do UE okazało się, że ten artykuł Konstytucji jest sprzeczny z traktatami unijnymi. Na terenie Unii obowiązuje powiem Europejski Nakaz Aresztowania, który jest w istocie uproszczoną procedurą ekstradycyjną. Nie obowiązuje tu nawet zasada, że czyn, za który ścigana jest dana osoba, musi być przestępstwem w obu krajach. Ostatecznie Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie o niezgodności ustawy zasadniczej z normami prawa europejskiego. W 2006 roku parlament uchwalił a prezydent podpisał zmianę w Konstytucji RP.

Ekstradycje osób poza UE mogą być rozważane na mocy umów dwustronnych. Ze stanami Zjednoczonymi Polska podpisała taką umowę w 1996 roku. Wielu prawników uważało, że jest ona niekonstytucyjna, ale ostatecznie Trybunał uznał, że jest inaczej. Do pierwszej ekstradycji polskiego obywatela do USA doszło jednak dopiero kilka lat temu, kiedy ministrem sprawiedliwości był Jarosław Gowin.

Oczywiście decyzja o ekstradycji nie zapada automatycznie. Po pierwsze musi o nią wnioskować prokuratura, potem takie postanowienie musi wydać sąd apelacyjny. Ostateczna decyzja należy do ministra sprawiedliwości. Każdorazowo sąd i minister sprawiedliwości rozważają nie tylko, czy decyzja o ekstradycji jest zgodna z prawem, ale też czy leży w interesie Polski. Stany Zjednoczone prawie nigdy nie wydają swoich obywateli innym państwom.

Polska, podobnie jak i inne kraje Rady Europy, nie zgadzają się na ekstradycję osób, które mogłyby być zagrożone karą śmierci lub torturami.


Marta Szostkiewicz, jg

O historii Nowej Huty

  • calendar_today Piątek, 2015.02.20

Plany stworzenia naukowo-przemysłowego centrum na terenach kombinatu hutniczego to dobra okazja, by przypomnieć kilka faktów z historii Nowej Huty. W pewnym sensie jest to historia fascynująca. W ciągu kilku lat powstało nowe miasto - choć formalnie była to dzielnica Krakowa. Nowi mieszkańcy rozpoczęli prace w nowo budowanej ogromnej hucie, zamieszkali w nowych domach, posłali dzieci do nowych szkół, leczyli się w nowym szpitalu, a w niedzielę chodzili do nowo wybudowanych kin i do teatru. Wytyczano szerokie ulice, i a z czasem posadzono drzewa i klomby róż. Zabrakło tylko kościołów, ale komunistyczne państwo chciało w tym idealnym mieście wychować nowego człowieka dla którego potrzeby religijne nie będą ważne.

Decyzja o budowie metalurgicznego kombinatu na terenach podkrakowskich wsi zapadła 17 maja 1947 roku, gdy powołano Komisję do Spraw Budowy Nowej Huty przy Centralnym Zarządzie Przemysłu Hutniczego. Ruszyły wywłaszczenia chłopów z gruntów potrzebnych pod budowę. Płacono niewspółmiernie mało do wartości ziemi. Geodeci wytyczyli tereny, na których zbudowano drogi, linie kolejowe, tramwajowe oraz stopień wodny na Wiśle.

Decyzja o budowie była zarówno ekonomiczna jak i polityczna. Powstanie huty było jednym ze sztandarowych projektów planu 6-letniego, który zakładał, że warunkiem „budowy podstaw socjalizmu” jest przede wszystkim gwałtowne uprzemysłowienie kraju. Lokalizacja pod Krakowem miała zapewnić profesjonalne kadry do powstającego zakładu, ale też zmienić profil społeczny konserwatywnego Krakowa. Ważnym czynnikiem było też położenie, niedaleko śląskiego węgla oraz linii kolejowej potrzebnej do transportu rudy żelaza z ZSSR.

Budowę kombinatu metalurgicznego rozpoczęto 26 kwietnia 1950 r. Trzy lata później obył się pierwszy wytop żelaza. Kombinat otrzymał imię wodza paździenikoej rewolucji Włodzimierza Lenina. Za oficjalny dzień otwarcia huty uważa się 22 lipca 1954 r. – wówczas odbył się pierwszy spust surówki z wielkiego pieca. Kombinat był systematycznie rozbudowywany. W latach 70. ubiegłego wieku Huta zatrudniała prawie 40 tys. osób i produkowała ok. 6,7 mln ton stali rocznie.


Marta Szostkiewicz, jg

O oświadczeniach majątkowych

  • calendar_today Czwartek, 2015.02.19
Analizowanie majątków osób publicznych to ulubione zajęcie niektórych dziennikarzy, ale też – nie ukrywajmy - wielu czytelników. W Polsce materiału do takiej analizy nie brakuje, bowiem dziesiątki tysięcy obywateli jest zobowiązanych do ujawniania swoich majątków.

Przepisy określające, kto powinien składać oświadczenia majątkowe znaleźć można obecnie aż w 27 ustawach. Obowiązuje też 14 wzorów samych oświadczeń, które różnią się zakresem podawanych danych, terminami składania oraz sankcjami za niezłożenie oświadczenia.

Swój majątek ruchomy i nieruchomy muszą ujawnić parlamentarzyści RP oraz posłowie do EU, ministrowie, sędziowie, prokuratorzy, radni wszystkich szczebli samorządu, kierownicy przerodzonych agent samorządowych jak np. szpitala czy miejskich wodociągów. Np. w urzędzie wojewódzkim, oświadczenie majątkowe powinni składać: dyrektor generalny, dyrektorzy wydziałów i ich zastępcy oraz główny księgowy.

Nie wszystkie oświadczenia majątkowe są jawne, tzn. udostępnione na internetowych strona BIP. Utajnione są np. informacje o majątkach sędziów, prokuratorów. Oświadczenie sędziego trafia jedynie do prezesa właściwego sądu apelacyjnego oraz do urzędu skarbowego.

Prawdziwość oświadczenia majątkowego oraz wszelkie wątpliwości czy dana osoba nie wzbogaciła się w nieuczciwy sposób podczas pełnienia swojej funkcji publicznej sprawdza CBA.

Wprowadzenie oświadczeń majątkowych ma być narzędziem w walce z korupcją. Zdania, czy jest to narzędzie skuteczne, są podzielone. Ministerstwo sprawiedliwości najwyraźniej uważa, że tak, bo przygotowało projekt nowej ustawy. Według zawartych w niej przepisów obowiązek składania oświadczeń majątkowych miałoby dwa razy więcej osób niż obecnie – 800 tysięcy! Wszystkie informacje w nich zawarte byłyby jawne. Przeciwko tym pomysłom już protestują sędziowie i prokuratorzy, którzy obawiają się wykorzystania tych danych przez świat przestępczy.

 

(Marta Szostkiewicz)

Zmiany w USC, czyli czeka nas nieco mniej formalności

  • calendar_today Środa, 2015.02.18
Rejestracja obywateli przez państwo jest pomysłem stosunkowo świeżej daty. Na ziemiach polskich po raz pierwszy wprowadzono taki obowiązek na terenie zaboru pruskiego. Wcześniej dane dotyczące urodzin, ślubów czy pogrzebów zapisywano w jedynie w księgach wspólnot różnych wyznań. Rejestry prowadzono w różnych językach: w Kościele katolickim po łacinie, w kościołach protestanckich w językach narodowych, w gminach żydowskich przeważnie po niemiecku. W każdym z zaborów istniał inny system rejestracji poddanych, podział ten utrzymano w czasach II Rzeczpospolitej.

Urzędy Stanu Cywilnego takie jakie znamy z własnego doświadczenia wprowadzono w Polsce dopiero po II wojnie światowej.

A od 1 marca czekają nas istotne zmiany. Przede wszystkim zacznie działać centralny, skomputeryzowany rejestr. Łatwiej będzie uzyskać odpis aktu urodzenia czy małżeństwa. Jeśli drogi słuchaczu urodziłeś się w Białymstoku, a teraz mieszkasz w Tarnowie albo w Zakopanem, to po 1 marca nie musisz już jechać przez cały kraj po swoją metrykę. Otrzymasz ją w urzędzie Stanu Cywilnego w miejscowości, w której mieszkasz lub pracujesz - jak ci będzie wygodniej. Podobnie będzie z wydaniem nowego dowodu osobistego. Wniosek będzie można złożyć, również przez Internet , w dowolnym urzędzie gminy.

Będą też zmiany w samych dowodach osobistych. Znikną informacje o kolorze oczu i wzroście. Nie będzie scanu podpisu ani też adresu zameldowania. Przy zmianie adresu nie trzeba będzie więc wymieniać dowodu.

Na dokumencie pojawi się szereg nowych zabezpieczeń. M.in. dwukrotnie powtórzone zdjęcie, mikrodruki, tłoczenia i specjalne farby. Dzięki temu znacznie trudniej będzie go sfałszować.

Szykują się też zmiany dla tych, którzy chcą wziąć ślub cywilny. Formalności przedślubne można będzie załatwić w dowolnym urzędzie gminy, a samą ceremonię zaplanować również poza urzędem stanu cywilnego.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że musi być to miejsce gwarantujące zachowanie powagi oraz bezpieczeństwo wszystkich uczestników. Ostateczna decyzja będzie należała do kierownika USC. W myśl nowych przepisów za zorganizowanie takiej uroczystości zapłacimy 1000 zł.

Kiedy urodzi się dziecko, nadal trzeba zarejestrować potomka w USC. Jednak od 1 marca rodzice będą mieli dużo większą swobodę w wyborze imienia dla syna czy córki. Nadal obowiązują przepisy, że dziecko może mieć maksymalnie dwa imiona, ale możliwe będzie nadawanie dzieciom imion obcego pochodzenia... Rodzice mający oboje polskie obywatelstwo, będą mogli nazwać swoje pociechy obcobrzmiącymi imionami, np. Mercedes, Takahiro czy Liam.

Jednak kierownik USC może odmówić rejestracji imienia, jeśli uzna, że jest uwłaczające albo ośmieszające.

Jak każde zmiany, tak i te w USC mogą napotkać na opór materii, np. w postaci zacinającego się systemu informatycznego. Miejmy nadzieję, że problemów nie będzie zbyt wiele, a nowy system ułatwi nam życie.

 

(Marta Szostkiewicz/ew)

Co prawo gwarantuje niepełnosprawnym w Polsce?

  • calendar_today Wtorek, 2015.02.17
Niepełnosprawnych przed dyskryminacją broni Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej. W artykule 32. ustawy zasadniczej czytamy, że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym, gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Konstytucja nakłada też na władze publiczne obowiązek zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej osobom niepełnosprawnym i zobowiązuje je do: pomocy w zabezpieczeniu niepełnosprawnym egzystencji, w przysposobieniu do pracy i w komunikacji społecznej.

W 1997 roku Sejm uchwalił Kartę Praw Osób Niepełnosprawnych. W dokumencie tym zdefiniowano prawa osób niepełnosprawnych do niezależnego, samodzielnego, aktywnego i wolnego od dyskryminacji życia oraz spisano katalog dziesięciu praw.

Wśród nich - na przykład prawo do nauki w szkołach wspólnie ze swymi pełnosprawnymi rówieśnikami, jak również do korzystania ze szkolnictwa specjalnego lub edukacji indywidualnej. Jest też prawo do życia w środowisku wolnym od barier funkcjonalnych, w tym:

  • dostępu do urzędów,
  • punktów wyborczych i obiektów użyteczności publicznej,
  • swobodnego przemieszczania się i powszechnego korzystania ze środków transportu.

Nie rozstrzygniemy tu i teraz, jak często te pięknie brzmiące zapisy faktycznie są przestrzegane i wypełniane. Warto może jednak przypomnieć o ulgach i udogodnieniach, jakie prawo gwarantuje niepełnosprawnym w Polsce.

Niepełnosprawni z lekki stopniem niepełnosprawności mogą pracować nie więcej niż 8 godzin na dobę a 40 w tygodniu. Osoby ze znacznym lub umiarkowanym stopniem mogą spędzić w pracy 7 godzin dziennie i 35 godzin w tygodniu i nie mogą pracować w nocy i w godzinach nadliczbowych. Niepełnosprawni, choć pracują mniej - nie mogą z tego tytułu mniej zarabiać. Należy im się też obowiązkowa przerwa w pracy - przeznaczona na gimnastykę, ćwiczenia czy odpoczynek.

W większości polskich miast - na przykład w Krakowie czy w Warszawie - niepełnosprawni jeżdżą za darmo komunikacją miejską wraz ze swoimi opiekunami. W Oświęcimiu takie prawo mają niepełnosprawni, którzy nie ukończyli 16  lat. W Tarnowie aż 70 procent miejskich autobusów jest przystosowanych do ich potrzeb.

Niepełnosprawni mają też 49 procent ulgi na drugą klasę pociągów osobowych i 37 procent na połączenia Intercity. Ich opiekunowie płacą w pociągach tylko 5 procent ceny biletu. W zależności od stopnia niepełnosprawności mogą też być całkowicie albo w połowie zwolnieni z opłacania abonamentu radiowo-telewizyjnego.

 

Daniela Motak, jgk

Jak nami manipulują?

