Radio Kraków

Płyta tygodnia w Radiu Kraków Kultura


RSS

Mawia się, że istotną częścią radia jest muzyka. W Radiu Kraków Kultura z pewnością jej nie brakuje. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że jest to muzyka rozrywkowa. A jednak, jest coś, co odróżnia ją od tej z większości rozgłośni. Sięgamy bowiem w przeważającej mierze do czasów, gdy wykonywanie muzyki dziś znanej jako klasyczna nie było niczym innym, niż formą wspólnego spędzania czasu, a więc do wieków od XVI do XIX. To wspólne spędzanie czasu zaowocowało mnogością utworów, które nie mają ambicji być nadęte, ciężkie czy „poważne” – wręcz przeciwnie, to muzyka, która służyła – i dziś służyć może – wyłącznie estetycznej, emocjonalnej czy intelektualnej przyjemności.

Płytę tygodnia prezentuje Państwu Paweł Szczepanik.

Podcasty

Płyta tygodnia w RKK: Johann Sebastian Bach - Ouvertures-Suites

Suity orkiestrowe Johanna Sebastiana Bacha bez wątpienia należą do tych utworów, które są nie tylko wyeksploatowane przez kolejne pokolenia muzyków, ale wręcz zużyte tak bardzo, że ze strachem sięgamy po kolejne nagrania. Tymczasem okazuje się, że wciąż czekają na nas miłe niespodzianki, zwłaszcza gdy fundują je tak pomysłowi artyści jak Ensemble Masques i Olivier Fortin. Francuski zespół postanowił wrócić do źródeł Suit, które przez kolejne wieki obrastały w nadinterpretacje – pierwotnie za sprawą błędów kopistów, później także – a może zwłaszcza – Felixa Mendelssohna i zainicjowanego przez niego bachowskiego renesansu, który przyniósł nam muzykę w skali maksi – organizowane na wzór XIX-wieczny obsady w typie mocno symfonicznym, które i dziś dobrze znamy z filharmonii, sprawiły, że pisane dla kameralnych zespołów dzieła nabierały mocy i wolumenu, tracąc jednocześnie na lekkości i niuansach.

Płyta tygodnia w RKK: Oh, ma belle brunette

Oh, ma belle brunette - to o dziewczynie, czy o piosence? W XVII i XVIII wieku we Francji musielibyśmy poznać kontekst tego komplementu, w XXI możemy po prostu posłuchać brunettes o brunetkach. Nowa płyta A nocte temporis, zespołu założonego przez haute-contre'a Reinaud van Mechelena prezentuje lekkie, melodyjne piosenki o pastereczkach i pasterzach, sielskich łąkach i słodkiej miłości. Takie właśnie są brunettes, zwane także airs tendres, ariami subtelnymi - nic dziwnego, że nucone były niegdyś na dworach, w salonach czy ulicach. Bo któż by nie chciał beztrosko hasać wśród kwiatów?

Płyta tygodnia w RKK: Benjamin Britten - The Turn of the Screw

Solidny kawałek dramatu, mimo że forma kameralna. Napięcie, strach i tajemnica wirują w błędnym kole, niekiedy rzucając ledwie ochłap słodyczy – by na chwilę nas przytrzymać, stworzyć pozór. Tak działa zło. Nie wiadomo, czy tkwiące bezpośrednio w nas, czy wyzwalane przez ludzi z zewnątrz – Benjamin Britten nie wskazuje jasno, kto przykręca śrubę w The Turn of the Screw, ale przykręca ją konsekwentnie aż po koszmarny finał. Używa do tego nie tylko libretta, które – w ślad za powieścią Henry’ego Jamesa, na której oparta jest opera – stopniuje napięcie aż po ostatnią scenę, ale także cyklu krótkich piętnastu instrumentalnych wariacji opartych na pojawiających się przed pierwszą sceną temacie. Temat i kolejne wariacje poprzedzają każdą z szesnastu scen wrzucając słuchacza w niepokojący świat z równą siłą, z jaką czyni to opowieść.

Płyta tygodnia w RKK: Minne

Niewielu jest artystów, którym nie zdarzają się potknięcia. Owe potknięcia, zwane także syndromem drugiej bądź n-tej płyty, mogą być spowodowane zarówno wyczerpaniem twórczego potencjału czy kłopotem z przeskoczeniem debiutu, ale równie dobrze możemy szukać winy w nas samych i taki kryzys zrzucać na karb przesytu – bo ileż można śledzić cudze sukcesy? Są jednakże tacy, którym skutecznie udaje się uprawiać wyrafinowany slalom, na którego trasie zamiast tyczek tkwią nasze lub krytyków Schadenfreude, nasze lub muzyków znużenie, zespołowe konflikty, ślepe zaułki inspiracji etc. – i jakoś sprawnie omijają te przeszkody. Co w przypadku niektórych jest o tyle większą sztuką, że głównym nurtem ich poszukiwań nie jest utwardzanie raz wydeptanej ścieżki, ale nieustające bycie-na-rozdrożu, czerpanie ze źródeł leżących daleko lub obrosłych chaszczami. I potrafią zachować w tym wszystkim własny, charakterystyczny oraz – co dla nas najważniejsze – pociągający i intrygujący język.

Płyta Tygodnia w RKK: Rivales

Dwie diwy urodzone zaledwie w odstępie roku. Czy mowa tutaj o Madame Dugazon i Madame Saint-Huberty, czy o Sandrine Piau i Véronique Gens? Dwie pierwsze święciły triumfy na paryskich scenach operowych czasów Ludwika XVI, Mme Dugazon jako solistka Comédie-Italienne, Mme Saint-Huberty jako gwiazda Académie royale de musique, pierwsza w rolach subtelnych i słodkich, druga w tych przepełnionych dostojeństwem i patosem. Dwie ostatnie święcą triumfy dziś. I mimo że tytuł ich wspólnego albumu brzmi Rivales, nigdy nie przyszło im do głowy by, wzorem skłóconego XVIII-wiecznego operowego świata, rywalizować i snuć wobec siebie intrygi - wręcz przeciwnie, od lat marzyły, by nagrać razem płytę.