  • calendar_today Poniedziałek, 2015.02.16
Kampania prezydencka w Polsce trwa już w najlepsze. Do 10 maja, dnia wyborów, czasu tylko pozornie jest dużo, dlatego przedwyborcze zabiegi o nasze głosy będą z każdym dniem przybierać na sile. Dlatego warto może przypomnieć sobie, po jakie chwyty sięgają politycy, pijarowcy i twórcy reklam na całym świecie, żeby przekonać nas do jedynie słusznego ich zdaniem wyboru.

Listę taktyk manipulacyjnych opracowano w latach 30. XX wieku w Instytucie Analiz Propagandy Uniwersytetu Columbia w Stanach Zjednoczonych.

Oto kilka z nich:
Efekt aureoli sprawia, że jedna, pozytywna cecha postaci wystarczy, abyśmy przypisywali jej już tylko dobre cechy. Na przykład - jeżeli ktoś jest ładny, zakładamy, pewno nie do końca świadomie, że jest też inteligentny, uczciwy i pracowity. Może dlatego właśnie we wszystkich wyborach na całym świecie mamy okazję oglądać przystojnych kandydatów i urodziwe kandydatki.


Zupełnie odwrotnie działa tak zwany efekt diabelski, którego skutkiem jest to, że jedna negatywna cecha determinuje całą resztę. I tak - kogoś, na przykład, niemodnie ubranego bierzemy za dziwaka, lenia czy flejtucha i przenosimy te wrażenia na ocenę jego postaw i czynów.

Z kolei efekt bumerangu to odwrotność tego, co chcemy osiągnąć, czyli - niechcący, zamiast zachęcić, zniechęcamy a nawet wzbudzamy wrogość. Efekt bumerangu pojawia się, gdy popełniamy błędy w perswazji - jest jej za dużo lub jest za mocna.

Kolejny efekt, efekt odbitego blasku, łatwo rozpoznać, i na pewno nieraz go Państwo zaobserwowali. To kąpanie się w czyjejś sławie lub popularności w celu promowania siebie i podnoszenia własnego prestiżu. Polega na otaczaniu się gwiazdami sportu i ekranu, politykami wyższej rangi, ale też - lekarzami, naukowcami czy społecznikami. Widać to potem na zdjęciach, ozdabiających ściany gabinetów....

Mamy jeszcze: efekt Ottingera, łączący się z postacią amerykańskiego polityka Richarda Ottingera, który w 1970 roku walczył o mandat senatora Partii Demokratycznej. Partia wynajęła fachowców, którzy mieli wykreować wizerunek Ottingera jako energicznego polityka, świetnego mówcę i doskonałego organizatora. Kłopot w tym, że kandydat żadnej z tych cech nie posiadał, co szybko zauważyli wyborcy. Nie został więc senatorem, ale i tak, a może właśnie mimo tego - zapisał się w historii polityki już na zawsze.


Kibice sportowi na pewno znają za to efekt pierwszej bramki. To sytuacja, w której z drużyna pierwsza tracąca bramkę już do końca gra gorzej.

I ostatni przykład - czyli efekt uporczywości. Występuje wtedy, gdy uparcie wierzymy, że na przykład bezrobocie spada, a ono rośnie. I żadne dane ani dowody nie są w stanie nas przekonać.

A teraz mogą Państwo spróbować poprzyglądać się kampaniom wyborczym, które w tym roku przed nami - i wyłapać taktyki kandydatów i ich sztabów, jeżeli ci po nie sięgną.

 

Daniela Motak, jgk

Światowe Dni Młodzieży

  • calendar_today Poniedziałek, 2015.02.16
Światowe Dni Młodzieży to spotkania z młodych katolików z papieżem, organizowane w formie religijnego festiwalu. Takie spotkanie odbyło za pontyfikatu Jana Pawła II w Rzymie w 1985 roku. Inspiracją były europejskie spotkania młodych chrześcijan, które od lat 50. odbywały się w wspólnocie Taize we Francji.

Ośrodek w Taize założony przez protestanta brata Rogera jest miejscem, gdzie młodzież z całej Europy wspólnie modli się, pracuje i dyskutuje o miejscu i roli chrześcijanina we współczesnym świecie. Karol Wojtyła odwiedzał Taize jeszcze jako biskup krakowski w latach 60. ubiegłego wieku.

W pierwszych światowych dniach młodzieży w Rzymie zwołanych przez Jana Pawła II udział wzięło 600 tysięcy młodych ludzi. Następne w 1986 w Buenos Aires w Argentynie zgromadziły już trzy razy tyle młodych katolików - 900 tysięcy.

W sumie Jan Paweł II dziewięciokrotnie przewodniczył Światowym Dniom Młodzieży na czterech kontynentach. W Europie w Santiago de Compostella w Hiszpanii i w Paryżu. W Ameryce południowej w Buenos Aires. W Ameryce Północnej – w Denver i Toronto oraz w Azji, w Manili. W 1991 papież zaprosił młodych do Częstochowy. Pod sanktuarium maryjnym na Jasnej Górze wspólnie modliło się ponad półtora miliona młodych wiernych. Najliczniejsze spotkanie modlitewne młodych z całego świata miało miejsce w stolicy Filipin. Na mszę w Manili, którą odprawił Jan Paweł II, przybyło 4 miliony młodych pielgrzymów.

Tradycje spotkań z młodzieżą kontynuował Benedykt XVI. Kilka miesięcy po swoim wyborze przewodniczył Światowym Dniom Młodzieży w Kolonii. Na spotkanie w ojczyźnie Bendyka XVI przyjechało milion dwieście tysięcy młodych katolików. W szczególny sposób zadbano o oprawę muzyczną. Inspiracją dla specjalne napisanej na tę okazje mszy były muzyka europejska Bacha, południowoamerykańskie gitary i fletnie Pana, azjatycki sitar, afrykańskie z bębny oraz instrumenty rdzennych mieszkańców Australii.

Również papież Franciszek zwołuje młodzież z całego świata na wspólną modlitwę i rozmowę. W 2013 roku na brazylijskiej plaży Copacabana w Rio de Janeiro podczas kończącej spotkanie liturgii z papieżem Franciszkiem wspólnie modliło się trzy miliony 700 tysięcy młodych wiernych.

Do przyszłorocznych Dni Młodzieży przygotowuje się Kraków. Według wstępnych, niezatwierdzanych jeszcze przez Watykan planów, papież Franciszek odprawi mszę w Brzegach koło Wieliczki a na krakowskich Błoniach poprowadzi Drogę Krzyżową. Organizatorzy spodziewają się nawet kilku milionów wiernych z całego świata.

 

Marta Szostkiewicz, jgk

Czy chodzą Państwo do teatru?

  • calendar_today Czwartek, 2015.02.12
Jak często? Ile razy widzieli Państwo podnoszącą się kurtynę w ubiegłym roku? Taki rachunek kulturalnego sumienia przeprowadzali również socjologowie. I okazało się, że 80 procent z nas do teatru nie chodzi w ogóle. Tymczasem właśnie dziś obchodzona jest rocznica otwarcia pierwszego publicznego teatru w Polsce.

Oczywiście sztuki wystawiano na ziemiach polskich już w czasach średniowiecznych. Ale były to przedstawienia o charakterze religijnym, liturgicznym, pokazywane w klasztorach czy przy kościołach. Grano również na dworach magnackich.

W 1765 roku z inicjatywy króla założono w Warszawie pierwszy w dziejach Polski teatr publiczny. Przedstawienia odbywały się w wydzierżawionym budynku zwanym "Operalnią". Budynek nie dotrwał do naszych czasów, a znajdował się w okolicy dzisiejszego Ogrodu Saskiego. Występowały trzy zespoły: polski, włoski i francuski. Z pierwszego okresu działalności polskiego teatru publicznego warto zapamiętać trzy nazwiska. Pierwsze to Franciszek Bohomolec, jezuita i komediopisarz, ceniony za swoje komedie wykpiwające przywary ówczesnej szlachty. Inny komediopisarz tamtych czasów to Franciszek Zabłocki, postać barwna, o dużym temperamencie politycznym i publicystycznym. No i przede wszystkim – Wojciech Bogusławski. Autor m.in. „Krakowiaków i górali" nazywanych pierwsza polską operą narodową. Warto pamiętać, że akcja rozgrywa się w karczmie nieopodal klasztoru w Mogile, czyli w dzisiejszej Nowej Hucie.

Pierwszych dramaturgów polskiego teatru publicznego łączyło przede wszystkim publiczne zaangażowanie. Ich teatr nie miał być jedynie wesołą zabawą. Miał się angażować politycznie, patriotycznie, ale też nawoływał do zmian społecznych i obyczajowych. A wszystko to pod patronatem Króla Stanisława Poniatowskiego. Jego panowanie nie było delikatnie mówiąc pasmem sukcesów, ale zasług dla polskiej kultury w szczególności teatru nie można mu odmówić. Co prawda już prawie połowa lutego, ale może warto do postanowień na nowy rok dołożyć jeszcze jedno. Dla uczczenia 250. rocznicy teatru publicznego, pójdę na wybrane przedstawienie przynajmniej raz, no może dwa razy w tym roku.

 

 

(Marta Szostkiewicz)

"Mów do mnie szeptem" - rzecz o hałasowaniu

  • calendar_today Wtorek, 2015.02.10
Ponoć najgłośniejszym dźwiękiem w dziejach świata był wybuch wulkanu Krakatau w Cieśninie Sundajskiej, pomiędzy wyspami Sumatrą i Jawą, w Indonezji.Do erupcji doszło latem 1883 roku a huk słychać było z odległości - uwaga - trzech tysięcy dwustu kilometrów! Poziom natężenia dźwięku osiągnął prawdopodobnie 300 - 350 decybeli. Dla porównania - eksplozja bomby atomowej to 220 decybeli, start statku kosmicznego - 190 a myśliwca - 140.

W takim hałasie nie da się żyć.  Według niektórych ekspertów, poziom hałasu przekraczający 150 decybeli wystarczy, żeby już po 5 minutach organizm został całkowicie sparaliżowany a nawet uśmiercony. Dlatego na całym świecie obowiązują dopuszczalne normy hałasu, które mają sprawić, że ludzie nie będą narażeni na utratę zdrowia czy życia z jego powodu.

Nie rozstrzygniemy, czy normy i ograniczenia są skuteczne, czy nie. Warto jednak przypomnieć, że mamy prawo do ciszy lub, przynajmniej, do niehałasowania.

Dopuszczalny poziom hałasu to 60 decybeli w dzień i 50 decybeli w nocy. W miastach powyżej stu tysięcy mieszkańców normy są nieco inne i wynoszą odpowiednio 55 i 65 decybeli. To mniej więcej tyle, ile odkurzacz lub szum, panujący w biurze. Wnętrze samochodu czy głośnej restauracji to już 70 decybeli. Szept to decybeli 20, a szelest liści przy łagodnym wietrze - 10. Swoje, inne normy hałasu, mają lotniska, linie kolejowe i tereny przemysłowe.

Możemy prosić o interwencję Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, jeżeli hałas wynika, na przykład, pracy maszyn, remontujących drogę, lub innych urządzeń. Jeżeli hałasują sąsiedzi czy imprezowicze, można wezwać Straż Miejską. Mandat za hałas "sąsiedzki" to nawet 500 złotych, kary dla przemysłu są znacznie wyższe.

Mistrzyni Maria Szarapowa słynie z bardzo głośnych okrzyków na korcie. Jak policzyli skrupulatni szwajcarscy dziennikarze z magazynu "Blick" okrzyki Szarapowej osiągają 100 decybeli i mieszczą się pomiędzy hałasem piły spalinowej a startującego samolotu.

Daniela Motak/jg

Myśliwi nie maja dobrego PR, rolnicy nie mają upraw

  • calendar_today Piątek, 2015.02.06
Przyznanie się w towarzystwie, że jest się myśliwym, że ktoś z rodziny lub bliskich znajomych chodzi na polowania, wśród ekologicznie nastawionych mieszczuchów, budzi odrazę. Anty łowieckie lobby wymogło nawet na prezydencie Komorowskim zamianę broni palnej na lornetę do obserwowania zwierząt.

Tymczasem jak wynika z analiz, gdyby na rok zwiesić działalność wszystkich kół łowieckich w Polsce, nasze rolnictwo pogrążyłoby się w chaosie. Skarb Państwa, na którym ciążyłaby wypłata odszkodowań, nie nadążałby z wypełnianiem zobowiązań. Bankructwo rolników byłoby nieuniknione. Automatycznie ceny podstawowych produktów spożywczych skoczyłyby w górę.

 

Dzikie zwierzęta, podobnie jak ryby w rzekach, są własnością Skarbu Państwa. Dlatego też państwo wypłaca rekompensaty rolnikom, za szkody wyrządzone przez choćby dziki czy jelenie. Jeśli szkoda powstała na terenie okręgu łowieckiego, płacą myśliwi. W każdym innym przypadku za odszkodowania odpowiedzialny jest Skarb Państwa a te sięgają milionów złotych. Polski Związek Łowiecki poinformował, że za pierwszych 9 miesięcy zeszłego roku koła łowieckie wypłaciły rolnikom  ponad 750 tys. zł rekompensat, za uprawy zniszczone przez dziki. Dwa lata wcześniej Lasy Państwowe wypłaciły rolnikom 12 mln odszkodowań, za szkody wyrządzone przez zwierzęta, na terenach łowickich zarządzanych przez leśników. Rolnicy skarżą się, że myśliwi, którzy muszą wypłacać odszkodowania, zaniżają szacowane straty. Koła łowieckie z kolei narzekają, że wypłata odszkodowań prowadzi ich na skraj bankructwa.

 

Tymczasem dziki mają się coraz lepiej, a ich populacja w ciągu ostatnich 10 lat systematycznie rośnie. Na początku XXI wieku w Polsce żyło niewiele ponad 100 tys. tych zwierząt. W 2012 roku było to już ponad 250 tys. Ministerstwo Rolnictwa chce, by w tym roku odstrzelono 300 tys. dzików. Okresy ochronne polowań na te zwierzęta będą skrócone a Skarb Państwa będzie skupował tusze dzików od myśliwych. Wrażliwi na krzywdę zwierząt mieszczanie będą z pewnością protestować. Cóż, to nie ich balkonowe plantacje ekologicznych ziół i pomidorów są zagrożone.

Marta Szostkiewicz/jg

Niemiły paradoks kredytów zaciągniętych we frankach

  • calendar_today Piątek, 2015.02.06
Najwięcej kredytów we frankach szwajcarskich kupujący mieszkania w Polsce wzięli w latach 2006 - 2008. Kurs franka był wtedy, w porównaniu z dzisiejszym, niewyobrażalnie niski. Wynosił od niespełna dwóch do dwóch złotych i 30 groszy. Najmniej za szwajcarską walutę płaciliśmy w 2008 roku, tuż przed wybuchem światowego kryzysu bankowego.

Kurs wynosił wtedy nieco ponad  jeden złoty 96 groszy. Potem cena franka już tylko rosła, osiągając na przełomie lat 2008 i 2009 nieco ponad 3 złote  20 groszy, a w roku 2011 - 3 złote 77 groszy. Dla zapożyczonych we frankach oznaczało to nie tylko wzrost raty, ale też wzrost kwoty do spłaty, która, mimo regularnego wpłacania rat nie tylko nie malała, ale wzrastała, w wielu przypadkach nawet o 70%. To niemiły paradoks. Choć spłacamy raty, kredyt rośnie. Co gorsza, w przypadkach mieszkań kupowanych podczas tak zwanej cenowej "górki" czy też "bańki", wartość nieruchomości spadła.

 

Nieliczni analitycy rynku i eksperci obawiali się takiego rozwoju wypadków i zniechęcali zarówno banki, jak i klientów, do kredytów we frankach. Przypominali, że najbezpieczniej zaciągać kredyt w walucie, w jakiej się zarabia. Ten argument jednak nie wytrzymał konfrontacji z bardzo atrakcyjną wówczas ceną frankowych kredytów hipotecznych, dużo tańszych od kredytów w złotówkach.  Dołączyła do tego niezwykła determinacja banków, które proponowały kredyty właśnie we frankach. Były one  dostępne dla znacznie większej liczby klientów niż droższe i wymagające wyższych zarobków złotówki.

 

Już około 2006 r. rozpoczęto prace nad tak zwaną rekomendacją S ( dokument przygotowany przez Komisję Nadzoru Bankowego), która w całości weszła w życie 1 lipca 2014-go roku. Rekomendacje służą poprawianiu stabilności i bezpieczeństwa polskiego rynku finansowego. Nazwa tego narzędzia może być myląca, bo Komisja nie tyle rekomenduje, co raczej narzuca bankom pewne rozwiązania. Ta oznaczona literą "S" spowodowała, że kredyty we frankach stały się prawie nieosiągalne. Mogli je wziąć tylko lepiej i najlepiej zarabiający, którzy na miesięczną ratę mogli przeznaczyć nie więcej niż 42 procent swoich przychodów.

 

Teraz kredyt we frankach ma od 550 tys. do 700 tys. kredytobiorców w Polsce. Dużo się dla nich zmieniło. Wzrosły raty, wzrósł też ich dług, liczony łącznie, który teraz osiągnął  nawet 170 mld złotych. Według niektórych ekspertów, dzięki interwencji Szwajcarskiego Banku Centralnego, kurs franka może jednak w ciągu miesiąca spaść poniżej 4 zł.

 

Daniela Motak/jg

Wyzwolenie Auschwitz

  • calendar_today Piątek, 2015.02.06
Ofensywa Armii Czerwonej zmierzała do Auschwitz od strony wyzwolonego już spod niemieckiej okupacji Krakowa, lewym brzegiem Wisły. Zwiadowcy 100 Lwowskiej Dywizji Piechoty pod dowództwem generała majora Fiodora Krasawina, 27 stycznia 1945 roku, weszli na teren podobozu Auschwitz III, w Monowicach niedaleko Oświęcimia. Mieścił się tam obóz pracy przymusowej w zakładach Buna-Werke koncernu IG Farben. W południe czerwonoarmiści oswobodzili centrum Oświęcimia, a około godz. 15:00, po krótkiej walce z Niemcami, zajęli równocześnie Auschwitz I i Auschwitz II - Birkenau. Znaleźli około 7,5 tys. ocalałych, skrajnie wyczerpanych głodem, zabójczą pracą, chorobami i zimnem więźniów. To zaledwie garstka, bo w Auschwitz zginęło od miliona stu tysięcy do półtora miliona ludzi.

Obozowe, nazistowskie władze szykowały się do likwidacji Auschwitz i zatarcia śladów już dużo wcześniej. Od sierpnia 1944 roku mordowani byli członkowie Sonderkommand, czyli oddziałów specjalnych, złożonych z więźniów, głównie Żydów, przymuszonych do pomocy w zabijaniu rodaków. Wciągnięci do Sonderkommand pracowali między innymi w krematoriach, w których palono zwłoki i w komorach gazowych. W tym samym czasie zaczęto wywozić więźniów w głąb Rzeszy Niemieckiej, a  końcem 1944 roku wstrzymano rozbudowę obozów Auschwitz i Birkenau.

Zobacz: Były więzień obozu Auschwitz-Birkenau pozywa niemiecką telewizję   


Zapłonęły stosy z obozowymi dokumentami. Esesmani zaczęli zacieranie świadectw zbrodni: zasypywano doły z ludzkimi prochami, rozebrano do fundamentów krematorium IV, przygotowano do wysadzenia pozostałe trzy budynki krematoryjne. Ostatni obozowy apel odbył się 17 stycznia. Stanęło do niego 67 012 więźniarek i więźniów. Zaraz potem do obozów w głębi Rezszy ruszyły marsze śmierci. Więźniowie byli pędzeni przez dziesiątki kilometrów, w mrozie, niemal bez jedzenia i odpoczynku, na dworce kolejowe w Gliwicach i Wodzisławiu Śląskim. Stamtą otwartymi wagonami wieziono ich do Niemiec. Wciąż nie wiadomo, ilu zginęło w drodze.

NIE dla "polskich obozów koncentracyjnych"

Daniela Motak/jg


 

 

"Porozumienie Zielonogórskie"

  • calendar_today Czwartek, 2015.02.05
Porozumienie Zielonogórskie to Federacja Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia. Powstała w sierpniu 2003 r., w - jak sama nazwa wskazuje - Zielonej Górze. Dokument założycielski jako pierwsi podpisali przedstawiciele przychodni i organizacji lekarskich z pięciu województw - lubuskiego, wielkopolskiego, opolskiego, dolnośląskiego i śląskiego. Teraz do Porozumienia należą przedstawiciele lekarzy ze wszystkich województw.

W Małopolsce "zielonogórskich" przychodni jest 107, czyli mniej więcej jedna czwarta. Zakładający Porozumienie lekarze tłumaczyli, że jednoczą się w odpowiedzi na monopolistyczną pozycję Narodowego Funduszu Zdrowia, który dzieli pochodzące z państwowej kasy pieniądze na leczenie.
Miała to być też kontra dla prowadzonej przez ówczesny, SLD-owski rząd polityki zdrowotnej. Członkowie porozumienia deklarowali - i deklarują - że bronią interesów zarówno pacjentów, jak i lekarzy.


Już w październiku 2003 r. roku lekarze, zrzeszeni w porozumieniu, postanowili nie przystępować do NZF-towskiego konkursu ofert na następny rok. Jak twierdzili NFZ dokłada im obowiązków, ale nie dokłada pieniędzy.Po trwających 40 godzin negocjacjach z rządem, na początku stycznia, lekarze ostatecznie podpisali kontrakty i otworzyli przychodnie.Od tej pory, niemal co roku, na przełomie grudnia i stycznia pojawiają się podobne informacje. Tak było i tym razem, choć negocjacje trwały krócej, bo czternaście godzin.


Porozumienie Zielonogórskie budzi skrajne emocje i takie same również dostaje oceny, najczęściej związane z poglądami politycznymi tych, którzy je wyrażają.

 

Daniela Motak/jg

PiS domaga się dymisji dyrektora Muzeum Auschwitz-Birkenau

  • calendar_today Czwartek, 2015.02.05
Politycy partii prawicowych chcą, żeby do dymisji podał się dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau, Piotr Cywiński. Według nich, Cywiński skompromitował się, bo nie zaprosił na obchody 70. rocznicy wyzwolenia obozu rodziny rotmistrza Witolda Pileckiego, "ochotnika do Auschwitz". Pilecki dobrowolnie dał się zamknąć w obozie. Organizował tam ruch oporu i przekazywał na Zachód informacje o zagładzie Żydów.

Dyrektor odpowiada, że na uroczystości zaproszono tylko byłych więźniów, a ich krewnych i bliskich, których są dziesiątki tysięcy, jest po prostu zbyt wielu, żeby ich zaprosić i pomieścić podczas obchodów. Dodał, że ani on, ani wspierająca Muzeum Międzynarodowa Rada Oświęcimska nie czuli się powołani do "wybierania" kogo zaprosić, a kogo nie. Jednak każdy, kto chciał, mógł przyjechać.

 

Były więzień obozu Auschwitz-Birkenau pozywa niemiecka telewizję

 

Dyrektora Muzeum Auschwitz - jeżeli sam nie złoży dymisji, może zdymisjonować premier albo minister kultury. Na to się nie zanosi, bo Piotr Cywiński, w ocenie prezydenta i premiera, doskonale sobie radzi z prowadzeniem podległej mu placówki. Cywińskiego na stanowisko dyrektora Muzeum Auschwitz  w 2006 r. powołał minister kultury w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Kazimierz Michał Ujzadowski.


Muzeum Auschwitz zostało oficjalnie otwarte 14 czerwca 1947 roku. Rok wcześniej Ministerstwo Kultury i Sztuki skierowało do Oświęcimia grupę byłych więźniów w celu ochrony terenów dawnego obozu Auschwitz i utworzenia tam Muzeum. Sami więźniowie o takiej potrzebie mówili już w kilka miesięcy po zakończeniu wojny. Planowano, że muzeum będzie prezentować zagładę narodów podbitych przez Niemców, eksponować masowy charakter zbrodni niemieckich, unikając przy tym „makabry”, a stosując jedynie odpowiednie rozwiązania plastyczne. Podkreślano, że specjalnego potraktowania wymaga zagadnienie zagłady narodu żydowskiego i że niezbędne będzie ustalenie liczby ofiar. Tak sie też.  Dziś Muzeum Auschwitz - Birkenau to symbol Holocustu i jedyny obóz koncentracyjny, znajdujący się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Został wpisany na listę pod nazwą Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945) powstał także po to, aby raz na zawsze uświadomić wszystkim, że nie jest to, i nigdy nie był, polski obóz zagłady.

 
Placówka obejmuje tereny dwóch byłych obozów koncentracyjnych: Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau, o łącznej powierzchni 191 hektarów.
Muzeum edukuje, konserwuje zbiory pamiątek po więźniach, dba o archiwa, budynki i tereny obozu. Utrzymuje się miedzy innymi  z dotacji Ministerstwa Kultury, pieniędzy unijnych i z własnych środków. Każdy z nas może finansowo wesprzeć działającą przy Muzeum fundację.

Daniela Motak/jg

Polski spór o przemoc wobec kobiet

  • calendar_today Czwartek, 2015.02.05
5 lutego Sejm zajął się ratyfikacją Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Ratyfikacja tego dokumentu wywołała w Polsce gwałtowny spór.

Występowanie przemocy wobec kobiet i przemoc w rodzinie jest niestety smutną, by nie powiedzieć tragiczną rzeczywistością. 45% kobiet w UE deklaruje, że co najmniej raz padło ofiarą przemocy ze względu na płeć. Blisko co druga Europejka doświadczyła molestowania seksualnego w pracy. Niepokojące są też polskie statystyki. Tylko w 2012 r. w incydentach, określanych jako nieporozumienia rodzinne, zginęło 150 kobiet i 30 dzieci. Również 80 ofiar gwałtów zna swojego prześladowcę.

 

Konwencja została przyjęta przez Radę Europy w Stambule, 12 maja 2012 r. Polska podpisała dokument w grudniu 2012 r. Konwencja, aby wejść w życie, musi być ratyfikowana przez parlamenty co najmniej 10 państw. Udało się to w zeszłym roku. Dokument obowiązuje w 15 państwach: w m.in. w Albanii, Austrii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Portugalii, Turcji i we Włoszech. Co ciekawe, w katolickich Włoszech i Portugalii ratyfikacja konwencji nie wyzwala żadnych ideologicznych dyskusji.

 

Najważniejszą kontrowersję w polskiej debacie budzi wyrażony w dokumencie pogląd, że przemoc domowa i przemoc wobec kobiet mają swoje źródła w kulturze i tradycji. Krytycy konwencji uważają, że przemoc wynika raczej z cech indywidualnych agresora. Niepokój przeciwników konwencji budzi również art. 12 dokumentu: strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn, w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn. Zwolennicy podpisania konwencji zwracają uwagę, że artykuł ten odnosi się przede wszystkim do sytuacji kobiet ze środowisk emigrantów. Ma służyć zwalczaniu takich zjawisk, jak przymusowe małżeństwa nieletnich, obrzezanie dziewczynek czy honorowe zabójstwa. Podkreślają, że w żadnym miejscu dokumentu nie ma mowy o tym, że przemoc wobec kobiet ma związek z chrześcijańska religią.

Taniec przeciwko przemocy wobec kobiet

W Polskim prawie o przemocy w rodzinie informuje paragraf 207, który wskazuje, że kto znęca się nad członkiem rodziny, może trafić do więzienia nawet na 5 lat. Jednak kodeks karny nie wspomina w tym kontekście ani o płci ofiary, ani o płci agresora. Mamy również przepisy zabraniające pracodawcom dyskryminacji ze względu na płeć. Czy to wystarczy? Czy konwencja w szczególny sposób podnosząca przemoc wobec kobiet nie jest nam potrzebna? Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, warto zadać sobie inne: Czy sami osobiście znamy kobietę, która padła ofiarą przemocy we własnym domu , czy też dyskryminacji i mobbingu w pracy.

Prawie miliard kobiet na całym świecie staje się ofiarami przemocy

 

Marta Szostkiewicz/jg

 

Czar starych zdjęć

  • calendar_today Środa, 2015.02.04
Narodowe Archiwum Cyfrowe powstało 8 marca 2008go roku. Była to - jak czytamy na stronie Archiwum - odpowiedź na postęp, jaki dokonał się w technologii zapisu, przechowywania i udostępniania danych. Chodzi o - najprościej mówiąc - przenoszenie tradycyjnych dokumentów, zdjęć, filmów i nagrań do internetu, w postaci cyfrowej.

Nie było innego wyjścia - takie mamy czasy, takie technologie, a dokument cyfrowy jest trwalszy od papierowego i ma szansę żyć dłużej, a może i wiecznie...

Ważnym zadaniem Archiwum jest też digitalizacja dokumentów z archiwów państwowych. Pozwala to zabezpieczyć archiwalia przed zniszczeniem i udostępniać je on-line.I ciekawostka - na stronach NAC możemy też znaleźć poradnik, jak zrobić fotograficzne i audiowizualne archiwum rodzinne i jak dbać o zbiory swoich dawnych zdjęć czy negatywów.

NAC na swoich serwerach mieści teraz 15 milionów zdjęć, 30 tysięcy nagrań dźwiękowych i blisko 2 i pół tysiąca filmów.

Najcenniejsze filmy pochodzą z lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku, a najstarsze przechowywane w NAC-u nagrania - z 1919 roku.

Po zdjęcia z NAC-u może sięgnąć każdy. Jeżeli potrzebujemy ich mniej niż trzysta, wystarczy tylko zgłosić, że ściągamy je ze strony archiwum na swój komputer.

Dostaniemy je za darmo. A kto z nas nie lubi dawnych zdjęć? My - bardzo, co często widać na www.radiokraków.pl. 

 

Daniela Motak

1% podatku

  • calendar_today Wtorek, 2015.02.03
Już 11 raz będziemy mogli podzielić się swoim podatkowym "jednym procentem" z kimś, kogo sobie wybierzemy i kto bardzo takiego wsparcia potrzebuje. Temat powraca co roku, zawsze w sezonie rozliczeń z fiskusem. A ten właśnie przed nami, dlatego nie zaszkodzi chyba przypomnieć, jak przekazać pomoc.

Ustawa, dzięki której 1 procent ze swojego podatku dochodowego przekazujemy wskazanej przez siebie Organizacji Pożytku Publicznego, weszła w życie w 2004 roku. Trzy lata później procedurę uproszczono, i od tej pory nie musimy już sami obliczać jednego procenta naszego podatku dochodowego, robić przelewu dla wybranej organizacji, a potem odejmować tej kwoty od swojego rocznego rozliczenia. Teraz wystarczy tylko wskazać wybraną organizację a całą resztą zajmuje się naczelnik naszego urzędu skarbowego.

Wybór tych, którym chcemy pomóc, jest ogromny. To Organizacje Pożytku Publicznego, czyli wszelkiego rodzaju stowarzyszenie, fundacje, które nie działają w celu osiągnięcia zysku. Są wśród nich zarówno obrońcy zwierząt, jak i ludzie wspierający chore dzieci, seniorów, czy budujący place zabaw. Są potężne, znane w całej Polsce fundacje, i maleńkie stowarzyszenia, działające na rzecz swojej miejscowości, czy małej grupki potrzebujących, albo nawet jednej, wybranej osoby. I właśnie wybór z tej mnogości tego, komu chcemy pomóc, jest pewno co roku najtrudniejszy. A może właśnie - najprzyjemniejszy?


Z roku na rok coraz więcej Polaków przekazuje swój jeden procent. Dwa lata temu zrobiło to ponad 11 i pół miliona podatników, a rok temu - już ponad 12 milionów. I jeszcze jedno ważne przypomnienie - przekazując swój 1 procent, w żaden sposób nie uszczuplamy swoich zasobów. To część naszego podatku, czyli pieniędzy, które i tak do nas nie należą, i które - jeżeli nie trafią do potrzebujących, będziemy musieli oddać fiskusowi.

 

Daniela Motak, jg

NIE dla "polskich obozów koncentracyjnych"

  • calendar_today Wtorek, 2015.02.03
Byłoby idealnie, gdyby wszyscy na świecie używali jednego z dwóch sformułowań, wypracowanych przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. które brzmią tak: NIEMIECKI NAZISTOWSKI OBÓZ KONCENTRACYJNY, OBÓZ ZAGŁADY W OKUPOWANEJ POLSCE lub NAZISTOWSKI OBÓZ KONCENTRACYJNY, OBÓZ ZAGŁADY NA TERENIE OKUPOWANEJ PRZEZ NIEMCÓW POLSKI.

Tak jednak niestety nie jest. Oburzający błąd, czyli określenie "polskie obozy śmierci", pojawia się w mediach włoskich, niemieckich, brytyjskich czy amerykańskich dziesiątki razy każdego roku.

Wystarczy zajrzeć na stronę internetową Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które skrupulatnie odnotowuje każdy błąd, swoją na niego reakcję i odpowiedź autorów feralnych słów.

I tak - w roku 2010 ministerialni urzędnicy 103 razy skutecznie upomnieli się o sprostowania lub przeprosiny w mediach z całego świata. W roku 2011 takich interwencji było 73, w roku 2012 23.

Autorzy z reguły tłumaczą się "lapsusem językowym" i przekonują, że nie chodzi o obozy budowane i kierowane przez Polaków, tylko leżące na terytorium Polski. Tyle, że Polski wtedy nie było na mapie Europy...

Historycy, eksperci i urzędnicy państwowi są jednak w tej sprawie zgodni - nawet takie "przejęzyczenia" są złym nawykiem z punktu widzenia zasad etyki. Dlatego trzeba robić wszystko, żeby te nawyki raz na zawsze zmienić. Ministerialni urzędnicy tłumaczą, że najskuteczniejsze są interwencje dyplomatyczne ale też - mobilizacja internautów, którzy mogą wymusić użycie słów zgodnych z historyczną prawdą. Zdaniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych stawianie sprawy na ostrzu noża, czyli wytoczenie procesu w imieniu państwa polskiego jest mniej skuteczne niż roszczenia, wysuwane przez osoby prywatne.

I taki właśnie proces - z cywilnego powództwa byłego więźnia Auschwitz, Karola Tendery, toczy się w Krakowie. Pozwany to niemiecka stacja telewizyjna, ZDF, która w materiale o Auschwitz Birkenau użyła określenia "polskie obozy zagłady". Co istotne, pan Karol Tendera i reprezentujący go prawnicy powołują się na artykuły kodeksu cywilnego, mówiące o ochronie dóbr osobistych, a nie na kodeks karny, który w 133-cim artykule mówi o publicznym znieważaniu narodu polskiego lub Rzeczpospolitej Polskiej.

Zobacz: Były więzień obozu Auschwitz-Birkenau pozywa niemiecką telewizję   

Daniela Motak

Kiedy jesteśmy do czego dorośli?

  • calendar_today Wtorek, 2015.02.03
Zamieszanie wokół domu strachów przy Floriańskiej w Krakowie, którego pracownicy pozwolili oglądać upiorny pokaz 12-letniemu chłopcu, przywołuje pytania o dorosłość. I tę prawną, kodeksową, i tę fizyczną, i tę psychiczną.

Polskie prawo dość precyzyjnie opisuje, w którym momencie życia dorastamy do pewnych spraw.

I tak:

Umowę o pracę może podpisać 16-latek.

Dziecko, które nie ukończyło 13 lat, może samodzielnie zawierać umowy i decydować w tak zwanych "drobnych sprawach życia codziennego".
Mogą to być na przykład zakupy bułek, mleka czy gazet, ale już - oczywiście nie: alkoholu czy papierosów.
Jeżeli sprzedawca oszuka dzieciaka, na przykład, przy zakupie gazety czy innego drobiazgu, ta transakcja jest nieważna.

Przed ukończeniem 13. roku życia NIE MOŻNA robić zakupów na portalach aukcyjnych, chyba że taką transakcję potwierdzi rodzic. Można za to zdecydować, na co pójdzie kieszonkowe od rodziców, umawiać się z kolegami na zamianę czy sprzedaż zabawek, czy - z sąsiadem na - na przykład - odpłatną pomoc w ogródku czy przy porządkach.

Młode kobiety mogą wychodzić za mąż już w wieku lat 16, ale tylko pod warunkiem, że zgodzi się na to sąd. Mężczyzna może wstąpić w związek małżeński tylko, gdy skończy 18 lat, czyli - gdy osiągnie pełnoletniość. I ciekawostka. Jeżeli 16- czy 17-latka po ślubie się rozwiedzie, jest już w świetle prawa osobą pełnoletnią.

15-latkowie mogą uprawiać seks. W przypadku młodszych to przestępstwo.

Od niedawna również 15-latek odpowiada za zabójstwo jak dorosły. W wieku lat 18 można głosować w wyborach, pod warunkiem korzystania z pełni praw publicznych.

Wystartować w wyborach do polskiego Sejmu i Parlamentu Europejskiego można po ukończeniu lat 21, żeby zostać wójtem, burmistrzem lub prezydentem miasta trzeba mieć 25 lat.

O mandat senatora może się ubiegać 30-latek, a żeby kandydować na urząd prezydenta RP, trzeba skończyć 35 lat.

Obywatel pełnoletni to 18-latek. W rozumieniu prawnym jest dorosły, w rozumieniu psychicznym i fizycznym to bardzo indywidualna sprawa.

Zobacz: Do domu strachów przy ul. Floriańskiej wpuszczane są też dzieci

 

Daniela Motak

Dlaczego w wyborach nie wybieraliśmy sołtysów?

  • calendar_today Wtorek, 2015.02.03
W wyborach samorządowych wybieraliśmy radnych gmin, miast i powiatów, prezydentów i burmistrzów miast oraz wójtów gmin. Nie wybieraliśmy SOŁTYSÓW, którzy dla wielu mieszkańców wsi są najlepiej i najbliżej im znanymi przedstawicielami samorządu. Za to mieszkańcom miast mogą się kojarzyć się raczej.... z postaciami z kabaretu czy niewybrednego żartu, jak ten o sołtysie,zwijającym asfalt po zmroku, w małej miejscowości gdzieś w Polsce czy w Małopolsce. Nic bardziej mylnego.

Sołtys to wciąż szacowna i sensowna funkcja.

Sołtys reprezentuje mieszkańców i ich wspólne interesy - na przykład przed wójtem czy na radzie gminy, ale nie tylko. Dba również o to, żeby uchwały wiejskiego zebrania, czyli to, co ustalą mieszkańcy, zostało w miarę możliwości wykonane.

Sołtys zbiera lokalne opłaty, zwołuje wiejskie zebrania i informuje mieszkańców o wszystkim, o czym powinni wiedzieć i co jest dla nich w życiu gminy istotne - na przykład o spotkaniach w sprawie budowy wodociągu czy drogi.

Z reguły sołtys jest człowiekiem dobrze znanym mieszkańcom. Cieszy się szacunkiem i z takiej też pochodzi rodziny. Często to właśnie on trafia do ludzi w sprawach, do których władze nie są w stanie ich przekonać czy zachęcić.

Za swoją pracę sołtys dostaje miesięczną dietę. Jej wysokość reguluje Rada Gminy. To z reguły niewiele ponad tysiąc złotych.

Sołtys korzysta też z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszom publicznym. W pracy sołtysowi pomaga rada sołecka, licząca od 3ech do 5ciu osób. Jego dom opatrzony jest czerwoną tabliczką z białym napisem sołtys.

Sołtysa wybierają mieszkańcy wsi, na zebraniu wiejskim zwołanym przez wójta. Wybierać sołtysa może każdy stały mieszkaniec sołectwa, który ukończył 18 lat. Sołtys wybierany jest w głosowaniu tajnym, bezpośrednim, spośród nieograniczonej liczby kandydatów i pod okiem komisji.
Tyle tylko, że są to bardzo lokalne wybory.

Funkcja sołtysa istnieje od średniowiecza. Przyszła do Polski wraz z prawem niemieckim i była - jak na tamte czasy - szalenie demokratyczna, bo sołtysem mógł zostać szlachcic, mieszczanin lub chłop a dziecko sołtysa mogło trafić do stanu rycerskiego.

Sołtys stał wówczas na czele gromady. Zdarza się, że na małopolskiej wsi do dziś używa się tego słowa na określenie gminnej wspólnoty, czyli po prostu mieszkańców.

Słowo sołtys oznaczało w średniowieczu "sędziego, tego, który wskazuje winnego". Jak widać, trochę się od tamtych czasów zmieniło....

 

Daniela Motak

Głosowanie w szpitalach

  • calendar_today Środa, 2014.11.26
Jeżeli w dniu drugiej tury wyborów będziemy w szpitalu, tam właśnie będziemy mogli zagłosować. W szpitalach zawsze, podczas każdych wyborów, tworzone są tak zwane "zamknięte obwody wyborcze", czyli lokale wyborcze z komisją, w których można zagłosować. Co ważne, szpital musi się znajdować na terenie tego samego województwa, co gmina, w której wyborca jest wpisany do rejestru. O możliwości głosowania informuje dyrektor placówki.

Jeżeli zdarzy się tak, że na przykład, w sobotę wyjdziemy ze szpitala, na niedzielne głosowanie koniecznie musimy zabrać ze sobą szpitalną dokumentację i na jej podstawie "wrócimy" do rejestru wyborców, z którego wcześniej nas wykreślono po to właśnie, żeby dopisać nas w szpitalu.

Obwody zamknięte powstają też w Domach Pomocy Społecznej i w Zakładach Karnych. W okręgu sądeckim było ich w pierwszej turze 30 - najwięcej, bo 17 w DPS-ach, 12 w szpitalach i 1 w Zakładzie Karnym. W okręgu krakowskim takich komisji było 73, najwięcej, bo 41 - również w Domach Pomocy Społecznej. W okręgu tarnowskim w drugiej turze wyborów będzie ich 16, choć było 23. To dlatego, że tylko w 16 gminach będzie wyborcza "dogrywka".

Jak skorzystać z transportu do lokalu wyborczego?

  • calendar_today Środa, 2014.11.26
Małopolskie miasta i gminy organizują transport dla osób starszych i niepełnosprawnych, które chciałyby głosować w niedzielę, 30 listopada, w drugiej turze wyborów samorządowych. Lokale wyborcze będą otwarte od 7.00 do 21.00, dokładnie tak samo, jak w pierwszej turze głosowania.

Żeby skorzystać z bezpłatnego transportu z domu do lokalu wyborczego i z powrotem, trzeba zgłosić się w urzędzie miasta lub gminy. Można to zrobić telefonicznie. Różne miasta wyznaczają różne terminy. I tak: w Tarnowie i w Nowym Sączu można "zamawiać" bezpłatny transport w dniu wyborów, przez całą niedzielę.

W Krakowie o transport można prosić również w niedzielę, ale też w piątek, od 8.00 do 15.00, a w przedwyborczą sobotę - od 9.00 do 15.00. Wszystkie potrzebne w tym celu numery telefonów znajdziemy na stronach internetowych małopolskich miast i gmin.

Niepełnosprawni z Krakowa mogą też jeszcze do 26 listopada włącznie wybrać sobie dogodny dla siebie lokal wyborczy, jeżeli ten, do którego są przypisani, nie ma odpowiednich ułatwień. Wystarczy zgłosić się w wydziale spraw administracyjnych magistratu i poprosić o dopisanie do rejestru wyborców w wybranej komisji.

Jeszcze jedna ważna informacja, do jutra niepełnosprawni mieszkańcy Krakowa mogą zgłaszać chęć głosowania przez pełnomocnika. Kto z niepełnosprawnych Małopolan głosował już z pomcą pełnomocnika w pierwszej turze, w drugiej może to zrobić znów, bez żadnych dodatkowych formalności i procedur. Pełnomocnictwo jest ważne.

O procesach w trybie wyborczym

  • calendar_today Środa, 2014.11.26
W tych gminach, w których w pierwszej turze wyborów nie wybrano prezydentów, burmistrzów i wójtów, kampania wyborcza wkroczyła w decydującą fazę. Zdarza się ostra walka polityczna przekracza dozwolone prawem ramy i wtedy do gry wkracza sąd.

Kwestię tę reguluje art.111 Kodeksu wyborczego. Mówi on że, jeżeli rozpowszechniane materiały wyborcze, w szczególności plakaty, ulotki i hasła, a także wypowiedzi lub inne formy prowadzonej agitacji wyborczej zawierają informacje nieprawdziwe, kandydat lub pełnomocnik wyborczy zainteresowanego komitetu wyborczego ma prawo wnieść do sądu okręgowego skargę. Pokrzywdzony może się domagać zakazu rozpowszechniania takich informacji i przepadku materiałów wyborczych, które takie informacje zawierają. Może też wnioskować o nakazanie sprostowania nieprawdziwych i kłamliwych informacji oraz o publiczne przeproszenie osoby, której dobra osobiste zostały naruszone.

Rozpowszechnianie  podczas kampanii wyborczej nieprawdziwych informacji może mieć też poważne konsekwencje finansowe. Sąd może nakazać wpłacenie kwoty 100 000 złotych na rzecz organizacji pożytku publicznego.

Procesy w trybie wyborczym odbywają się niezwykle szybko. Sąd pierwszej instancji ma 24 godziny na rozpoznanie skargi i  wydanie orzeczenia. Potem strony mają następną dobę na wniesienie odwołania. Sąd apelacyjny musi wydać orzeczenie w ciągu następnych 24 godzin. Trzy doby na załatwienie sprawy to naprawdę tempo ekspresowe!

Sądy nie muszą orzekać w obecności stron ani ich pełnomocników.  Tak więc pozwany w trybie wyborczym nie może przedłużać postępowania nie pojawiając się na rozprawie. Co ważne, od orzeczenia sadu apelacyjnego nie przysługuje prawo do kasacji w Sądzie Najwyższym.

Jak oddać ważny głos?

  • calendar_today Piątek, 2014.11.21
Po zamieszaniu wokół niedzielnego głosowania, raz jeszcze przypomnimy sobie, jak oddać ważny głos. Pojawiają się bowiem opinie, że w ostatnich wyborach niektórzy głosujący zostali wprowadzonych w błąd. Zawinić miał filmik, wyprodukowany przez Państwową Komisję Wyborczą, z którego część odbiorców zrozumiała, że ma postawić krzyżyk na każdej karcie - czyli kartce.

Tymczasem karta do Sejmiku była książeczką, broszurką i należało z niej całej wybrać tylko jedno nazwisko z jednej tylko listy. Jeżeli ktoś postawił krzyżyk na każdej kartce, czyli na każdej liście, oddał nieważny głos. Według innych głosów, niejasne były też umieszczone na każdej karcie teksty - instrukcje ile krzyżyków postawić.

Tego, czy rzeczywiście informacji było za mało, czy też wyborcy nie pofatygowali się, żeby przed wyborami wykonać minimalny wysiłek, i w setkach dostępnych źródeł sprawdzić, jak oddać ważny głos, pewno już nie rozstrzygniemy. Za to możemy powiedzieć, że w drugiej turze, 30 listopada będzie dużo łatwiej. Będziemy mieć wybór między tylko dwoma kandydatami na wójta lub burmistrza lub prezydenta miasta. Oba nazwiska będą umieszczone na tej samej karcie, na której będziemy mogli postawić tylko jeden krzyżyk. I już. Tak oddany ważny głos może wylądować w urnie.
I te głosy będzie o wiele łatwiej policzyć.

Ważność wyborów

  • calendar_today Piątek, 2014.11.21
Czy ostatnie wybory samorządowe są ważne, a ich wyniki uczciwie policzone? To pytanie stawia sobie wielu, zdezorientowanych wyborców. Niektórzy politycy znaleźli już nawet odpowiedź, a jeszcze inni postanowili nocną okupacją lokalu Państwowej komisji Wyborczej wymusić konkretne prawne czy raczej rewolucyjne decyzje.

Warto więc może poszukać, co o ważności wyborów samorządowych mówi polskie prawo, a dokładnie rozdział szósty Kodeksu Wyborczego. Otóż wyniki wyborów ogłasza Państwowa Komisja Wyborcza. Każdy obywatel może złożyć w ciągu 14 dni od dnia wyborów, protest od odpowiedniego sądu okręgowego.

Wnoszący protest powinien sformułować w nim zarzuty oraz przedstawić lub wskazać dowody, na których te zarzuty opiera.

Sąd okręgowy ma 30 dni na rozpatrzenie protestów wyborców. Orzekają trzej sędziowie z udziałem komisarza wyborczego, przewodniczących właściwych komisji wyborczych lub ich zastępców.

Sąd okręgowy orzeka o nieważności wyborów lub o nieważności wyboru radnego, jeżeli okoliczności stanowiące podstawę protestu miały wpływ na wyniki wyborów. Wtedy też sąd może orzec o konieczności przeprowadzenia ponownych wyborów. To orzeczenie w ciągu siedmiu dni można zaskarżyć do sądu apelacyjnego, a ten ma miesiąc na rozpoznanie sprawy. Orzeczenie sądu apelacyjnego jest ostateczne.

Nietrudno więc policzyć, że jeżeli do sądu trafią skargi na uczciwość przeprowadzonych wyborów, to na ostateczne rozpatrzenie tych wniosków będziemy musieli poczekać przynajmniej dwa miesiące, czyli do nowego roku. Do tego czasu wszyscy nowo wybrani radni oraz wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast sprawują swoje funkcje i są pełnoprawnymi samorządowcami.

Co to jest PKW?

  • calendar_today Czwartek, 2014.11.20
Jeżeli wrzucimy dziś w internetową wyszukiwarkę skrót "PKW" znajdziemy jego złośliwe i dowcipne rozwinięcia. Choćby takie, jak te ze znanej i lubianej strony "Demotywatory": "Panom Komputery wysiadły" czy "Państwowy Kalkulator Wolnoliczący". Trudno się dziwić, bo to chyba największa wpadka w liczeniu głosów w wyborach od wielu lat.

Anonimowy członek jednej z komisji liczących głosy powiedział po wyborach portalowi gazeta.pl:
"System zliczania głosów nie działa od kilku godzin: nie drukuje protokołów i nie przyjmuje danych. W żadnych poprzednich wyborach samorządowych nie było tak źle. Kończyliśmy późno, bo w okolicach 2-3 w nocy, ale w tym roku jest już po 5.30, a my jesteśmy w szczerym polu". Warto więc może przypomnieć, czym oprócz walki z niesprawnym systemem informatycznym zajmuje się PKW, czyli Państwowa Komisja Wyborcza.

Komisja powstała w 1991 roku. Składa się z 9 sędziów - trzech Trybunału Konstytucyjnego, trzech Sądu Najwyższego i trzech Naczelnego Sądu Administracyjnego.

PKW przeprowadza wybory, czyli nadzoruje przestrzeganie prawa wyborczego, czuwa nad prowadzeniem i aktualizowaniem rejestru i spisu wyborców, powołuje okręgowe komisje wyborcze przed wyborami i rozwiązuje je po wyborach oraz rozpatruje sprawozdania finansowe komitetów wyborczych i partii politycznych. Organem wykonawczym PKW, czyli jej zbrojnym ramieniem jest Państwowe Biuro Wyborcze. To właśnie ono bezpośrednio organizuje wybory nadzorowane przez PKW, zapewnia warunki finansowe i techniczne, czyli lokale i pieniądze oraz komisje, które liczą głosy po wyjęciu ich z urny. Na ten rok Biuro ma do wydania 49 milionów złotych.

Od decyzji Państwowej Komisji Wyborczej zależy również to, jak wyglądają druki wyborcze i pieczęcie, które na nich widnieją. PKW także ogłasza wyniki wyborów, czyli robi to, na co teraz właśnie tak długo czekamy.  
 

Czym się różni prezydent od wójta czy burmistrza?

  • calendar_today Czwartek, 2014.11.20
W większości małopolskich miast i gmin będziemy raz jeszcze wybierać prezydentów, burmistrzów i wójtów. Co ciekawe, te trzy różne nazwy oznaczają mniej więcej to samo.

Prezydentów wybieramy w większych miastach, czyli takich, które mają powyżej 100 tysięcy mieszkańców i w miastach, które, choć mieszka w nich mniej osób, miały prezydentów przed wejściem w życie ustawy o samorządzie terytorialnym z 1990 roku. W Małopolsce wybieramy czterech prezydentów miast - w Krakowie, Tarnowie, Nowym Sączu i Oświęcimiu. Burmistrzowie rządzą mniejszymi miastami, które są jednocześnie stolicami gmin. W Małopolsce jest ich 61. Wójt stoi na czele gminy wiejskiej, czyli takiej, na terenie której nie ma żadnego miasta. Gmina wiejska liczy sobie zazwyczaj klika wsi. Małopolska ma łącznie 182 gminy.

Burmistrz, wójt czy prezydent miasta wykonuje uchwały rady gminy i zadania gminy określone przepisami prawa. Gospodaruje mieniem komunalnym i odpowiada za wykonanie budżetu. Może też podejmować indywidualne decyzje, od których można się odwołać do samorządowego kolegium odwoławczego. Działalność burmistrza, wójta i prezydenta kontrolowana jest przez radę gminy.

Od 2002 r. burmistrzowie (wójtowie oraz prezydenci miast), którzy zastąpili kolegialne zarządy gmin, wyłaniani są w wyborach powszechnych. Radni i mieszkańcy mogą ich odwołać tylko poprzez referendum. O mandat burmistrza (wójta, prezydenta) może się ubiegać każdy obywatel Polski posiadający prawo wybierania do rady gminy, który najpóźniej w dniu głosowania kończy 25 lat.

Druga tura wyborów samorządowych odbędzie się w niedzielę, 30 listopada.

Cisza wyborcza

  • calendar_today Piątek, 2014.11.14
Od północy z piątku na sobotę, obowiązuje cisza wyborcza. Pod groźbą kary grzywny zabroniona jest jakakolwiek agitacja wyborcza. Zakazem objęte są wszelkie wystąpienia polityczne, manifestacje, audycje radiowe i telewizyjne z udziałem kandydatów. Nie wolno kolportować ulotek ani rozklejać plakatów wyborczych. Zabronione jest także publikowanie sondaży wyborczych.

Z założenia cisza wyborcza ma być czasem, w którym obywatele, po kampanii, mogą zastanowić się, jakiego chcą dokonać wyboru.
Po raz pierwszy ciszę wyborczą wprowadzono po II wojnie w Niemczech Zachodnich. Obawiano się bowiem, że powrócą niechlubne zwyczaje z czasów Republiki Weimarskiej, z lat 20. XX wieku, kiedy to w ostatnich dniach przed głosowaniem dochodziło do gwałtownych zamieszek, a nawet politycznych morderstw. Z czasem okazało się jednak, że emocje wyborcze nie są aż tak silne i przepis o zachowaniu ciszy wyborczej w Niemczech już nie obowiązuje.

W Europie cisza wyborcza obowiązuje przed wszystkim w tzw. młodych demokracjach. W krajach o bardziej zakorzenionej kulturze politycznej wystarcz  trzymanie się dobrych obyczajów i tzw. dżentelmeńska umowa, by nie przesadzać z kampanią, szczególnie negatywną, w przeddzień i dniu wyborów.

W ostatnich latach życie polityczne i społeczne toczy się w coraz większym stopniu w sieci, na portalach, forach internetowych, w mediach społecznościach. Przestrzeganie zasad ciszy wyborczej w wirtualnym świecie, staje coraz bardziej anachroniczne. Internauci wymyślają różne, często  dowcipne sposoby by obejść zakaz. Kilka lat temu partie polityczne były określane nazwami warzyw, a na portalach podawano informację że ceny pomidorów są wyższe od cen ziemniaków o kilka złotych. Podczas niedawnego referendum w Warszawie, zakazaną informację o frekwencji podawano jako ilość zebranych grzybów.

Państwowa Komisja Wyborcza  jednak nie odpuszcza i przed eurowyborami ogłosiła, że nawet tzw. lajkowanie postów na FB, będzie traktowane jako złamanie ciszy wyborczej.

Trochę spokoju od agresywnej agitacji wyborczej przed samym głosowaniem, moim zdaniem, nie szkodzi. Z drugiej jednak strony, nie jest dobrze kiedy wprowadza się prawo, którego respektowania nie da się ani wymusić ani skontrolować.

 

 

Wybory do rad dzielnic

  • calendar_today Środa, 2014.11.12
Podczas niedzielnych wyborów samorządowych krakowianie będą wybierać nie tylko radnych sejmiku województwa małopolskiego, radnych miasta Krakowa i prezydenta miasta, ale również radnych dzielnicowych. 18 rad dzielnic istnieje w Krakowie już 23 lata.

Dzielnice pomocnicze powołano uchwałą rady miasta Krakowa w 1991 roku. Niestety, wielu krakowian do dziś nie wie czy mieszka na przykład w dzielnicy szesnastej czy osiemnastej. Powodem są przede wszystkim dość ograniczone kompetencje rad dzielnic i niewielkie budżety jakimi dysponują.

Dziedzinami, które w szczególności zajmują się Dzielnice to remonty dróg i chodników, parkingi, oświetlenie ulic, remonty w szkołach, przedszkolach i żłobkach czy zakupy do bibliotek. Rady dzielnic organizują również imprezy kulturalne, dbają o lokalne domy kultury i kluby sportowe. Przedstawiciele dzielnic maja swój głos doradczy przy wyborach dyrektorów szkół i przedszkoli a także przy rozstrzyganiu przetargów np. na remonty i inwestycje wykonywane w dzielnicy. Co roku, rada miasta przeznacza określone fundusze na określone cele w każdej z dzielnic.

Wybierać radnych dzielnicowych może każdy mieszkaniec Krakowa zamieszkały na stałe w danej dzielnicy. Również aby kandydować do rady dzielnicy trzeba w niej mieszkać na stałe. Ordynacja wyborcza do rady dzielnicy jest większościowa. To znaczy radnym z okręgu jednomandatowego zostaje ten kandydat, który otrzyma największą liczbę głosów.

Każda z 18 krakowskim dzielnic pomocniczych ma swoją stronę internatową. Można tam znaleźć wiele ciekawych informacji o tym czym rada dzielnicy się zajmuje i jakie ma plany by poprawić jakość życia mieszkańców. W tym roku, podczas pierwszego głosowania nad budżetem obywatelskim, mieszkańcy mogli wybierać lokalne projekty, na które dla każdej z dzielnic przeznaczono 100 tysięcy złotych. Miejmy nadzieję w przyszłym roku pieniędzy na obywatelskie projekty będzie więcej, a to sprawi, że krakowianie będą bardziej świadomi, w której dzielnicy mieszkają i kto jest ich  radnym dzielnicowym.

Jak głosować, żeby głos był ważny?

  • calendar_today Piątek, 2014.11.07
W kolejnej radiowej lekcji Wiedzy O Społeczeństwie, poświęconej zbliżającym się wyborom samorządowym, przypomnimy sobie, jak głosować, żeby głos był ważny.

Dokładną instrukcję głosowania podaje 62. artykuł kodeksu wyborczego. Mówi on, że aby nasz głos był ważny, należy:

Oddać go tylko i wyłącznie na urzędowo ustalonych kartach do głosowania – czyli na tych, które dostaniemy w swoim lokalu wyborczym. Na karcie musi być pieczęć obwodowej komisji wyborczej, czyli tej, w której głosujemy.

Do głosowania nie możemy użyć żadnej innej karty, bo wtedy głos będzie NIEWAŻNY.

Ważny głos to taki, na którym stawiamy tylko jeden znak „x” przy nazwisku jednego tylko kandydata. Jeżeli „iksów” będzie więcej, głos będzie nieważny. Nieważny będzie również wtedy, gdy przy żadnym z nazwisk nie postawimy krzyżyka.

I uwaga: jeżeli się pomylimy i przez pomyłkę postawimy krzyżyk nie przy tym kandydacie, którego wybraliśmy, NIE DOSTANIEMY DRUGIEJ KARTY DO GŁOSOWANIA.

Co ciekawe – jeżeli prawidłowo wskażemy swojego kandydata, nasz głos będzie ważny również wtedy, gdy dopiszemy coś na karcie. Zdarza się, że wyborcy to robią – dopisują nazwiska innych kandydatów lub umieszczają na karcie swoje opinie, oceny, komentarze.

Nieważna będzie całkowicie przedarta karta do głosowania. Za to sposób, w jaki złożymy ją przed wrzuceniem do urny, nie ma wpływu na ważność głosu. 

W poprzednich wyborach samorządowych, 4 lata temu, w 2010 roku, w głosowaniu do Sejmiku małopolanie oddali niecałe 12 procent, czyli blisko 145 tysięcy nieważnych głosów.

W wyborach do Rady Miasta Krakowa 4 lata temu głosów nieważnych było 9 tysięcy 133, a wyborach do rady miasta w Nowym Sączu 1099.

Głosy nieważne, choć nieważne w wyborach – powinny być ważne i istotne dla polityków. Często są bowiem deklaracją – chcę głosować i robię to, ale nie podobają mi się propozycje i postaw tych, wśród których muszę wybierać.

Jak zmienić lokal wyborczy na inny?

  • calendar_today Piątek, 2014.11.07
W wyborczym poradniku Radia Kraków sprawa mało typowa i taka, która pewno nie będzie dotyczyć zbyt wielu z naszych słuchaczy. Może jednak komuś przyda się rada - co zrobić, jeżeli mieszkamy - na przykład w Krakowie, jesteśmy dopisani do stałego rejestru wyborców w Krakowie, ale chcielibyśmy zmienić lokal wyborczy na inny. Jest to możliwe. Lokal wyborczy można zmienić.

Trzeba iść do właściwego dla naszej dzielnicy Wydziału Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta i złożyć wniosek. We wniosku deklarujemy, że przebywamy z zamiarem pobytu stałego pod wskazanym adresem i że chcemy wypisać się z rejestru wyborców w komisji, w której figurujemy, i trafić do okręgu wyborczego właściwego dla nowego miejsca zamieszkania.

Uwaga - to musi być adres lokalu mieszkalnego, a nie zakładu pracy czy instytucji. Krakowianie wszystkie potrzebne do tego druki mogą znaleźć w internecie, w biuletynie informacji publicznej miasta Krakowa, w zakładce - Procedura SA 27. 

Można je wydrukować, wypełnić i już z gotowymi - pójść do urzędu. Trzeba do nich dołączyć kserokopię dowodu osobistego.
 

Urzędnicy na decyzję mają 3 dni. Teoretycznie możemy to zrobić w każdym momencie. Praktycznie - jak zwykle radzimy Państwu nie czekać do ostatniej chwili. Lepiej zrobić to wcześniej niż później.

 

Przydatne informacje dla niepełnosprawnych wyborców

  • calendar_today Piątek, 2014.11.07
Niepełnosprawni wyborcy do środy, 12 listopada włącznie mają czas na złożenie wniosku o dopisanie się do spisu wyborców w wybranym przez siebie lokalu wyborczym. W ten sposób niepełnosprawni mogą zmienić miejsce głosowania i wybrać lokal wyborczy, dostosowany do ich potrzeb. Ustawodawca dał im taką możliwość, bo nie wszystkie lokale mają – na przykład – podjazdy czy windy dla wózków inwalidzkich.

Żeby to zrobić, wystarczy złożyć wniosek w urzędzie miasta lub gminy. Można to zrobić osobiście albo poprosić o pomoc członka rodziny, krewnego, czy sąsiada. Osoba składająca wniosek musi mieć przy sobie dokument, poświadczający niepełnosprawność składającego wniosek.


Urzędnicy zapewniają, że to prosta procedura i że zabiera tylko chwilę. Od razu też dostajemy adres „nowego” lokalu, dostosowanego do potrzeb niepełnosprawnego wyborcy.


W Krakowie są 452 obwody stałe. 105 z nich jest dostosowanych do obsługi osób niepełnosprawnych. O możliwość przepisania do obwodu dostosowanego  do obsługi niepełnosprawnych pytało w Krakowie kilkanaście osób jednak do urzędu wpłynęły na razie tylko 3 kompletne wnioski w tej sprawie.


43 osoby złożyły w Krakowie wnioski o głosowanie korespondencyjne, 48 - o głosowanie za pośrednictwem pełnomocnika. Portal niepełnosprawni.pl policzył, że podczas ostatnich wyborów samorządowych w 2010 z  możliwości głosowania przez pełnomocnika skorzystało 19815 obywateli w całym kraju. Podczas wyborów prezydenckich w 2010 roku było ich: 6456 w pierwszej turze i 11613 w drugiej. Wyznaczony pełnomocnik oddał głos w imieniu 7347 wyborców podczas wyborów parlamentarnych w 2011 roku.


W czasie niedawnych wyborów do Parlamentu Europejskiego z głosowania korespondencyjnego na terenie całego kraju skorzystało zaledwie 820 osób, a z nakładki sporządzonej w alfabecie Braille'a – która obowiązkowo musi być w każdym lokalu wyborczym  – 257 wyborców. Z badania opinii społecznej, przeprowadzonego przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich i CBOS wynika, że 70 procent wyborców z niepełnosprawnością w ogóle nie wiedziało, że takie możliwości głosowania są dostępne.

Ordynacja większościowa

  • calendar_today Piątek, 2014.11.07
W tym roku ordynacja większościowa będzie obowiązywała w większości polskich gmin. Dotychczas tylko w małych gminach do 20 tys. mieszkańców. Na przykład w podkrakowskich Liszkach czy Zielonkach mieszkańcy już cztery lata temu wybierali radnych zgodnie z ordynacją większościową. Teraz według tej ordynacje będą wybierać radnych również mieszkańcy Zakopanego czy Bochni. Generalnie we wszystkich gminach Małopolski, oprócz trzech miast na prawach powiatu czyli Krakowa Nowego Sącza i Tarnowa.

System  większościowy jest bardzo prosty. Gmina jest podzielona na tyle okręgów wyborczych, ile mandatów jest do obsadzenia w danej radzie. Liczba mandatów zależy od liczby mieszkańców w danej gminie. Wybieramy piętnastu radnych w gminach do 20 000 mieszkańców, dwudziestu jeden w gminach do 50000 mieszkańców, dwudziestu trzech w gminach do 100 000 mieszkańców.

W każdym okręgu jednomandatowym wybieramy tylko jednego radnego. Zostaje nim kandydat, który uzyskał największą liczbę głosów. Nie musi jednak otrzymać poparcia większości głosujących czy uprawnionych do głosowania w danym okręgu.

Oczywiście oprócz radnych gminnych wyborcy wybierają również swojego wójta lub burmistrza oraz radnych rady powiatów i  Sejmiku wojewódzkiego. Do rady powiatu i Sejmiku obowiązuje ordynacja większościowa.

Głosujemy w okręgach wielomandatowych, a podziału mandatów pomiędzy listy kandydatów dokonuje się proporcjonalnie do łącznej liczby ważnie oddanych głosów na kandydatów danej listy. Ponadto, obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy, po przekroczeniu którego dany komitet wyborczy może uczestniczyć w podziale mandatów. Są to zasady analogiczne do obowiązujących w wyborach sejmowych.

 

Posumujmy: we wszystkich gminach Małopolski oprócz Krakowa, Tarnowa I Nowego Sącza radę gminy wybieramy w okręgach jednomandatowych, czyli wg ordynacji większościowej.

W miastach na prawach powiatu, czyli w nowym Sączu, Tarnowie i Krakowie radnych do rady miasta wybieramy w okręgach wielomandatowych, czyli wg ordynacji proporcjonalnej.

W wyborach do rady powiatu i sejmiku obowiązuje ordynacja proporcjonalna..

Marta Szostkiewicz

Jak to jest z wyborczą frekwencją?

  • calendar_today Czwartek, 2014.11.06
Jak to się dzieje, że pytani przed głosowaniem obywatele z całą stanowczością deklarują, że będą głosować a potem nie przychodzą do lokali wyborczych? Ostanie badania opinii publicznej pokazują, że ponad 70 procent ankietowanych jest zainteresowanych zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Tymczasem w żadnych wyborach samorządowych ogólnopolska frekwencja wyborcza nie sięgnęła 50 procent.

W Małopolsce cztery lata temu frekwencja wyniosła 48,5 procenta a osiem lat temu, w 2006 - 46 procent.    

Choć we wszystkich badaniach Polacy deklarują, że wybory samorządowe są ważniejsze od prezydenckich czy parlamentarnych, to takie opinie nie przekładają się na ich zachowania. Najwyższa frekwencja jest zawsze podczas wyborów prezydenckich. Choć to wójt, burmistrz lub miejscy radni mają realny wpływ na wysokość lokalnych podatków, liczbę miejsc w przedszkolach, czy gęstość sieci tramwajowej. Dlaczego w takim razie chętniej fatygujemy się do lokalu wyborczego by oddać głos na urzędującego w Warszawie prezydenta, a już niekoniecznie znajdziemy czas by oddać głos  na radnego, który mieszka na sąsiednim osiedlu?

Jednym z powodów jest brak wiedzy o kandydatach. Podczas wyborów krajowych kandydaci na prezydenta są obecni w mediach praktycznie codziennie. Jest ich przeważnie kilkoro, więc wyborca ma ułatwione zadanie, by zorientować się kto jest kim i na kogo chce oddać swój głos. W wyborach lokalnych kandydatów do wszystkich szczebli samorządu są dziesiątki, jeśli nie setki. Nie jest łatwo się połapać w tym gąszczu reklamówek, plakatów u ulotek wyborczych. Tym bardziej, że materiały wyborcze często sprowadzają się do sloganów, że kandydat zrobi wszystko by żyło się nam lepiej.

Tak jak pójście na wybory wymaga podjęcia decyzji, również pozostanie w domu jest zamanifestowaniem swojego wyboru. To głos tych, którzy nie ufają politykom - również tym samorządowym - i nie wierzą, że udział w wyborach może coś zmienić w ich życiu. W tym sensie ostatnie lokalne referendum w Krakowie, w którym mieszkańcy odrzucili ideę organizacji Igrzysk, było dobrą lekcją demokracji. Głosując obywatele w znaczący sposób wpłynęli na rzeczywistość.

Pozostanie w domu może również oznaczać, że wyborca nie znalazł żadnego kandydata, na którego ze spokojnym sumieniem oddałby głos. Zdarza się, szczególnie w małych społecznościach, że zbyt dobra znajomość kandydatów sprawia, że żadnemu z nich nie chcemy powierzyć władzy.   Czasem powody niskiej lub wysokiej frekwencji są trudne do zrozumienia, jeśli nie znamy dobrze lokalnej społeczności. Dlaczego podczas wyborów w 2010 roku w gminie Krościenko głosowało 60 procent uprawnionych a w gminie Szaflary tylko 30 procent? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Jak będzie tym razem? Dowiemy się już za 10 dni. I tura wyborów samorządowych już 16 listopada.

Sejmik podsumował swoją kadencję

  • calendar_today Wtorek, 2014.11.04
Podsumowaliśmy w Radiu Kraków jego właśnie dobiegającą końca kadencję. Pytani przez nas radni nie byli zgodni w opiniach, z jednym wyjątkiem, wszyscy zgodzili się, że największym sukcesem kończącej się czteroletniej kadencji był i jest rozwój lotniska w Balicach.

Kilka tygodni temu dużo mówiliśmy o sondażu, według którego Małopolanie nie wiedzą, czym sejmik jest i jaki ma wpływ na ich życie.
Ma dość duży, bo sejmik to regionalny małopolski parlament. Odpowiada za rozwój regionu i politykę regionalną, współfinansuje podległe mu szpitale, muzea, teatry.

Tworzy go 39 radnych i marszałkowie, którzy zarządzają województwem. Inaczej jednak niż posłowie, radni nie mają swoich biur i nie pełnią dyżurów, więc w taki sposób spotkać się z nimi nie można. W sejmiku nie można też niczego "załatwić", bo to nie urząd.  

Można za to przyjść na sejmikowe obrady. W Krakowie, przy ulicy Racławickiej, przy której najczęściej obraduje sejmik, bo zdarza się, choć wyjątkowo, że ma posiedzenia wyjazdowe, publiczność pojawia się bardzo rzadko. Jednym z nielicznych wyjątków było głośne posiedzenie, na którym sejmik zakazał palenia węglem w Krakowie. I ta właśnie uchwała pokazała, jak ważnymi dla Małopolan sprawami zajmuje się sejmik.

Akurat sprawa zakazu palenia węglem podzieliła radnych. Na co dzień jednak, też trochę inaczej niż posłowie w parlamencie, sejmikowi radni nie prowadzą ostrej gry politycznej a dyskusje nad spornymi kwestiami są bardziej merytoryczne niż na Wiejskiej.

Najlepiej jest, gdy każdy subregion Małopolski ma w zarządzie województwa swoją reprezentację. Boleśnie o tym przekonał się Nowy Sącz, który w tej kadencji nie ma "swojego" marszałka. Regularnie, także w Radiu Kraków słyszymy skargi na marginalizację Sądecczyzny i pomijanie jej przy inwestycjach drogowych lub kolejowych. Zgromadzić w zarządzie Małopolski przedstawicieli Tarnowa, Nowego Sącza i Małopolski Zachodniej udało się nieżyjącemu już, wieloletniemu marszałkowi Małopolski, Markowi Nawarze.

Nowych sejmikowych radnych wybierzemy już za kilkanaście dni, 16 listopada.

Głosowanie przez pełnomocnika

  • calendar_today Piątek, 2014.10.31
Jeszcze przez tydzień, do przyszłego czwartku, 6 listopada można składać wnioski o głosowanie przez pełnomocnika. Z pomocy pełnomocnika mogą skorzystać wyborcy z niepełnosprawnościami i seniorzy, którzy najpóźniej w dniu głosowania ukończą 75 lat.

Głosowanie przez pełnomocnika polega na upoważnieniu przez wyborcę innej, zaufanej osoby, do oddania głosu w jego imieniu. Pełnomocnik głosuje osobiście w lokalu wyborczym, w imieniu swego mocodawcy. Pełnomocnikiem może zostać każdy wyborca, wpisany do stałego rejestru wyborców w tej samej gminie, co mocodawca. Aby uniknąć nieprawidłowości i nadużyć, ustawodawca zdecydował, że pełnomocnik może reprezentować tylko jedną osobę. Wyjątkowo pełnomocnik może mieć dwóch mocodawców, ale tylko wtedy, gdy co najmniej jedną z nich jest jego małżonek, małżonka, brat, siostra, czy osoba pozostająca pod jego opieką.

Jak zadbać o to, żeby w dniu wyborów mieć pełnomocnika? To dość proste:
Do 6 listopada trzeba w urzędzie gminy złożyć wniosek o sporządzenie pełnomocnictwa. Potrzebne do tego formularze są w urzędach gmin lub na gminnych stronach internetowych. Wniosek można złożyć osobiście albo wysłać pocztą lub faksem. Do wniosku należy dołączyć kopię aktualnego orzeczenia określającego stopień niepełnosprawności i pisemną zgodę pełnomocnika na przyjęcie pełnomocnictwa. Wnioskodawca nie musi fatygować się do urzędu, bo jeżeli zanaczy to we wniosku, akt udzielenia pełnomocnictwa może zostać sporządzony w jego miejscu zamieszkania. Przygotowanie aktu przez urzędnika jest bezpłatne, tak samo, jak pomoc pełnomocnika.

Reszta odbywa się w dniu wyborów. Pełnomocnik z pełnomocnictwem idzie do lokalu wyborczego właściwego dla mocodawcy, okazuje komisji  własny dokument tożsamości oraz przekazuje dokument z pełnomocnictwem. Komisja zabiera pełnomocnictwo, które dołączy do dokumentacji wyborczej, a pełnomocnikowi wydaje kartę do głosowania. Pełnomocnik głosuje. I już.

 

Bezpłatne audycje komitetów wyborczych

  • calendar_today Piątek, 2014.10.31
Jutro 1.11 w Radiu Kraków usłyszymy pierwsze w tej kampanii wyborczej nieodpłatne audycje wyborcze. Czas na ich prezentację gwarantuje komitetom rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Zaczynamy 1 listopada o godzinie 5.30. Nieodpłatne audycje wyborcze pojawią się też tego dnia o 13.05 i 18.05 a w niedzielę - o 5.30 i o 14.05.
Od poniedziałku, 3 listopada, audycje będą nadawane codziennie o 5.30, o 13.49 i o 19.05. Nieco inaczej będzie 8, 9 i 11 listopada, gdy bloki wyborcze pojawią się 5 minut po 14. W sobotę, 8 listopada blok nieodpłatnych audycji, przygotowanych przez komitety wyborcze w wyborach samorządowych, rozpocznie się 5 minut po 20.

Data rozpoczęcia nadawania bezpłatnych audycji wyborczych - Dzień Wszystkich Świętych, 1 listopada - może się wydawać nieco dziwna i niefortunna, ale tak mówi kalendarz wyborczy, którego należy się trzymać i tej daty zmienić nie można. Radio Kraków nie ma też żadnego wpływu i nie ponosi odpowiedzialności za treść nieodpłatnych audycji wyborczych, przygotowywanych przez komitety wyborcze.

Z bezpłatnego czasu antenowego skorzystało 20 komitetów, najwięcej z Krakowa, ale także między innymi z Tarnowa, Oświęcimia, Bochni i Wieliczki. Kolejność prezentacji ustalono w drodze publicznego losowania.

Nieodpłatne audycje wyborcze będziemy nadawać do piątku, 14 listopada, czyli do końca kampanii wyborczej i początku ciszy wyborczej. 

Karty do głosowania

  • calendar_today Środa, 2014.10.29
Kolejną lekcję radiowego WOS-u, poświęcimy wyborczym kartkom. Przy wyborach samorządowych jest ich wyjątkowo dużo. To jak wygląda karta do głosowania nie jest dziełem przypadku lub estetycznych upodobań komisji wyborczej w danym mieście czy gminie. Wzory kart są zatwierdzane przez PKW i takie same w całej Polsce.

Każdy z nas w lokalu wyborczym otrzyma trzy albo cztery karty do głosowania. Trzy karty otrzymają wyborcy w miastach na prawach powiatu, czyli w Krakowie, Nowym Sączu i Tarnowie. Cztery karty wszyscy pozostali, mieszkający w mniejszych miastach i gminach wiejskich. Powód jest bardzo prosty. Mieszkańcy trzech największych miast nie wybierają radnych powiatowych, bowiem ich kompetencje ma Rada Miasta.

Każda karta do głosowania będzie w innym kolorze.

1. Karta z nazwiskami kandydatów do rady gminy lub miasta będzie biała w formacie A4. Wszystkie nazwiska muszą być wydrukowane tą samą czcionką. Karta może być zadrukowana tylko z jednej strony. Jeśli list kandydatów jest dużo karta może przybrać formę broszury, czyli kilku kartek spiętych razem,

2. Karta z listami kandydatów do rady powiatów będą wydrukowane w kolorze żółtym,

3. Te, na których będą nazwiska kandydatów do sejmiku wojewódzkiego - będą wydrukowane w kolorze niebieskim,

4. Karty z nazwiskami kandydatów na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast będą w optymistycznym kolorze różowym.

Aby zagwarantować uczciwy przebieg wyborów karty do głosowania muszą być wydrukowane na określonym przez PKW rodzaju papierze. Dodatkowo każda karta ma w górnym roku kilka kilkumilimetrowych otworów, których rozmiar również jest określonym przez PKW.

Osoby niewidome i słabowidzące otrzymają w komisjach wyborczych specjalne nakładki na karty wyborcze. Na nakładkach w języku Braille wydrukowe będą nazwiska kandydatów. Również parametry nakładek zostały bardzo szczegółowo określone przez PKW.

I na koniec najważniejsze. Aby głos był ważny z każdej listy możemy wybrać tylko jedno nazwisko i przy nim postawić krzyżyk. Jeśli postawimy krzyżyk przy nazwiskach dwóch lub więcej kandydatów do rady powiatu czy sejmiku nasz głos będzie nieważny. Podobnie jeśli wskażemy dwóch kandydatów na urząd prezydenta czy wójta. Jeśli nie wybierzemy nikogo, również nasz glos będzie nieważny.

Jak dopisać się do rejestru wyborców?

  • calendar_today Wtorek, 2014.10.28
Już dziś warto się zastanowić, gdzie będziemy w dniu wyborów samorządowych 16 listopada i umożliwić sobie głosowanie. Mamy bowiem wybór. Możemy zagłosować po prostu tam, gdzie mamy meldunek, przykładowo - w Bochni, Brzesku, Chrzanowie czy Nowym Sączu. Wtedy wybieramy tych, którzy tam kandydują na urząd prezydenta miasta, wójta gminy, czy radnego. Jeżeli jednak no co dzień mieszkamy, pracujemy i żyjemy w Krakowie, to wyjazd w rodzinne strony wymaga i czasu i wysiłku.

Jeżeli chcemy tego uniknąć, lub już wiemy, że nie będzie takiej możliwości, lub po prostu, bardziej interesuje nas krakowska scena polityczna, żeby zagłosować, musimy dopisać się do stałego rejestru wyborców.

Uwaga, chodzi o rejestr wyborców, a nie o spis wyborców. To bardzo ważna różnica. Spis wyborców to lista nazwisk uprawnionych do głosowania w jednych, konkretnych wyborach. Mają ją członkowie obwodowej komisji wyborczej, w lokalu wyborczym, w którym będziemy oddawać głos. Dopisać się do spisu możemy nawet w dniu głosowania, na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania, które dostajemy w swojej gminie, tyle tylko, że w tych, samorządowych wyborach, ta reguła nie działa.

Taka możliwość jest tylko w wyborach parlamentarnych, prezydenckich i w eurowyborach. W wyborach samorządowych do spisu dopisać się nie można, bo mają one charakter lokalny i ustawodawca takiej możliwości głosującym nie daje. Dlatego, jeżeli chcemy głosować przykładowo w Krakowie, składamy wniosek o wpis do rejestru wyborców. Rejestr bowiem to również spis nazwisk osób uprawnionych do głosowania, ale już we WSZYSTKICH wyborach, i samorządowych, i parlamentarnych, i europejskich i prezydenckich, a także - w lokalnych referendach.

Procedura jest bardzo prosta. Idziemy do właściwego urzędu gminy czy wydziału urzędu miasta. W Krakowie mamy 3 takie miejsca (os. Zgody 2, ulica Wielicka 28a i Plac Wszystkich Świętych 3-4) i składamy pisemny wniosek. Trzeba mieć przy sobie dowód osobisty. Decyzja zapada w ciągu trzech dni. W tym czasie urząd, w którym złożyliśmy wniosek, kontaktuje się z "naszym" urzędem gminy i wnioskuje o wykreślenie nas z rejestru wyborców.

W ciągu trzech dni powinniśmy również dostać potwierdzenie, czyli decyzję o wpisanie do rejestru wyborców. Gdyby, na skutek jakiś błędów czy nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, zabrakło nas w dniu głosowania w rejestrze - ta decyzja, na piśmie, zabrana do lokalu wyborczego, umożliwi oddanie głosu.

Od tej pory, jeżeli, przykładowo, mamy zameldowanie w Bochni, a dopisaliśmy się do rejestru w Krakowie, głosujemy w Krakowie tak długo, aż NIE WYPISZEMY się z krakowskiego rejestru wyborców.

Choć do stałego rejestru wyborców można teoretycznie dopisać się w każdej chwili, lepiej nie zostawiać tego na ostatni moment, np. na 13 czy 14 listopada. Będzie bezpieczniej i sensowniej, jeżeli zrobimy to wcześniej.

 

Czy i jak mogą głosować cudzoziemcy?

  • calendar_today Wtorek, 2014.10.28
Jeżeli cudzoziemcy z krajów Unii Europejskiej, mieszkający na stałe w Małopolsce chcą zagłosować w wyborach samorządowych - mogą to zrobić, pod warunkiem, że są tutaj zameldowani. Nie trafią jednak do stałego rejestru wyborców automatycznie, tylko muszą zadeklarować, że chcą wziąć udział w głosowaniu i złożyć wniosek o dopisanie się do rejestru.

Dane potrzebne do wpisu to:
- nazwisko i imię
- imię ojca
- data urodzenia
- obywatelstwo państwa członkowskiego Unii Europejskiej
- numer paszportu lub innego dokumentu stwierdzającego tożsamość
- adres miejsca zamieszkania w Małopolsce

Trzeba mieć ze sobą paszport lub dowód osobisty kraju, z którego cudzoziemiec pochodzi. Żeby złożyć deklarację w Krakowie, trzeba się zgłosić, w zależności od tego, w której dzielnicy mieszkamy, do odpowiedniego wydziału urzędu miasta Krakowa.  Mieszkańcy dawnej dzielnicy Śródmieście, a dziś dzielnic I-III powinni udać się do Centrum Administracyjnego przy al. Powstania Warszawskiego 10. Mieszkańcy dawnej dzielnicy Krowodrza, a teraz dzielnic od IV - VII - również załatwią tę sprawę przy al. Powstania Warszawskiego 10. Jeżeli mieszkamy w dawnej dzielnicy Podgórze, czyli w dzielnicach VIII - XIII - powinniśmy wybrać się na ul. Wielicką 28a, a jeżeli w dawnej Nowej Hucie, czyli dzielnicach  XIV - XVIII - idziemy na os. Zgody 2

W ciągu trzech dni, tak samo jak obywatele polscy, cudzoziemcy dostają potwierdzenie wpisania do stałego rejestru wyborców. W Krakowie do dziś, czyli do 28 października do rejestru dopisało się 47 cudzoziemców.

Jeżeli ktoś nie jest zameldowany, spokojnie zdąży zrobić to przed wyborami. Procedura meldunkowa zajmuje krótką chwilę. Jednocześnie z zameldowaniem się można też złożyć deklarację o chęci głosowania. Cudzoziemiec dowie się też wówczas w którym obwodzie może głosować, czyli gdzie znajduje się jego lokal wyborczy. Jest tylko jedna różnica w głosowaniu dla obywateli polskich i dla obywateli krajów Unii Europejskiej.  Obywatele Unii Europejskiej stale mieszkający w Małopolsce i wpisani do stałego rejestru wyborców mogą głosować w wyborach do rad gmin i w wyborach: wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Nie przysługuje im jednak prawo głosowania w wyborach do rad powiatów i do sejmiku małopolskiego. Dlatego w lokalu wyborczym zamiast czterech, dostaną tylko dwie karty do głosowania.

Głosować w wyborach samorządowych nie mogą natomiast obywatele krajów nie należących do Unii Europejskiej.

 

Jak wybieramy Marszałka?

  • calendar_today Piątek, 2014.10.24
Za trzy tygodnie wybierzemy radnych miejskich, dzielnicowych, gminnych, powiatowych i wojewódzkich. Będziemy też głosować na prezydentów i burmistrzów miast oraz na wójtów gmin. Nie będziemy natomiast bezośrednio wybierać marszałka Małopolski. Marszałek przewodniczy zarządowi województwa.

Organizuje on pracę zarządu oraz urzędu marszałkowskiego. Stanowisko marszałka województwa istnieje w Polsce od 1999 roku, od czasu reformy administracyjnej, która podzieliła kraj na "nowe", większe województwa. Marszałka nie wybierają bezpośrednio wyborcy, bo robi to Sejmik Województwa Małopolskiego.

Kandydat na marszałka musi uzyskać bezwzględną większość głosów. Sejmik może go też ze stanowiska odwołać. Do tego potrzeba trzech piątych głosów. Marszałkiem może zostać każdy wskazany przez zwycięską partię. Nie musi być radnym sejmikowym, nie musi też pochodzić z listy kandydatów w wyborach. Partia może sięgnąć po eksperta, naukowca, celebrytę, polityka.

Teoretycznie tak samo jest z premierem, to jednak nieczęsto się zdarza. Przykładem tego mogą być premierzy Tadeusz Mazowiecki i Marek Belka, którzy w czasie gdy byli premierami, nie mieli mandatu poselskiego.
 

Darmowy czas dla komitetów wyborczych

  • calendar_today Czwartek, 2014.10.23
Jak przed każdymi wyborami - oddamy część naszej anteny komitetom wyborczym. Darmowy czas na prezentację ich programów gwarantuje im rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Dzięki temu komitety wyborcze mają równy dostęp do mediów.

Rozporządzenie określa nawet przedział czasowy, w jakim darmowe wyborcze audycje mają być emitowane. To godziny między 13 i 15 oraz 18 i 22. Audycje wyborcze pojawią się też w Radiu Kraków rano, między 5.30 a 5.58.

W Radiu Kraków w paśmie porannym komitety dostaną łącznie 288 minut, w popołudniowym 320, w wieczornym 832, czyli łącznie 1440 minut, co daje 24 godziny, czyli całą dobę w dwa tygodnie. Z darmowym wyborczym czasem jest jednak pewien kłopot, który sprawia, że dla nadawców bywa on zmorą. Zdarza się, że komitety nie potrafią wykorzystać anteny, na przykład - emitując nagrania słabe technicznie, czy po prostu - nudne dla odbiorcy.

Nadawca nie ma to żadnego wpływu, poza jednym wyjątkiem - może nie dopuścić do emisji nagrania bardzo słabego technicznie. Pierwsze darmowe audycje wyborcze, przygotowane przez komitety usłyszymy pierwszego listopada. Tak mówi kalendarz wyborczy, i choć to święto, daty zmienić nie można. Darmowych audycji wyborczych będziemy słuchać przez dwa tygodnie.

Na koniec ważna informacja dla komitetów wyborczych. Ich przedstawiciele mogą składać wnioski o przydział czasu antenowego w Radiu Kraków do najbliższego poniedziałku włącznie. Czas upływa o północy.

Wyborczy kalendarz

  • calendar_today Wtorek, 2014.10.21
16 listopada będziemy wybierać prezydentów i burmistrzów i wójtów, radnych, radnych gminnych, radnych w powiatach i radnych sejmiku wojewódzkiego. Pora więc zajrzeć do wyborczego kalendarza.

Jedna z ważniejszych dla wyborców informacji zapisana w kalendarzu wyborczym, to ta, która mówi, że do dnia 11 listopada można dopisać się do spisu wyborców w wybranym przez siebie obwodzie głosowania. Czyli na przykład w Krakowie, jeżeli tu właśnie zazwyczaj mieszkamy i tu będziemy w dniu głosowania. Z kolei do 7 listopada można składać wnioski o sporządzenie aktu pełnomocnictwa do głosowania. To istotne dla osób niepełnosprawnych, które mogą i chcą wybrać taką właśnie formę oddania głosu - czyli pomoc pełnomocnika. Z takiego rozwiązania mogą też skorzystać seniorzy, którzy najpóźniej w dniu głosowania ukończą 75 lat.

Pełnomocnikiem do głosowania w wyborach może być każdy wyborca, głosujący w tej samej gminie. Może nim być też członek komisji obwodowej, mąż zaufania a nawet kandydat, startujący w tych, konkretnych wyborach. Kampania wyborcza zakończy się 14 listopada. 15 listopada spisy wyborców mają trafić do przewodniczących obwodowych komisji wyborczych. A 16 listopada, od 7.00 do 21.00 będziemy głosować w wyborach samorządowych.